Kolejny mecz siatkarzy Aluronu Warty Zawiercie. Walczą znowu o medal w najwyższej lidze. Kibiców pełna hala.

O ile się nie mylę nosi ona imię Profesora Mariana Bartolewskiego, twórcy potęgi szkolnej siatkówki. Pod jego wodzą chłopcy z Żeromskiego zdobyli mistrzostwo Polski.

Profesor zginał tragicznie w wypadku. Był to rok 1970. Wraz z nim zginął dobry znajomy Mamy Natalii Włodek Czech, hokeista, prezes Włokniarza Zawiercie.
Klubu zapomnianego. Odszedł w przeszłość wraz ze Starą Bawełną. W klubie tym grał w piłkę pod koniec lat 50 tych mój rodzony ojciec Ryszard.

Włókniarz miał też sekcje kolarską, bokserską i motorową. Gwiazda boksu był olbrzym z wagi ciężkiej Władek Jędrzejewski, który startował na dwóch olimpiadach. Mama wspomina, że sportowcem został kiedy sam podniósł przewróconą przyczepę.

Pracował wtedy w transporcie Bawełny. Na motorze szalał sąsiad z ulicy Hanki Sawickiej Jurek Krawczuk. Pamiętam jak skakał motocyklem przez piaskownicę na podwórku…
Z kolarzy znałem Andrzeja Ilczyszyna z mojej klasy licealnej, który dojeżdżał na swoim Jaguarze specjal do Katowic. Zazdrościłem mu… Podobnego roweru dorobiłem się dopiero pół wieku później. Trzeba więc długo żyć.

W liceum Majakowskiego miałem tylko osiągnięcia skacząc w dal. Gry zespołowe mi nie szły…

Zawiercie miastem sportu, głosi hasło w hali MOSIR. Tego sportu który jest i który był.

Pamiętajmy o tym.
Zbigniew Zew Wieczorek