W ostatnie dni i tygodnie jesteśmy świadkami nowej rosyjskiej kampanii uderzeń powietrznych na Ukraińskie miasta. Kampanii, którą można określić jako próbą powtórzenia czegoś w rodzaju nalotów dywanowych z czasów Drugiej Wojny Światowej. W tym celu, Rosjanie bardzo się postarali o zmodernizowanie irańskich dronów Szahed w ten sposób, że obecna ich wersja w zasadzie tyle ma wspólnego z Szahedem irańskim, że się wywodzi z niego. No i im się udało znacząco zwiększyć seryjną produkcję tych dronów. Ale oprócz tego, rosyjskie dowództwo również zyskało spore doświadczenie w planowaniu tego typu operacji. Widać na ile sprawniejsi oni są teraz w organizowaniu tych kombinowanych uderzeń niż było to powiedzmy 2 lata temu. Zwiększono również podstawę w postaci odpowiednich jednostek zdolnych wystrzeliwać te drony w krótkim czasie w dużej liczbie. Koordynacja tych jednostek jest o wiele lepsza. Piszę to dla tych, kto skłonny jest negować rosyjskie zdolności, bo niby słabo się prezentują na Ukrainie. Niedocenianie Rosjan jest groźne bo ich zdolności w tym obszarze wzrosły wielokrotnie w porównaniu z początkiem wojny. I ja bym również przestrzegał przed robieniem błędnych wniosków, że 500 dronów i rakiet wystrzeliwanych przez Rosjan w jednej salwie to nie aż tak duże zagrożenie, skoro Izrael sobie poradził z irańskimi salwami. Nasza sytuacja jest daleka od sytuacji Izraela pod tym względem.

Ale tekst ten tak naprawdę będzie o czymś innym. Zauważyłem, że z drugiej strony te naloty na Kijów i inne miasta przez innych komentatorów jednocześnie są traktowanie jako straszne i takie, które Ukrainę położą na łopatki. A czasem są to nawet ci sami komentatorzy bo niektórym się wydaje, że to z czym sobie nie radzi ta biedna Ukraina – dla NATO z jego potęgą nie będzie groźne. I jednocześnie ukraińskie uderzenia na rosyjskie tyły, których intensywność również znacząco wzrosła, są odbierane jako swego rodzaju propaganda sukcesu. Kąsanie niedźwiedzia przez komara, które może i wygląda pod względem symbolicznym fajnie, ale większego wpływu na wojnę nie ma.

I ja się zastanawiam skąd to myślenie. Wydaje mi się, że przyczyną jest ten głęboko w nas zakorzeniony stereotyp o Rosji jako kolosie, który jest tak ogromny i posiada tak duże zasoby, że niewiele jesteś w stanie mu zaszkodzić. No a jak sytuacja wygląda w rzeczywistości?

W rzeczywistości wojna to jest proces w którym obie strony cały czas są zmuszane się adaptować do zagrożeń, które kreuje przeciwnik. Skuteczny jest ten, kto lepiej się adaptuje. Ukraińcy są w stanie kontynuować walkę dlatego, że są elastyczni i się ciągle dostosowują, szukając nowych i nowych rozwiązań. W kontekście wojny rakietowo-dronowej na tym wyższym poziomie strategicznym, na dzień dzisiejszy ROSJA JEST BARDZIEJ WRAŻLIWA NA UKRAIŃSKIE UDERZENIA NIŻELI UKRAINA NA ROSYJSKIE. To nie jest hasło i widzimisię, to jest fakt, który ma konkretne wytłumaczenie dlaczego tak jest. Przyczyną jest to jak się ta wojna zaczynała. A zaczynała się ona od totalnej dominacji Rosji pod względem zdolności tzw. długiej ręki. Na początku wojny Rosjanie mieli ogromny arsenał rakiet różnych typów i później zyskali od Iranu technologię dronów dalekiego zasięgu. Ukraina nie miała czym odpowiedzieć poza balistycznymi pociskami typu Toczka-U. Później zyskała amerykańskie GLRS, brytyjskie Storm Shadow, amerykańskie ATACMs. ale liczba tych pocisków była zawsze mocno ograniczona i mowy o parytecie z Rosjanami tutaj nie było.

Jak skuteczne były w latach poprzednich rosyjskie uderzenia na Ukrainę? Nie wiemy dokładnie bo Ukraińcy tych danych nigdy nie podają. Ale możemy wnioskować z efektu, który osiągnęli. Udało im się zniszczyć większość energetyki nie jądrowej na Ukrainie. To prawda. Ale do kolapsu gospodarki czy buntu miast to nie doprowadziło. I na kapitulację Ukrainy się nie przełożyło. Co jest realnym wskaźnikiem rosyjskiej skuteczności? Ogromny wzrost ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Stanem na dziś myślę, że z 90% tego co Ukraina dziś seryjnie produkuje dla wojska, stanem na początek wojny nie tylko nie produkowała, większość z tego nie istniało nawet w postaci pomysłu czy projektu. Cały ten przemysł on wyrósł w warunkach ciągłych powtarzających się rosyjskich uderzeń. Co jest paradoksem bo w założeniu celem tych uderzeń właśnie miało by być obezwładnienie zaplecza przeciwnika. O czym swoją drogą Putin deklarował wprost, mówiąc iż demilitaryzacja faktycznie się odbyła, a Ukrainy nie ma własnego przemysłu więc teraz to jest tylko i wyłącznie kwestia dostaw z zachodu. I ważne jest zrozumieć, że Rosjanie w tym obszarze ponieśli klęskę NIE DLATEGO, ŻE SĄ GŁUPI CZY NIE SĄ W STANIE PORAZIĆ SKUTECZNE UKRAIŃSKIE FABRYKI. Rosjanie skutecznie zniszczyli większość tego przemysłu, który Ukraińcy mieli stanem na początek wojny. Albo jeżeli nie zniszczyli, to przynajmniej mocno zakłócili logistykę i produkcję w tych fabrykach. Czyli porazili skutecznie ten przemysł i odtrąbili oczywisty z ich punktu widzenia sukces.

Problem dla Rosjan natomiast polegał, na tym, że Ukraińcy nie zamierzali się poddawać. Mając wsparcie ze strony państw zachodu, w tym finansowe i mając też lepszy dostęp do zachodnich technologii ( co jest nie bez znaczenia ) Ukraińcy z jednej strony pozostałości swojego starego przemysłu ewakuowali i zaadaptowali do nowej sytuacji, a nowy przemysł który powstał – on już się budował w całości w warunkach rosyjskich ataków i z tego powodu nacisk w nim od razu był robiony na odpornośc tym uderzeniom. I wbrew pozorom nie mówimy tutaj tylko o przemyśle dronowym. Ukraińcy produkują rakiety w tym balistyczne, produkują duże drony dalekiego zasięgu, produkują artylerię, produkują w dużych ilościach pojazdy opancerzone różnych typów ( głównie lekkich klasy MRAP ale również i transportery typu BTR-4), amunicję różnych typów, w końcu serwisują remontują i modernizują sprzęt ciężki. I nie trzeba myśleć, że robi się to wyłącznie poza granicami Ukrainy. Tak nie jest. Większość tej produkcji ma miejsce na terenie Ukrainy. Szczegółów Ukraińcy oczywiście nie podają, ale na ogół przepis na odporność przemysłu jest znany. To się nazywa – przemysł rozproszony. Maskowanie, rozdzielenie produkcji na wiele lokacji i budowanie chronionych obiektów przemysłowych. To nie Ukraińcy wymyślili, tylko zaadaptowali wcześniej już znane rozwiązania. Tego typu sposób rozbudowy przemysłu on ma swoje wady bo zmniejsza skalę produkcji seryjnej. Komplikuje wszystkie procesy w przemyśle i logistyce. Ale coś za coś. Ten przemysł jest odporny na rosyjskie ataki BO POWSTAŁ I ROZBUDOWYWAŁ SIĘ TRAKCIE TYCH ATAKÓW.

A teraz spójrzmy co się działo w tym czasie po stronie rosyjskiej. Rosjanie na początku wojny byli absolutnie pewni siebie, że wojna będzie się toczyć na terytorium Ukrainy, że jej zdolności produkcyjne oni skutecznie zniszczą i jeszcze w dodatku mają rozbudowany system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Więc nic im z tego powodu nie grozi. Poza tym, rosyjskie państwo i społeczeństwo są też zupełnie inne niż ukraińskie. To jest system mocno scentralizowany, gdzie państwo kontroluje zbrojeniówkę w całości i kontroluje również przepływ pieniędzy i inwestycje. Więc Rosjanie działali w tym wypadku w typowy dla siebie sposób. Oni rozbudowywali swój przemysł w pewności, że będzie on bezpieczny, a więc należy koncentrować produkcję w wielkich fabrykach. Państwo inwestowało na potęgę w ostatnich latach w rozbudowę tej produkcji tworząc wielkie konglomeraty. Stare fabryki były modernizowane i rozbudowywane. W nich budowano nowe linie produkcyjne. A obok powstawały zupełnie nowe fabryki. Wszystko po to, by uzyskać efekt skali tej produkcji, żeby zasypać przeciwnika pociskami, pojazdami opancerzonymi, dronami, rakietami. To jest system scentralizowany, tworzący wielką państwową zbrojeniówkę skoncentrowaną w wielkich fabrykach chronionych przez system OPL. I problem teraz polega na tym, że sytuacja się zmieniła, a budowa przemysłu to kwestia lat, a nie dni czy miesięcy. I ukraińska koncepcja, która od razu była dostosowano do rosyjskich ataków, może dalej istnieć w warunkach nasilenia tych ataków. Natomiast Rosjanie będą teraz mieli problem ze swoim wielkim przemysłem, który powstawał koncepcyjnie w jednym warunkach, a działać ma w zupełnie innych. W warunkach kiedy Ukraińcy mają zdolność produkcyjną tysięcy dronów dalekiego zasięgu i setek ( a raczej pod koniec roku będziemy już mówili o tysiącach) rakiet różnych typów.

Z tego powodu te ataki ukraińskie w najbliższych miesiącach – mocno Rosjanom zabolą. Bo Rosjanie są podatni na tego typu ataki. Bo żadne OPL nie jest w stanie tak rozległego terytorium i takiej ilości obiektów chronić. Inna sprawa, jeżeli wojna będzie trwała … wtedy po jakimś czasie być może Rosjanie również swój przemysł przebudują i stanie się on również bardziej odporny na ataki ukraińskie. Pod warunkiem, że sam system rosyjski będzie do tego zdolny. No bo jest to też kwestia braku zaufania do społeczeństwa. Rosyjskie władze absolutnie nigdy nie pozwolą by tysiące prywatnych przedsiębiorców weszli na rynek i stworzyli na nowo ten przemysł, jak to się stało na Ukrainie. Bo to oznacza dla reżimu ryzyko utraty politycznej kontroli nad tak kluczowym obszarem gospodarki. I oni budują przemysł skoncentrowany również dlatego, że taką strukturę łatwiej jest kontrolować. Również kontrolować korupcje w nim i skalę rozkradania funduszy. Kontrolować to w ten sam sposób w rozproszonej państwowej zbrojeniówce będzie o wiele trudniej i wpłynie to prawdopodobnie na skuteczność tego przemysłu.

W każdym bądź razie, czas pokaże co będą w stanie zrobić z tym problemem Rosjanie, a czego zrobić nie potrafią. Stanem na dziś ukraińskie uderzenia na rosyjski przemysł będą o wiele bardziej bolesne niż rosyjskie na ukraiński. No i Rosjanie oczywiście będa próbować kompensowac to spektakularnymi atakami na ludność cywilną. To również jest prawda, ale jest to już zupełnie inny temat.

Na koniec skromnie zadam pytanie, a jak tam z polskim przemysłem? Jest on oczywiście przygotowany na przyjęcie setek rosyjskich rakiet i Szahedów w razie wybuchu konfliktu zbrojnego, prawda? Jest on tak samo zbudowany z myślą o skalę produkcji i opłacalność czysto finansową czy z myślą o przetrwanie w warunkach wojny? Jest on molochem państwowym jak w Rosji czy siecią setek prywatnych firm koordynowanych tylko i wspieranych przez państwo jak na Ukrainie? Odpowiedzi na te pytania definiują odporność naszego państwa w potencjalnej wojnie.

______________________________________________________________
Zachecam do wspierania mojej niezależnej  publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews