W ciągu mojego życia zawodowego jako zawodowego pełnomocnika zauważyłem zjawisko znikania zza stołu sędziowskiego ławników. Najpierw zmienił się kodeks postępowania karnego (zdążyłem jeszcze w życiu wyłączyć ławnika w sprawie karnej), potem zmieniała się procedura cywilna.
Sens takich zmian widzę w sprawach o pieniądze (gospodarczych, podziału majątku itp), gdzie prawo ma więcej do czynienia z matematyką.
Wątpliwości mije budzi kwestia odsuniędzia od orzekania w sprawach rozwodowych ławników (chyba, zeby ich zastąpić zawodowymi sędziami i sądzić rozwody w składzie trzech sędziów zawodowych). Natomiast zupełnie jestem nieprzekonany co do sądzenia przez jednego sędziego spraw karnych.
Uczestnicząc w edukacji moich dzieci zauważyłem, że – zwłaszcza mojemu synowi – nauka idzie lepiej, kiedy jest w dobrym nastroju. Zawsze mu więc mówiłem, żeby się nie denerwował, kiedy zgłębia tajniki matematyki, bo nerwy utrudniają mu jej zrozumienie.
Rzeczy te łatwo mi było zauwazyć u dziecka, ponieważ wcześniej widywałem je na salach sądowych, gdzie – jak oceniałem – nastrój sędziów miewał wpływ na treść wyroku. Traktowałem jednak te moje przemyślenia jako czynione do sztambucha uwagi chłopka- roztropka i nigdy publicznie się nimi nie dzieliłem.
Zebrane doświadczenie zyciowe i zawodowe pozwala mi stwierdzić, że nastrój sędziego z całą pewnością wpływa na ocenę moralną podsądnego. Generalnie, w procesie orzekania ważna jest cała osobowość sądzącego, ale nastrój jest rzeczą na tyle zmienną, że być może należy się zastanowić, czy jednak takie rozwiązania jak ława przysięgłych (którą widzimy na amerykańskich filmach) nie są jednak lepsze od naszych.
W książce Daniela Kahnemana, Oliviera Sibony’ego, Cassa R. Sunsteina, pt. „Szum” czyli skąd się biorą błędy w naszych decyzjach (wyd. Media Rodzina 2022) przeczytałem o pewnym eksperymencie, w którym badacze przedstawili uczestnikom klasyczny problem etyczny, tzw. dylemat wagonika i kładki.
W eksperymencie tym pięciu osobom grozi śmierć pod kołami wagonika, który wyrwał się spod kontroli.
Autorzy piszą:
„Uczestnicy muszą zdecydować, czy zepchnąć z kładki na tory zwalistego mężczyznę, który masą własnego ciała zatrzyma wagonik. Uczestnikom powiedziano, że jeśli tak zrobią, piątka osób zostanie uratowana.
Problem wagonika i kładki ilustruje konflikt pomiędzy różnymi podejściami do rozumowania moralnego. Rachunek utylitarny, kojarzony z angielskim filozofem Jeremy Benthamem, sugeruje, że utrata jednego życia jest lepsza niż utrata życia pięciorga osób. Etyka deontologiczna, kojarzona z Immanuelem Kantem, zakazuje zabijać ludzi, nawet jeśli miałoby to ocalić kilkoro innych. Jasne jest, że w problemie wagonika i kładki pojawia się istotny element osobistych emocji: fizyczne zepchnięcie mężczyzny z kładki przed pędzący wagonik jest czynem szczególnie odrażającym. Żeby móc dokonać utylitarnego wyboru i zepchnąć z kładki, ludzie muszą przezwyciężyć w sobie awersję do fizycznej przemocy przeciw nieznajomej osobie. Zwykle tylko mniejszość badanych osób (w tym badaniu mniej niż jedna na dziesięć) twierdzi, że tak by postąpiła.
Kiedy jednak uczestnicy badania zostali wprawieni w dobry nastrój – wywołany obejrzeniem pięciominutowego nagrania wideo – stawali się trzykrotnie bardziej skłonni twierdzić, że zepchnęliby mężczyznę z kładki. Decyzja, czy zakaz „Nie zabijaj” uznamy za zasadę absolutną, czy tez będziemy skłonni zabić jedną nieznajomą osobę, żeby ocalić pięć innych powinna odzwierciedlać najgłębsze osobiste wartości. Tymczasem najwyraźniej zależy ona od tego, jaki pięciominutowy filmik właśnie obejrzeliśmy.
Opisaliśmy badania nad nastrojem dość szczegółowo, bo musimy tu podkreślić pewną ważną prawdę: Nie zawsze jesteś tą samą osobą. Wraz ze zmianami nastroju (z których oczywiście zdajesz sobie sprawę) zmieniają się niektóre cechy twojej maszynerii poznawczej (z czego nie zdajesz sobie w pełni sprawy). Jeśli masz rozwiązać problem wymagający sformułowania złożonego osądu, twój nastrój w danej chwili może wpływać na twoje podejście do problemu i wyciągane wnioski, nawet jeśli uważasz, że to nieprawda i potrafisz z dużą pewnością siebie uzasadnić wybraną przez siebie odpowiedź. Krótko mówiąc, szum jest obecny także w tobie. (str. 108 – 109)”.
Wydaje mi się, że uwagi powyższe, aczkolwiek odnoszące się do instytucji sądu i samego sądzenia, mogą być przedmiotem ogólnej refleksji nad pewnymi zjawiskami w życiu każdego z nas, stąd uważam, że warto je rozważyć i stosować nie tylko w sądach.
Zostaw komentarz