3 dni temu obchodziliśmy kolejną rocznicę napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku. I jak co roku – w Berlinie cisza. Żadnych mocnych gestów, żadnego symbolicznego aktu, który pokazałby, że Niemcy naprawdę mierzą się z własną historią. Kanclerz Friedrich Merz nie zdobył się nawet na rocznicowego tweeta. Wieniec pod ustawionym niedawno „kamieniem” pamięci w Berlinie złożył jakiś urzędnik w krótkich spodenkach i roboczych butach – obraz pogardy. A w Polsce? Politycy Koalicji 13 Grudnia, czyli dzisiejsi lokaje Berlina, pisali o „rocznicy wybuchu wojny”, starannie omijając słowo „Niemcy”. Jakby to wojna wybuchła sama z siebie, a nie dlatego, że miliony Niemców ochoczo stanęły za Hitlerem.
Dziś publikujemy tekst napisany z perspektywy Niemca, który nie boi się mówić prawdy. Bo prawda brzmi brutalnie: nie było „nazistów”. Byli Niemcy.
🔴„Naziści” zamiast Niemców – trik wizerunkowy stulecia
Po 1945 roku Niemcy stanęli przed największym problemem: jak ocalić własną tożsamość, skoro ta była skażona najgorszym ludobójstwem w dziejach? Rozwiązanie przyszło szybko i było diabelnie skuteczne. Trzeba było oddzielić Hitlera i SS od „zwykłych Niemców”.
Wymyślono więc „nazistę”. Abstrakcyjną figurę zła. „Naziści” byli odpowiedzialni za obozy, za masowe mordy, za spalone wsie, za miliony trupów. Niemcy? Oni nagle stali się „ofiarami nazizmu”. W tej narracji Berlin był bombardowany, Niemki gwałcone przez Rosjan, dzieci ginęły pod gruzami. A Dachau? A Auschwitz? A Treblinka? To już robota jakichś „nazistów” – dziwnej, oderwanej od narodu kategorii.
To był majstersztyk propagandowy. Wygodne oddzielenie katów od społeczeństwa. A prawda jest taka: Hitlera wybrali Niemcy. Himmlera wychowały niemieckie uniwersytety. Goebbels był dzieckiem niemieckiej kultury. Dachau i Auschwitz obsługiwali Niemcy – z imienia, nazwiska, adresu.
🔴Pieniądze dla Izraela, pogarda dla Polski
Plan był prosty i długofalowy. Izrael? Zapłaciliśmy miliardy marek i odkupiliśmy część winy. Żydzi dostali rekompensaty, fundacje, stypendia, przeprosiny na międzynarodowych forach.
Polska? Polska była „Untermensch”. Państwo bez znaczenia w polityce światowej aż do 1989 roku. Tu nie było pośpiechu, tu można było grać czasem. Odbudowująca się z ruin Polska nie miała siły, by upomnieć się o reparacje. Niemcy więc wygodnie milczeli. A dziś, gdy Polska mówi o reparacjach – Berlin wzrusza ramionami i mówi: „Sprawa zamknięta”.
Czy zamknięta? 6 milionów obywateli Polski zamordowanych, 200 tysięcy dzieci zrabowanych, setki miast zrównanych z ziemią, złoto z polskich banków wywiezione, przemysł rozkradziony. I do dziś ani feniga reparacji.
🔴Jak Niemcy rozbili Jugosławię
Kiedy w 1989 roku runął mur berliński, Niemcy dostali drugą szansę. Tym razem chcieli zbudować wpływy nie przez czołgi, ale przez dyplomację i pieniądze. Z tylnego siedzenia – jak zawsze.
Przykład? Jugosławia.
19 grudnia 1991 roku, zanim ktokolwiek inny odważył się podjąć tę decyzję, Niemcy uznały niepodległość Chorwacji. Formalnie cała Wspólnota Europejska zrobiła to 15 stycznia 1992 roku, ale to Berlin nadał ton. To był sygnał dla Belgradu: Jugosławia jest skończona. To był sygnał dla separatystów: możecie działać, macie nasze błogosławieństwo.
A jak przygotowali grunt? Hexagonale – forum współpracy regionalnej, które szybko przerobiono na Central European Initiative. Neutralna nazwa, niby regionalna współpraca. Ale prawdziwy cel? Rozbicie Jugosławii i przemeblowanie Europy według niemieckiego planu.
To był kolejny „majstersztyk” – bez jednego strzału, bez jednego Wehrmachtu, a jednak z efektem porównywalnym.
🔴Arbiter w czystej koszuli
Historia jest jak kort tenisowy: z jednej strony ofiary, z drugiej kaci. A Niemcy? Niemcy usiedli na krześle sędziego.
To Niemcy dziś pouczają innych o demokracji i praworządności. To niemieccy profesorowie robią wystawy o „polskich kolaborantach”. To niemieccy politycy decydują, kto ma w Unii Europejskiej rację, a kto nie.
Jak to możliwe? Wystarczyło odciąć się od Hitlera i stworzyć wygodną opowieść: „To naziści byli źli, a my, Niemcy, byliśmy ofiarami”. I tak Niemcy z katów stali się arbitrami. Arbiter w czystej koszuli, z Mercedesem w garażu, z urlopem w Toskanii i z prawniczym językiem pełnym okrągłych zdań.
Ale prawda jest inna. Dachau pachniało słodkim dymem, a niemieckie rodziny piły wtedy kawę niedaleko płotu. Amerykanie zmuszali Niemców, by oglądali stosy trupów, a ci mówili: „Wir haben nichts gewusst!” – „Nic nie wiedzieliśmy!”. Kłamstwo. Oni wiedzieli, ale nie chcieli wiedzieć.
🔴„Wybraliśmy Hitlera”
Dziś, gdy słyszę polityków Koalicji 13 Grudnia, którzy unikają słowa „Niemcy”, mam ochotę krzyczeć. Bo prawda jest jedna: to Niemcy wybrali Hitlera.
To Niemcy zbudowali obozy, Niemcy bombardowali Warszawę, Niemcy rozstrzeliwali Polaków na ulicach. To nie byli „jacyś naziści”. To byli obywatele niemieckiego państwa, karmieni niemiecką kulturą, filozofią i poczuciem wyższości.
A po wojnie? Heidegger – filozof nazistowski, Arendt – wygodna analityczka, Grass – były członek Waffen-SS, Habermas – intelektualista od „przepracowywania przeszłości”. Wszyscy oni dawali alibi, by Niemcy mogli mówić: „rozliczyliśmy się”. A to kolejne kłamstwo. Bo prawdziwego rozliczenia nigdy nie było.
🔴Miłosierdzie Polaków i niemiecka pustka
Dziś śmierć jednego dziecka w wypadku samochodowym wywołuje w Polsce żałobę, świeczki, msze, refleksję. A śmierć milionów Polaków, spalone miasta, zrabowane dzieci, kradzież złota i kultury? Cisza. Bo przecież Niemcy robią dobre auta. Bo BMW, Audi, Mercedes. Bo Europa. Bo „fajnie być Europejczykiem”.
Nie, kurwa, nie fajnie.
Prezydent Karol Nawrocki na Westerplatte powiedział prawdę, którą w Polsce wielu boi się mówić. Że współpracy nie można budować na kłamstwie. Że bez rozliczenia rachunków historycznych nie ma przyszłości. I miał rację.
🔴Zakończenie
Niemcy dziś siedzą na wygodnym krześle sędziego, pouczając świat o praworządności, prawach człowieka i ekologii. Ale prawda jest taka: oni wybrali Hitlera. Oni budowali krematoria. Oni rabowali dzieci. Oni palili Warszawę.
A my, Polacy, mamy coś, czego Niemcy nigdy nie mieli – miłosierdzie. Bo nasz kod cywilizacyjny jest łaciński. Bo potrafimy przebaczać, choć nie zapominamy. Bo potrafimy być ludźmi nawet w obliczu największych zbrodni.
Dlatego wołam: Dobry Panie, miej kiedyś miłosierdzie. Takie, jakie mają Polacy. Bo niemiecka perfekcja, niemiecka estetyka, niemieckie auta i niemiecka kultura – to wszystko nic, jeśli zbudowane jest na kłamstwie i trupach.
Rafał Szrama 🇵🇱
Szanowny Panie Szrama. Znakomity tekst. Dziekuje. Pozdrawiam
Jak powiedziala pewnemu Polakowi niemiecka gospodyni przed wojna: „Dzien jest piekny jak Hitler”