Z całą pewnością puryści lingwistyczni zazgrzytają zębami, względnie mocno się obruszą na takowy użyty w tytule potworek językowy, albowiem słowo „nobilizm” nie jest słowem używanym na terenie TEGOKRAJU i jako takowe w istocie rzeczy absolutnie nie występuje. Spieszymy zatem wyjaśnić, że jest to z premedytacją; względnie prowokacyjnie zastosowany swoisty neologizm blisko dźwięcznie skorelowany z drugim członem tytułu. Słowo nobilitacja oznacza kolokwialnie rzecz ujmując destynację osoby względnie jakiegoś podmiotu w wyższej hierarchii niż dotąd takowa osoba względnie podmiot się legitymował.

Drzewiej nobilitacja odnosiła się do procesu nadania szlachectwa osobom z niższych stanów. Częstokroć używany bywał takoż znany do dzisiaj skrót werbalny, a mianowicie: verbum mobile oznaczający słowo szlachcica. W stosunkach kontraktowych, gdy nie była realizowana pisemna forma umowy powyższe wyartykułowane dwa słowa finalizujące jej treść tj. verbum nobile oznaczały świętość nad świętościami gwarantując rzetelne dotrzymanie postanowień umownych pod utratą honoru szlacheckiego. Tego typu klasyczna aksjologia normowała skutecznie życie społeczno-polityczne stanowiąc jednocześnie o jego podwalinach; po prostu mocnych, stabilnych fundamentach.

Odnieśmy się jednak do aktualnych uwarunkowań społeczno-politycznych TEGOKRAJU w kontekście „nobilizmu”. Człecza natura od swego zarania tj. pojawienia się na tym łez padole okazuje swoje prawdziwe oblicze nacechowane w wielu wypadkach podatnością na identyfikowanie się ze ZŁEM. Heglowska filozofia odnosi się do dychotomii ustanawiającą TEZĘ i jej przeciwieństwo: ANTYTEZĘ. Wstawiając ZŁO jako TEZĘ w sposób oczywisty skonstatujemy, że przeciwieństwem tegoż ZŁA stanowi jego ANTYTEZA czyli DOBRO. Tylko spokojnie, nie będziemy kontynuować dalszych rozważań filozoficznych w tym aspekcie albowiem najprawdopodobniej niesłychanie znużyłyby P.T. Czytelników, a poza tym są one w tymże miejscu zbędne. Reminiscencyjnie wspomnijmy swoje własne lata szkolne, gdy na lekcjach języka polskiego nauczyciel dręczył dziatwę szkolną pytankiem z cyklu: co poeta miał na myśli pisząc ten wiersz?… Dywagując zatem w tej kwestii w kontekście „nobilizmu”, a równocześnie odpowiadając na w/w pytanie powinniśmy ponownie odwołać się do człeczej natury mającej skłonność do negatywnych, a nie pozytywnych zachowań. Wielowiekowe dzieje cywilizacji wykrystalizowały określone zweryfikowane wzorce zachowań oparte o kanony filozofii, kultury, sztuki czy też fideizmu. Od czasów rewolucji francuskiej z 1789r należy wspomnieć, że znaczne temporalnie trwanie swoistej kastowości społecznej doznawało systematycznej rujnacji, łącznie z całkowitą likwidacją niewolnictwa oraz dyskryminacji rasowej w USA pod koniec XIX w. Przez wiele wieków utrzymywało się w stosunkach międzyludzkich swoiste status quo. Każdy niewolnik był przynależny swojemu wolnemu właścicielowi, chłop pańszczyźniany – swojemu dziedzicowi, a szlachcic jako stojący na średnim szczeblu drabiny społecznej wpraszał się w łaski najbliższego możnowładcy zaliczającego się do wąskiego grona arystokracji. Gdzieś tam na poboczu tejże drabiny egzystowali mieszczanie i tzw. wolni kmiecie. Nie wdając się w zbędne dywagacje dzikiego, drapieżnego kapitalizmu funkcjonującego w XIX w. kreującego drastyczne nierówności materialne całej ludzkości skonkludować powinniśmy, że hasła rewolucji francuskiej: LIBERTE, EGALITE, FRATERNITE zostały w XXI w. wypełnione. Z pewnym zastrzeżeniem, albowiem nie w pełni i w każdym zakątku ziemskim. Ponadto przywołując wyżej wspomnianą człeczą inklinację do negatywnego postępowania wspomnieć należy wykreowaną w Szwabolandii w czasach faszyzmu teorię ludzkiej kategoryzacji tj. dokonywania podziału na uber i untermenschów. Jakie to tragiczne skutki w wyniku barbarzyńskiej wojny wywołanej napaścią przez Niemcy na Polskę przyniosły wyliczać jest czynnością zbędną.

Bez wątpienia jednak w czeluściach natury ludzkiej drzemie wielce niebezpieczny chochlik dający w sposób dojmujący znać o swoim istnieniu, nie tylko w formie hibernacji, czyli przyczajonego uśpienia, ale też pobudzenia, a nawet swoistej egzystencjalnej erupcji. Wszystko podobnież jak w warunkach przyrodniczych odnoszących się do życia gadów czy płazów zależy od stosownych okoliczności. Tenże chochlik koherentnie odnoszący się do człeczej przywary, a mianowicie do egotyzmu związany jest z ekspresyjnym pierwiastkiem objawiającym się w nieodpartej chęci dominacji. Wielu osobników (czek) usiłuje per fas et nefas zdobyć status primus inter pares, dążąc bezwzględnie różnymi środkami do osiągnięcia tegoż celu. Aktualnie i kolokwialnie takowe działanie określane jest tzw. parciem na szkło. Taka konkluzja w istocie rzeczy oznacza prawie że animalny wyścig szczurów do osiągnięcia jak najwyższego statusu materialnego, towarzyskiego, a także do spełnienia warunków destynacyjnych umożliwiających sprawowanie jak najwyższych funkcji publicznych. Osiągnięcie tych celów przynajmniej w ich mniemaniu, a nawet często przekonaniu wręcz ich deifikuje i wywyższa ponad plebs, który jako elektor w zaufaniu powierzył im stosowny mandat poselski czy senatorski. Umościwszy się na różnego rodzaju stolcach, fotelach, synekurach po pewnym czasie dają wyraz niesłychanej pogardy, tupetu, bezczelności, a przy okazji autentycznego chamstwa nie tylko wobec swoich politycznych adwersarzy, ale o dziwo także wobec dużo niżej stojących w hierarchii partyjnej własnych akolitów. Po prostu w pewnych sprzyjających warunkach i okolicznościach takowa podła człecza natura sama się dekonspiruje. Biorąc pod uwagę różnorakie profesje to po prostu uniwersalne zjawisko, jednakże zdecydowanie częściej objawiające się w cwelebryckich szeregach niż poza tym szeregami. Nieliczna horda cwelebrytów spośród swojego grona desygnuje różnych huncwotów, obszczymurów, notorycznych łgarzy, zaprzańców czy zdrajców na uszlachcone stolce i arystokratyczne fotele. Przy okazji należy w tym miejscu przywołać zdradziecką w formule małżeńskiej pisiorską arystokrację w osobach łachmyty Kazia Marcinkiewicza (bywszego premiera), zaślinionego donżuana Grzesia Dyndały Tobiszowskiego (obecny europoseł), czy infantylnego Stasia (podbi)Pięty (bywszy poseł).

Auto mianującej się przy pomocy procesu nobilizmu cwelebrytce Agatce Młynarskiej marzy się morze wolne od browarnego plebsu z nadmiernym obrzuszeniem. Aktorzyca Panda, wróć: Kryśka Janda posiada ustawicznie obsrany przez plebs ze szczególnym uwzględnieniem prawicowego; czerep i notorycznie z tego powodu opuszcza TENKRAJ, niestety w trybie podobnież jak sójka, co się wybrać nie może….. Hrabia B. Grabowski uznany przez polactwo ekonomista słusznie zarzuca Polakom, że na niczym się nie znają, a na nim jako szczególnie wybitnej jednostce się absolutnie nie poznali. W konsekwencji TENKRAJ nie zasługuje, aby w nim Polacy egzystowali. Prawda ili niet …. i tak trwa mać!!! Murgrabia Hyrzy Ruj ograbia do szczętu szczątki swoich akolitów wykazujących zanikające ślady dawniej wyznawanej aksjologii i fideizmu. Książę Pan BREDZISŁAW chcąc sprawić Japońcom stosowną rozrywkę niczym Małysz uprawia parlamentarne po fotelach skoki. Po prostu hulaj dusza diabła nie ma, za to mamy Baśkę Szatan z jej kurewskimi arystokratycznymi odzywkami. RADEK ZDRADEK wraz ze swoją knajpianą kamarylą w niczym nie ustępuje lingwistycznie Baśce Szatan, a nawet w robieniu laski potrafi ją przewyższyć. Chwatit, dalszej wyliczanki dotyczącej nobilizacji nie będzie, gdyż każdy może takową wyliczankę uzupełnić. Wot takaja szlachta i arystokracja na jaką elektorat zasługuje. W zamian za to wielce zasadne stwierdzenie koniecznym jest przypomnienie słów poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: chcecie to macie… skumbrie w tomacie. Takowe wyżej wspomniane indywidua i kreatury uzurpatorsko mianują, desygnują, popierają względnie degradują li tylko według swoich dewianckich kanonów.

Temat nobilizmu został należycie omówiony i wyczerpany, przejdźmy zatem do debilizmu. To zdecydowanie prostsze zagadnienie wymagające jedynie li tylko repetycyjnego przypomnienia, albowiem wielekroć było felietonowo poruszane. Wszystkim debilnym osobowościom, bez względu na polityczną opcję z którą się utożsamiają jako ewidentny imperatyw kategoryczny bezwzględnie należy wbić do ich czerepów niepodważalny, a funkcjonujący fakt, że :

gdy ktokolwiek oszuka ciebie choćby raz – to w sposób oczywisty i zasadny należy nazwać go po prostu zwykłym oszustem. Natomiast, gdy tenże sam osobnik dokona wobec ciebie wtórnego oszustwa to……. Twoja osoba prawidłowo winna zostać zdefiniowana jako skończonego durnia, kretyna, debila wręcz; absolutnie nie zasługującego na współczucie. Ewidentną jest konstatacja, że różnorakie cwelebryty względnie destynowane jako tzw. ałtorytety polactwa osobniki (czki) permanentnie przekształcają swoich akolitów, epigonów, janczarów i fanów w takowych durni, kretynów czy debili, którym można zasadnie napluć w oczy, oczekując w odpowiedzi kurewskiego stwierdzenia, że to jedynie li deszczyk sobie kropi…… Debilizm nie jest karalny, a Konstytucja RP absolutnie debilnego zachowania nie zabrania!!!

Czy może jakoweś znajomki, kumple, bliższe względnie dalsze somsiady mają jakoweś odmienne zdanie w tejże kwestii? Jeśli tak to prosimy o wdanie się w merytoryczny, a nie inwektywny dyskurs. Na dokonanie skutecznej ekspiacji związanej ze zdradą interesów narodowych, a złożeniu ich wzorem TUSSKA na łonie Szwabolandii nigdy nie jest za późno, jednak czym prędzej lepiej. Podkreśleniu wymaga fakt, że kaca moralnego jest się pozbyć zdecydowanie trudniej niż kolokwialnego kaca alkoholowego leczonego przy pomocy kiszonych ogórków.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

26.01 2023