Gdyby Zygmunt Freud wszedł dziś do nowoczesnego gabinetu terapeutycznego, prawdopodobnie nie poznałby go. Jego słynna kozetka, choć wciąż obecna staje się powoli rekwizytem z innej epoki. Współczesna psychologia zaczyna przypominać raczej ruchliwe skrzyżowanie niż cichy pokój zwierzeń. Dla obserwatorów rozwoju tej dyscypliny to fascynujący, momentami zawiły proces coraz bardziej naszpikowany elementami zaawansowanej technologii, biologii molekularnej, a także głębokiej zmiany społecznej.
Jak w tym gąszczu ma się odnaleźć współczesny człowiek? Spróbujmy w takim razie spojrzeć na mapę współczesnej psychologii przez pryzmat zmian, które dzieją się na naszych oczach.
Terapeuta w smartfonie, czyli AI zamiast kozetki
Zaczynamy w takim razie od prawdziwej rewolucji. Rewolucji która odważnie puka do naszych drzwi, a mianowicie sztucznej inteligencji. Jak się okazuje, dla wielu z nas pierwszym kontaktem z psychologią nie jest już wizyta w poradni, ale aplikacja na smartfonie. Aplikacje oparte na AI i boty terapeutyczne działają jak interwent kryzysowy lub pewnego rodzaju opatrunek pierwszej pomocy.
Wyobraźmy sobie te aplikacje jako pewnego rodzaju kompas dla naszych emocji. Kiedy utkniemy np. w korku frustracji lub stresu i zaczyna to paraliżować nasze działanie, aplikacja poprowadzi nas i podpowie ćwiczenie oddechowe, pomoże nazwać emocje albo zidentyfikować powtarzający się błąd w myśleniu. Należy jednak pamiętać że nie zastąpi to głębokiej naprawy czyli tradycyjnej terapii.
Warto tutaj także wspomnieć o wirtualnej rzeczywistości. Jest ona używana w leczeniu lęków czy traum (PTSD) działa niczym kontrolowany symulator lotów dla pilota. Dzięki tej app pacjent z lękiem wysokości nie musi od razu wchodzić na krawędź mostu. Wystarczy że założy gogle i w bezpiecznych warunkach gabinetu, krok po kroku, oswaja swój mózg z wysokością. Mózg, choć wie, że to iluzja, uczy się nowych reakcji, wygaszając pierwotne lęki.
Powrót do ciała i… brzucha
Przez dekady psychologia zachowywała się tak, jakby człowiek był samym tylko mózgiem zamkniętym w ciele. Ciało służyło jedynie do przenoszenia go z miejsca na miejsce. Dzisiejsza nauka bezpowrotnie niszczy ten dualizm. I tak kluczowe w nowoczesnej terapii traumy stały się podejścia somatyczne (np. Somatic Experiencing – dr. Peter A. Levine). Pokazują one, że silny stres i trudne przeżycia działają jak złośliwe oprogramowanie w naszym systemie operacyjnym. Możemy traume przepracowywać rozmowami (to podejście top-down – od rozumu do ciała), ale dopóki nie zredukujemy napięcia fizycznego zablokowanego w mięśniach i układzie nerwowym (podejście bottom-up – od ciała do rozumu), system nadal będzie się wieszał. Będzie pozostawał w permanentnym stanie walcz lub uciekaj.
Co więcej, psychologowie coraz częściej zaglądają – do naszych brzuchów. Odkrycie tak zwanej osi jelitowo-mózgowej pokazało, że jelita to nasz tak zwany „drugi mózg”. Jeśli mikrobiom w naszych jelitach jest w stanie wojny np. przez nieodpowiednią dietę, to ucierpi na tym przede wszystkim produkcja serotoniny (hormonu szczęścia). Ucierpi na tym także wiele innych substancji przyczyniających się do homeostazy całego organizmu. Zatem coraz częściej współczesny psycholog nie pyta co czujesz, ale coraz częściej dopytuje: jak się odżywiasz, jak aktywnie spędzasz czas wolny?
Trzecia fala i kryzys sensu, czyli jak poruszać się w kryzysie
Jeśli popatrzymy na nurty terapeutyczne to wielka ewolucja dokonała się również i tutaj. Klasyczna już terapia poznawczo-behawioralna (CBT) dawała narzędzia do radzenia sobie z negatywnymi myślami i zachowaniami. Gdy w głowie pojawiał się myśl – jestem do niczego lub nie daje rady należało to rozebrać na czynniki pierwsze i podważyć dowodami. Natomiast potem efekty wzmocnić i utrwalić behawioralnie.
Wielkie nadzieje budzi także, tak zwana – trzecia fala CBT. Z niej wyłania się niezwykle popularna Terapia Akceptacji i Zaangażowania – ACT. Ten nurt podchodzi do terapii zupełnie inaczej. Wyobraźmy sobie że nasze myśli, problemy są jak chmury na niebie. W ACT nie próbuje się zatrzymać tych chmur. Zamiast tego po prostu się je obserwuje. Fakt, że pojawia się myśl – nie poradzę sobie, nie oznacza, że trzeba na niej nadmiernie się skupiać i analizować bez końca. W ACT uczymy się akceptować obecność trudnych emocji. Działać pomimo ich towarzystwa, kierując się tym, co dla nas w życiu naprawdę ważne i istotne.
Ten pragmatyczny nurt ACT mocno rezonuje z klasycznym podejściem Viktora Frankla i jego logoterapii, czyli psychoterapii skoncentrowanej na sensie życia. W świecie pełnym dynamicznych zmian oraz chaosu i niepewności, współczesny człowiek bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje pewnego rodzaju kotwicy. Frankl, opierając się na własnych doświadczeniach z obozu koncentracyjnego pokazał, że posiadanie głębokiego celu – sensu życia jest najpotężniejszym ochronnym parasolem dla naszej psychiki.
Równolegle także budzi nowe nadzieje tzw. renesans psychodeliczny. Badania nad substancjami takimi jak psylocybina czy MDMA pokazują że działają one na tzw. sztywne schematy myślowe pacjenta. Pozwalają one wytyczyć zupełnie nowe, zdrowsze ścieżki myślenia i odnaleźć zagubiony sens tam, gdzie dotychczasowe leki zawodziły, lub przynosiły niewielkie efekty.
Współczesne cienie: kryzys uwagi i konsternacja w laboratoriach
Mimo tak wielu sukcesów, jak się okazuje współczesna psychologia mierzy się dzisiaj z potężnymi wyzwaniami systemowymi. Pierwszy z nich jest tak zwany globalny kryzys uwagi. W wirtualnym świecie gdzie algorytmy wciąż walczą o naszą uwagę, zasoby poznawcze są niestety ale nieustannie drenowane. Tutaj najmocniej wybrzmiewa głos psychologii pracy i edukacji. Komunikaty coraz częściej alarmują, że stajemy się społeczeństwem permanentnie rozproszonym! Natomiast zjawiska takie jak wypalenie zawodowe czy np. lęk klimatyczny (solastalgia) dotykają coraz młodszych grup społecznych.
Drugim cieniem i to bardzo poważnym jest tzw. „kryzys replikacji” w samej nauce. Okazało się bowiem, że wiele eksperymentów z ubiegłego wieku, na których opracowywano metody i nurtu psychologiczne, po latach nie daje takich samych wyników w powtórnych badaniach. To niestety bolesna lekcja pokory dla psychologii. Zmusza ona naukowców do porzucenia pogoni za medialnymi sensacjami i łatwymi rozwiązaniami na rzecz żmudnej, dokładnej, rzetelnej pracy badawczo-naukowej.
Na progu nowej rzeczywistości
Współczesne trendy psychologiczne coraz szerzej patrzą na dynamikę i obszary, w jakich funkcjonuje ludzka soma i psyche. Człowiek nie jest już postrzegany jako autonomiczna wyspa. Jest coraz mocniej akcentowany jako skomplikowany, dynamiczny i szeroki system naczyń połączonych – biologii i relacji społecznych, a także środowiska naturalnego w którym żyje i technologii jaką się otacza.
W tym miejscu warto postawiać pewną tezę, że to, co najciekawsze prawdopodobnie dopiero jeszcze przed nami. Być może przełom przyniesie ponowne odkrycie psychologii głębi Carla Gustava Junga. Jego oryginalne koncepcje archetypów oraz nieświadomości zbiorowej – niewidzialnej, wspólnej dla całej ludzkości matrycy wzorców i symboli – niestety ale przez lata były traktowane z pewnym dystansem. Dziś jednak, w dobie poszukiwań unifikacji wiedzy o świecie, te jungowskie koncepcje zaczynają coraz wyraźniej rezonować z badaniami nad np. cząstkami elementarnymi w fizyce kwantowej. Jung zresztą blisko współpracował z fizykiem Wolfgangiem Paulim. Być może już wtedy przeczuwał, że materia i psychika to dwie strony tego samego medalu.
Można przypuszczać że ciągłe odkrycia (zwłaszcza ze świata fizyki kwantowej oraz dynamiki i złożoności otaczającego nas wszechświata), zapewne zaowocują w najbliższych dekadach redefinicją natury wielu mechanizmów. Mechanizmów jakie mają wpływ na kształtowanie ludzkiego bytu i jego percepcji. Skoro rzeczywistość na poziomie subatomowym wymyka się tradycyjnej logice przyczynowo-skutkowej, a cząstki wykazują tajemnicze, natychmiastowe powiązania bez względu na odległość (splątanie kwantowe), rodzi się pytanie – jak głęboko te zasady korelują z nieświadomością zbiorową i naturą samej świadomości? Zatem przyszłość w kontekście tych procesów i coraz śmielszego włączania sztucznej inteligencji do psychologii zapowiada się niezwykle fascynująco. Otwierając nowe nieznane do tej pory obszary naszej rzeczywistości wydaje się, że właśnie przekraczamy próg za którym badanie ludzkiej duszy i psychiki oraz prawa rządzące wszechświatem zaczynają mówić tym samym językiem.
Zostaw komentarz