Ilu z Was, dorośle przeżywających 4 czerwca 1989 r. myślało wtedy, że podobnych oświadczeń już nigdy nie będziemy oglądać w Polsce?
Oto oświadczenie Piotra W., zatrzymanego przez Policję 16 października w Warszawie.
Warszawa, 17.10.2026
Oświadczenie Piotra W. zatrzymanego w dniu 16.10.2026
Ja, Piotr W., oświadczam, że od momentu zatrzymania nie mam kontaktu z żoną. Domagam się takiego kontaktu. Chcę w tej sprawie mieć moich obrońców, których ustanowiła moja żona. Chcę mieć dostęp do moich obrońców. Nikt mi nie mówi o planowanych czynnościach. Nie otrzymałem kopii protokołu zatrzymania. Po zatrzymaniu, w szpitalu nie wykonano mi żadnych badań. Byłem zbyt słaby, żeby racjonalnie wyrazić na to zgodę. Nie zrobiono mi tomografii! Nie konsultował mnie neurolog. Jest mi słabo, bardzo boli mnie głowa, mam rany. Ja się czuję zagrożony o swoje życie i zdrowie i boję się o moją rodzinę. Nie przyjmuję posiłków. W szpitalu byłem cały czas skuty kajdankami, mam zranione nadgarstki. Cały czas jest przy mnie kilku policjantów. Zabójców się tak nie traktuje. Ja nie powiedziałem, że nie chcę obrońców, też nie twierdziłem, tylko że nie ufam nikomu. Nikt mi nie powiedział, że chodzi o mec. Leszczyńską, mec. Malewskiego i mec. Majkowską.
Dodatkowo ja miałem przy sobie pieniądze, ale tylko część została ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy.
Jedno jest pewne. Obecni funkcjonariusze zapomnieli już o tym, co spotkało „wykonujących tylko rozkazy” zomowskich siepaczy z tzw. plutonu specjalnego na KWK Wujek.
Pohamowaniu sadyzmu ewidentnie niedouczonych funkcjonariuszy z całą pewnością nie służą co rusz składane przez opozycję deklaracje, że generalnie są to ludzie dobrzy, ale do czynienia zła zmuszają ich rozkazy przełożonych.
Pora uświadomić sobie, że funkcjonariuszka przyciskając kolanem krtań Piotra W. była o włos od spowodowania jego śmierci.
Najwyraźniej policja zapomniała już o sprawie Igora Stachowiaka (Wrocław 2016), zabiciu kibica na stadionie w Knurowie (2015) czy też o wielodniowych zamieszkach w Lubinie spowodowane śmiercią 34-latka podczas zatrzymania przez funkcjonariuszy (2021).
Nieudolność?
Patrząc jednak na podobne, czasem o znacznie większej skali zjawiska w innych krajach (np. zastrzelenie 17-latka w Nanterre we Francji wywołało powszechny protest – spalono tysiące samochodów, atakowano ratusze i posterunki policji, grabiono sklepy) widać wyraźnie główną przyczynę takich zachowań.
Liberalna (a zatem lewicowa) władza wie, że w konfrontacji ze społeczeństwem może liczyć wyłącznie na policję i jej podobne siły.
To z kolei rodzi klimat przyzwolenia na takie „ekscesy”.
Tymczasem policjant musi być pewien jednego – każde naruszenie prawa dokonane przez niego będzie ścigane z całą surowością, zaś kara będzie wyraźnie bliższa górnej granicy.
Tłumaczenia, że ktoś dał się sprowokować powinny zaś skutkować natychmiastowym wydaleniem go ze służby bez prawa do emerytury.
Nerwy to ja mogę mieć. Ale nie funkcjonariusz. On musi postępować zgodnie z procedurami.
Jeśli zaś reaguje emocjonalnie to nie ma dla niego miejsca w służbie.
Patowładza obywatelska tymczasem postępuje dokładnie odwrotnie.
Już pojawiły się głosy, niestety me(r)dialne, że Piotr W. to… nożownik, który zaatakował policjantkę.

Co prawda pod naciskiem opinii społecznej PAP wycofała się. Jednak uczyniła to w jeszcze bardziej groteskowy sposób. Otóż:
Wczorajsza depesza w serwisie agencyjnym PAP od początku była prawidłowa. Błąd popełnił dziennikarz dyżurny, redagując tytuł na http://PAP.pl i wpis na X. Niesłusznie powiązał atak na policjantkę z nożem znalezionym przy zatrzymanym. Tytuł poprawiliśmy, wpis usunęliśmy. Za ten błąd przepraszamy. Nie będziemy jednak godzić się na wykorzystywanie go do bezpodstawnych oskarżeń i personalnych ataków na dziennikarzy PAP. To ludzie, którzy uczciwie i rzetelnie wykonują swoją pracę. Apelujemy o zaprzestanie hejtu i obrażania naszych dziennikarzy.
Na szczęście nagrania tego pożal się Boże zajścia (właściwiej powinno się mówić o usiłowaniu zabójstwa!) są dostępne.
Łgarstwo zatem dość łatwo można było zdemaskować.
A na przyszłość? Nie każdy ma tyle szczęścia, że ktoś obok wyciągnie telefon i sfilmuje zajście.
Dlatego już za sam brak włączenia kamery podczas interwencji musi grozić kara, np. obniżenie uposażenia do 50% na okres roku. W przypadku zaś podejrzenia popełnienia przestępstwa (czy tylko wykroczenia) powinno być wprowadzone domniemanie winy, albowiem zbyt często praktyka pokazuje na istnienie tzw. zmowy funkcjonariuszy udzielających sobie nawzajem wsparcia nawet na sali sądowej.
Poza tym kary za chuligańskie zachowania funkcjonariuszy muszą być podwyższone.
Czynów bowiem nie dokonują nawet najbardziej okrutne rozkazy, ale ci, którzy je wykonują.
Starsi pamiętają, że takie tłumaczenie ongiś zwano „norymberskim”. Generalnie większość sądzonych przed Trybunałem Międzynarodowym niemieckich zbrodniarzy wojennych zasłaniała się dokładnie w podobny sposób – wykonywałem tylko rozkazy!
To jednak nie pomogło i większość skończyła życie na (zbyt krótkim, a więc powodującym dłuższą śmierć) stryczku.
17.10 2026
fot. facebook

Zostaw komentarz