Zaskoczyła mnie nagła informacja, że Niemcy przekażą Polsce dwie (trzy) baterie systemów obrony przeciwrakietowej Patriot. Do tej pory niewiele broni przekazały walczącej Ukrainie, a tu nagle chcą nam przekazać 2 (3) baterie z posiadanych 12, gdy koszt jednej to wydatek ok. 8 mld zł. Skąd taka hojność?
Zastanawiam się, co stoi za tą decyzją, przecież nie troska o bezpieczeństwo Polski. Czy czasami nie ma na nią wpływu niechęć Polski do budowy europejskiej tarczy antyrakietowej?
Szef MON wyjaśnia nasze negatywne stanowisko w tej sprawie tym, że my mamy całe środowisko związane z osłoną przeciwlotniczą i przeciwrakietową, wielowarstwowe – począwszy od rakiet najkrótszego zasięgu, a więc Piorunów, (…) potem przez zestawy Pilica (…), później „mała Narew”, później Patrioty. My już dysponujemy całym systemem, nasi partnerzy dopiero ten system budują.
Jak mówił szef MON Mariusz Błaszczak, niemieckie baterie mają być wpięte w polski system dowodzenia i podporządkowane dowódcy operacyjnemu.
Jak będzie w praktyce, to się okaże. Przecież z inspiracji Niemiec nagminnie łamane są zapisy traktatowe. Tym bardziej, że min. M. Błaszczak ujawnił, iż Polska poprosiła o poufność negocjacji w tej sprawie, ale mimo to Niemcy poufność negocjacji złamali.
Osobiście nigdy nie chciałabym korzystać z parasola ochronnego Niemiec, bowiem nie tylko nie mam zaufania do Niemiec, jako obrońcy naszego nieba. Zgadzając się na niego oznacza kolejne uzależnienie od Berlina. Przecież to oni stoją za próbą zniewolenia Europy przy pomocy rosyjskiego gazu, łamią zapisy traktatowe, zarzucając nam łamania praworządności blokują fundusze na KPO, niszczą nasze bezpieczeństwo energetyczne.
Zastanawiam się, czy przyjęcie niemieckich Patriotów nie jest wsadzeniem przez nich stopy w drzwi, by w przyszłości zniszczyć naszą obronę antyrakietową i zmusić do uczestnictwa w europejskiej tarczy antyrakietowej podporządkowanej Berlinowi. Obsługiwanie baterii prze żołnierzy Bundeswehry ma również oswajać Polaków z pobytem niemieckiego wojska na terytorium Polski.
Podobnie jest z inicjatywą Trójmorza, która ma służyć m.in. zacieśnieniu współpracy państw członkowskich na rzecz zmniejszania różnic gospodarczych pomiędzy zachodnią i wschodnią częścią UE. Osłabia ona pozycję Niemiec, i jest konkurencją dla Unii Europejskiej, dlatego najchętniej „wysadziliby ją w powietrze”.
Na razie uzyskali status obserwatora, nie daje im to możliwości bezpośredniego wpływania na kierunki i priorytety rozwoju infrastruktury w regionie, ale obecność na spotkaniach pozwala na poznanie planów i stanowisk jej członków oraz umożliwia działania zakulisowe.
Robią wszystko, aby stać się stroną projektu. Wówczas łatwiej i szybciej byłoby im całkowicie podporządkować sobie kraje Europy środkowowschodniej.
Musimy mieć na uwadze fakt, że Niemcy nigdy nic nie robią bezinteresownie, a zawsze kierują się dewizą „Niemcy, Niemcy ponad wszystko!” (Deutschland, Deutschland über alles!).
Dlatego obawiam się Niemców nawet gdy niosą dary.
Foto:internet
Zostaw komentarz