Polska jest krajem bezpiecznym. Na razie. Ale to może się szybko zmienić.

Tutaj kobieta może spokojnie wracać wieczorem do domu.
Napady rabunkowe są rzadkością a statystyka gwałtów ponad 22 razy mniejsza niż w Szwecji. Co więcej – w Polsce ma prawo posiadać miotacz gazu pieprzowego oraz użyć go. Ma również prawo posiadać paralizator a nawet taser. Z czym potencjalny gwałciciel względnie amator zawartości torebki musi się liczyć.

Sprawa nie jest oczywista. W krajach Europy zachodniej posiadanie wspomnianych utensyliów jest przestępstwem. Przestępstwem jest też użycie przeciwko napastnikowi, niezależnie od jego zamiarów.

Popatrzcie na obrazek tytułowy. Europa Zachodnia. Idzie wieczorem kobieta. Pojawia się zamaskowany osobnik o złych zamiarach. Może rabunek, może gwałt…
Ona sięga po gaz pieprzowy. Demonstruje gotowość użycia.
Nie powinna tego posiadać! Jest zakazany. Czarna kreska na oczach oznacza, że stała się przestępczynią. Nie napastnik. Ona.

W lesistej Szwecji można posiadać taki gaz ale tylko w wersji przeciw zwierzętom. Na wypadek spotkania z wilkiem czy niedźwiedziem. Jest on znacznie łagodniejszy niż ten przeciw ludziom. Co nie powinno dziwić, jako że zwierzęta posiadają wielokrotnie bardziej czuły zmysł węchu. Nie mniej nawet zasadne użycie takiegoż przeciw człowiekowi jest przestępstwem.

Przed sądem w Danii stanęła dziewczyna oskarżona o użycie gazu przeciwko niedoszłemu gwałcicielowi zamorskiego pochodzenia. Sprawa stała się znana gdyż trafiła na sensownego sędziego. Ile z takich kobiet podobnego szczęścia nie miało nie wiemy.

Miotacze gazu i paralizatory są tam przywilejem jedynie służb państwowych. A te, na przykład we Francji, to już sobie nie żałują…

Piszę o środkach obrony osobistej, które są w Polsce nadal legalne i dostępne. Z taserami zaczęło być krucho. W 2024 poznikały. Można było kupić jedynie nieporęczny, drogi i niechodliwy model Husha. Na portalach aukcyjnych Amazon czy Ebay pojawiały się oferty poręcznych i tańszych ale z adnotacjami iż nie ma eksportu do Polski.

Bronią traumatyczną zajmę się w osobnym akapicie.

Względne bezpieczeństwo, które teraz mamy nie jest nam dane na zawsze. Pewnego dnia może się okazać iż nie masz już bezpiecznego powrotu z pracy cało i z nienaruszonym stanem posiadania.

London riots

Co się dzieje? Otóż doktryna środowisk lewicowo-liberalnych zakłada tezę iż przyczyną przemocy jest broń. Szczególnie ta posiadana przez agresywnych, białych mężczyzn. Czy oni sami wierzą w podobne kocopoły to inna sprawa. Dla nas ważne iż starają się wprowadzić je w życie. Oczywiście „dla naszego dobra”. Ciekawe też czy te elity same też zrezygnowały z posiadania broni osobistej…

W praktyce na zagrożenie bezpieczeństwa władza reaguje odebraniem narzędzi służących do obrony. Na co praworządni obywatele dają się nabrać.

A wygląda to tak: wchodzi uzbrojony terrorysta do „No Gun Zone” i urządza masakrę. Zwróćcie uwagę, że oni zawsze wybierają miejsca gdzie nie spodziewają się skutecznego oporu. Na fali powszechnego oburzenia padają postulaty: odebrać broń! Oczywiście hasło podchwytują piskliwe Julki i Grażyny. Mało kto pomyśli, że paru uzbrojonych obywateli mogło by przerwać tamtą radosną strzelaninę.

W rezultacie mamy rozbrojone społeczeństwo, w kwestii bezpieczeństwa całkowicie uzależnione od państwa a właściwie policji, która i tak jest niesprawna. Przestępcy bezkarnie ukrywają się w swoich enklawach zwanych NO-GO AREA. Policja tam nie wejdzie by uniknąć posądzenia o rasizm.

Chyba właśnie taka bezbronna i zastraszona zbiorowość jest celem tej polityki. W sukurs dojdzie cenzura gdy samo mówienie o zagrożeniach i jego przyczynach zostanie sklasyfikowane jako „mowa nienawiści”.

uciąłem sobie kutasa by nie gwałcili

Histeria opanowała Wielką Brytanię, karalne jest nawet posiadanie przy sobie śrubokrętu. Szykują się do obostrzeń i akcji oddawania kuchennych noży. Oczywistym jest iż przestępcy wywodzący się z Trzeciego Świata niewiele sobie z tych zakazów robią.

Spolegliwość obecnej, polskiej ekipy wobec „europejskich postulatów” napawa przerażeniem. ONI zechcą nas uszczęśliwić na swoją modłę. Nie tylko zielonym ładem. Po pierwsze import chuliganów. Po drugie zakaz środków obrony osobistej.

Świadomie używam określenia „chuligani” by odróżnić od uczciwych, legalnych imigrantów, którzy przybyli by pracować i urządzić sobie życie. Zresztą tych drugich codziennie spotykamy jako kierowców czy kurierów.

Wcześniej czy później wprowadzą ograniczenia. IMHO: czekają tylko wyborów prezydenckich. Obudzimy się z ręką w nocniku.

I nie mówcie mi, że tego u nas nie uczynią gdyż Europa Zachodnia jest najlepszym dowodem.

Rozmawiałem z mieszkanką Texasu. Wychodziła sobie codziennie wieczorem na spacer z pieskiem do parku. Używam zdrobnienia „piesek” by podkreślić iż nie był żadnej rasy obronnej. Zdziwienie? Ale tam znowu potencjalny napastnik dziesięć razy się zastanowi gdyż nie wiadomo czy taka pani nie ma pod bluzką Colta. A ma ona też prawo do użycia.

Broń czarnoprochowa.

Jak to jest w kontekście Polski napisałem w artykule Niezagospodarowany elektorat.

Niezagospodarowany elektorat.

Proszę klinąć w powyższy obrazek by przeczytać artykuł.

Podobnie jest w pozostałych krajach Grupy Wyszehradzkiej.

Powódź 2024 pokazała jak szybko pojawia się zagrożenie od band szabrowników.

Mieszkamy w zapalnym punkcie Europy. Wojna hybrydowa czy też bezpośredni atak oznacza destabilizację. Chaos i anarchię. Złodziejstwo i bandytyzm. Zorganizowane bandy szabrowników, rabusiów, gwałcicieli…

Nie dziwcie się więc iż setki tysięcy przewidujących posiada broń czarnoprochową do obrony ogniska domowego, mienia i rodziny. Przypomnę, że ich ilość to circa pół miliona. Dokładna liczba nie jest znana. Może być dużo więcej. Jest sporo planujących. Na dzień dzisiejszy to wydatek rzędu trzech tysięcy. To nie jest oferta dla kryminalistów, ci wolą nabyć na czarnym rynku broń współczesną.

Ta sprawdziła się jeszcze w czasach Dzikiego Zachodu. Nie nadaje się do prowadzenia wojny jednak do wspomnianych celów jak najbardziej.

ONI się szykują. Latem 2024 przeciekły pogłoski od samego ministra spraw wewnętrznych a także od policji. Prawdopodobnie czeka nas delegalizacja. Zrównają czarnoprochowce z bronią współczesną. Na łaskawe zezwolenie policji. Co z większością już nabytych? Konfiskata? Donosy? Prokuratura?

Do zagospodarowania kilkusettysięczny, aktywny elektorat.

Na forach broni czarnoprochowej temat jest podchwytywany ale wcześniej czy później pada retoryczne pytanie: no i co my możemy z tym zrobić?

Broń Traumatyczna.

Potocznie zwana „kulami gumowymi”. Jednak nie aż taka jaką używa policja w postaci karabinów typu „pompka”. Broń cywilna to głównie niewielkie pistolety o skutecznym zasięgu kilku metrów. Przykładem może być rosyjska konstrukcja typu OSA. (Na załączonym obrazku.)

rosyjski pistolet traumatyczny OSA

Spokojnie mieści się w kieszeni. Pociski o energii kilkudziesięciu Jouli, uderzenie, szok, ostry ból. Broń zwana jest niepenetrującą gdyż działa tylko powierzchownie i na siniaku się kończy. Dodatkowym efektem jest huk. Dla kobiety czy emeryta zagrożonych przez rabusiów chyba idealna.

Oprócz Osy znajdziemy wiele innych konstrukcji od kopii regularnych pistoletów po kopie granatników 45mm wyrzucające dużą kulkę obciągniętą gumą i o energii circa 100 J. Chociaż te ostatnie raczej dla służb porządkowych. Krzywdy to nie zrobi ale skutecznie odstraszy złoczyńcę. Podobnie jak paralizator.

Energia dużego, plastycznego pocisku kilka razy większa niż wiatrówki natomiast i z dziesięć razy mniejsza niż pocisku solidnej broni policyjnej.

Problemem są paranoiczne regulacje prawne zaliczające te miękkie pociski do tej samej kategorii co „ostra” broń palna. By mieć Osę lub coś podobnego musisz wyrobić pozwolenie jak na Glocka.

Postulatem dla nowego prezydenta powinna być inicjatywa ustawodawcza zdejmująca odium z tej broni osobistej. To powinno być dostępne dla każdego dorosłego obywatela bez formalnej łaski ze strony policji. Trochę zaufania! Oczywiście w przypadkach nadużycia odpowiedzialność jak za pobicie z użyciem narzędzia.

W praktyce równie groźny, we wprawnych rękach, może być drewniany kij od szczotki czy też trzonek od siekiery. A te przedmioty kupujemy bez formalności.

 
Czego oczekuję od naszego kandydata na Prezydenta.