Zbliża się 82. rocznica zagłady Polaków w Hucie Pieniackiej. IPN wydał komunikat o zgodzie Ukraińców na prace poszukiwawcze.
W czwartek (26 lutego) w Nysie będzie pokazany spektakl pt. „Ballada o Wołyniu”. Na niedzielę (1 marca) w Babicach koło Baborowa zaplanowano uroczystość rocznicową.
Pierwszy tekst o zbrodniach ludobójstwa , którego sprawcami byli ukraińscy nacjonaliści opublikowałem w 1989 roku w Trybunie Opolskiej, a w 2002 zainicjowałem utworzenie w Babicach, na Opolszczyźnie — sanktuarium pamięci.
Będąc synem przedwojennej kierowniczki szkoły w Pieniakach , czułem się szczególnie zobowiązany do działania, które miałoby o tej zbrodni przypomnieć. Postanowiłem uczcić pamięć tego ludobójstwa poprzez tablicę z odpowiednią inskrypcją.
Najlepszym do tego miejscem wydawał mi się kościół, a raczej jego otoczenie – mur cmentarny w Babicach, wsi leżącej na Opolszczyźnie, zamieszkałej przez wypędzonych z Huty Pieniackiej, Pieniaków, Majdanu Pieniackiego, Wehrebuska Huciska Wehrebuskiego mieszkańców.
Pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach i o straszliwej dacie 28 lutego 1944 r. była w Babicach bowiem bardzo starannie przechowywana.
Powziąwszy postanowienie – udałem się do ówczesnego proboszcza w Dziećmarowie ks. Henryka Kuczery, któremu podlegał również kościół pod wezwaniem Św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Babicach. I o dziwo, jakby siła wyższa i wszechmocna wsparła mój projekt…
Ksiądz Henryk się tym pomysłem ucieszył. Z nieba mi pan spadł – wykrzyknął. Bo wie pan, mam spory problem. Od lat bowiem, dawni mieszkańcy Babic zamieszkali obecnie w Niemczech, głównie w powiecie Holzminden, zabiegają o to, żeby na placu przed kościołem postawić marmurową rzeźbę – „Pietę”, upamiętniającą ich pobyt na ziemi, którą w wyniku przegranej wojny musieli opuścić.
Niestety moi parafianie – wywodzący się ze Wschodu – nie chcą się za żadne skarby na to zgodzić. Żadne argumenty do nich nie trafiają. Odpowiadają twardo: – To nie my księże proboszczu wywołaliśmy II Wojnę Światową. A wie pan, „Pieta” w sam raz mi pasuje, żeby postawić ją tam na przykościelnym terenie, gdzie teraz rolnicy, jak przychodzi pora wykopów, przyczepy z burakami stawiają, kościół zasłaniają, tak, że tylko wieże widać. Dom Boży jak folwark wygląda. A teraz to już nie będą mieli wyjścia… i jak chcą mieć tablicę, którą pan proponuje, to będą się musieli również zgodzić na „niemiecką Pietę”.
Tak się i też stało… został osiągnięty konsensus i w Babicach powstały dwa sanktuaria pamięci poświęcone, tym którzy opuścili swój Heimat i tym, którzy zostali w imię — narkotycznej wizji Samostijnej Ukrainy pomordowani.
Nie obyło się też przy tym bez korowodów z wojewodą, którego komisja ds. pamięci i pomników kręciła nosem na napis o „ludobójstwie”.
Na szczęście, wtedy jeszcze byłem dosyć wpływowym, lokalnym politykiem, wywodzącym się z Rolniczej Solidarności. W Opolu pamiętano mi spektakularne akcje protestacyjne, które miały zastopować sprzedaż PGR-ów dotychczasowym ich kierownikom, więc w obawie przed czymś podobnym komisja wydala jak Piłat stanowisko, że nie mogą zająć stanowiska ze względu na brak czasu (a mieli trzy miesiące z okładem do zastanowienia się).
Przyjąłem to jako urzędową zgodę i na 28 lutego 2002 r. został wyznaczony termin odsłonięcia tablicy. Odbyło się to bardzo uroczyście i odtąd: co roku – w rocznicę zagłady Huty Pieniackiej – gromadzą się w Babicach wokół tablicy Kresowianie, przedstawiciele władz samorządowych, państwowych, żołnierze, policjanci, harcerze, młodzież szkolna i mieszkańcy powiatu głubczyckiego.
Po wojnie teren wsi Huta Pieniacka znalazł się w granicach ZSRR, a pamięć o ofiarach była przez dekady wyciszana. Dopiero po 1989 r. możliwe stało się publiczne upamiętnianie zbrodni.
Środowiska kresowe dążyły do: identyfikacji ofiar, budowy miejsc pamięci, organizowania corocznych uroczystości rocznicowych, uzyskania zgody Ukrainy na ekshumacje i badania archeologii. Jednak przez lata część instytucji państwowych unikała jednoznacznych określeń, dopiero później IPN oficjalnie zakwalifikował zbrodnię w Hucie Pieniackiej jako ludobójstwo.
W relacjach polsko ukraińskich ten temat nadal pozostaje wrażliwy, zwłaszcza w kontekście współczesnych napięć – związanych z gloryfikacją zbrodniarzy spod znaku UPA, kultu Stefana Bandery. Babice stały się miejscem, gdzie polska, niemiecka i ukraińska historia splatają się w sposób trudny, ale ważny. To przykład, że pojednanie nie polega na zapomnieniu, lecz na uczciwym nazwaniu krzywd i godnym upamiętnieniu ofiar.
Zostaw komentarz