Minęło właśnie 10 lat od wydania przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wyroku pilotażowego w sprawie Rutkowski i inni przeciwko Polsce, który dotyczył przewlekłości postępowań sądowych.
ETPC uznał wtedy, że problem przewlekłości ma w Polsce charakter systemowy, a rekompensaty przyznawane w przypadku stwierdzenia przewlekłości postępowania są za niskie.
Po 10 latach, Komitet Ministrów Rady Europy nadal uznaje powyższy wyrok za niewykonany, a problem przewlekłości postępowań w naszym kraju jest większy niż kiedykolwiek wcześniej.
Z jednej strony rozmontowany przez poprzednią władzę system sądownictwa i nieudolność działań naprawczych ostatnich 2 lat sprawiły, że stosy niezałatwowionych spraw rosną. Z drugiej strony, z uwagi na niewielką wartość zasądzanych przez sądy kwot z tytułu przewlekłości, które bynajmniej nie rekompensują strat poniesionych w oczekiwaniu na ostateczne rozstrzygnięcia, ludzie tracą zainteresowanie skargą na przewlekłość. Bo zysk niewielki w stosunku do nakładów, a w sprawach cywilnych o odszkodowania czy zadośćuczynienia to wręcz ryzykowne dla ostatecznego wyniku, ileż by nań nie czekać.
Nieliczni wciąż sięgają po sprawiedliwość dalej, do ETPC. A to wielka szkoda, bo Strasburg działa w tym przypadku lepiej i skuteczniej niż nasze sądy, ma ugruntowane standardy orzekania w sprawach przewlekłościowych, a sygnał o tym, że Polacy skarżą opieszałość sądów dociera do odpowiednich oczu i uszu. Kwoty pieniężne przyznawane przez ETPC za naruszenie prawa strony do rozpoznania jej sprawy w rozsądnym terminie wciąż lepiej rekompensują stronom utracony w polskich sądach czas.
Tymczasem u nas co niektórzy wciąż zastanawiają się, jak należy interpretować ustawę o skardze na przewlekłość, mimo, że od jej wejścia w życie minęło już ponad 20 lat….
Ostatnio np. Sąd Najwyższy odroczył rozpoznanie jednej ze skarg na przewlekłość i zadał składowi siedmiu sędziów Sądu Najwyższego następujące zagadnienie prawne: „Czy określony w ustawie o skardze na przewlekłość sposób stwierdzenia przewlekłości wymaga, by sąd uwzględnił z mocy prawa łączny dotychczasowy czas postępowania objętego skargą, od chwili jego wszczęcia do chwili jej rozpoznania (względnie zakończenia postępowania, jeżeli nastąpiło wcześniej), niezależnie od tego, na jakim etapie postępowania skarga została wniesiona?”( I NSP 195/25)
O tym, że orzekając o przewlekłości sąd musi uwzględniać z mocy prawa łączny dotychczasowy czas postępowania objętego skargą, od chwili jego wszczęcia do chwili jej rozpoznania i to bez względu na to, na jakim etapie postępowania skarga została wniesiona – od lat instruuje w swoich licznych wyrokach ETPC. Ktoś nie doczytał, czy jak?
W dziedzinie obojętności na problemy swoich obywateli nasze państwo potrafi bić rekordy. Tymczasem obywatele nie potrafią lub nie chcą zauważyć, że czasami to inni (zagranica) potrafią skutecznie wymusić na polskim Lewiatanie, żeby lepiej zajął się ich problemami.
Tak było z kwestią przewlekłości postępowań – to Strasburg wymusił wprowadzenie do naszego porządku prawnego samej skargi na przewlekłość (wyrok Kudła p. Polsce).
Niestety sędziowie sądów powszechnych w Polsce rzadko sięgają do wyroków wydanych przez ETPC p. Polsce, mimo, że są wiążące i niezmiennie promują zasadę tzw. fragmentaryzacji postępowania w podejściu do badania przewlekłości, tj. ograniczają ramy czasowe istotne dla oceny zaistnienia przewlekłości postępowania wyłącznie do danego etapu postępowania (co niejednokrotnie wynika również z żądania wnoszącego skargę).
Do tego wszystkiego sama ustawa z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki (Dz.U. 2004 nr 179 poz. 1843) napisana została w taki sposób, że prowadzi do sprzecznych interpretacji i bez wątpienia wymaga korekty.
Z jednej strony bowiem mówi o tym, że dokonując oceny, czy w sprawie doszło do przewlekłości postępowania, uwzględnia się łączny dotychczasowy czas postępowania od jego wszczęcia do chwili rozpoznania skargi, niezależnie od tego, na jakim etapie skarga została wniesiona (art. 2 ust. 2 ustawy o skardze na przewlekłość). Z drugiej zaś (w art. 12 ust. 4) zawiera np. zapis dodany nowelą z 2023 r.: „przyznając skarżącemu sumę pieniężną, sąd wskazuje, jakiego okresu przewlekłości postępowania ona dotyczy”.
I w ten oto sposób nowego znaczenia nabiera stare powiedzenie, że nie ma głupich pytań…. Nawet po 20 latach.
Szkoda tylko skarżącego, któremu SN odroczył swoim pytaniem do poszerzonego składu rozpoznanie jego skargi na przewlekłość….
Zostaw komentarz