Ponieważ raz jestem przedstawiany jako lewak – skrajny, raz jako anty- lewicowiec, innym razem jako liberalny prawak, jeszcze innym razem jako sprzedajny zwolennik PO, lub Konfederacji, bo mam tam swoich przyjaciół, ale ciągle się zdarza, że również jako zboczeniec, bo ludzie albo nie wiedzą o moim uniewinnieniu, albo nie chcą wiedzieć, postanowiłem się ujawnić do bólu otwarcie, szczerze, bez znieczulenia.

Mam w dupie wszelkie partie w Polsce – bez wyjątku. Polityków w znakomitej większości uważam, za rodzaj sprzedajnych dziwek, które nigdy i nigdzie nic by nie osiągnęły, gdyby nie polityka, gdyby nie wybory – czyli gdyby nie w większości debilni wyborcy, którzy ich wybierają.

Uważam też, że większość prawie nigdy nie ma racji. Im większa grupa ludzi o czymś decyduje, tym większy w niej procentowy udział kretynów, pospolitych idiotów i debili.

Nie mam podglądów lewicowych, ponieważ nie uważam, że państwo powinno wspierać nierobów i tworzyć postawy roszczeniowe, raczej byłbym za rodzajem solidaryzmu społecznego, ale to nie ma wiele wspólnego z państwem socjalnym czy opiekuńczym czy tym bardziej zarządzanym centralnie.

Nie mam poglądów prawicowych, szczególnie w wydaniu polskim. Konserwatyzm i tradycje wszelkie religijne czy kościelne uważam za rodzaj wirusa atakującego mózgi obywateli. Konserwatyzm charakteryzuje ludzi o bardzo ograniczonej umysłowości i utrwalonym schematyzmie myślenia. Mam nadzieję, że jeszcze długo mi to nie grozi.

Jestem, uważam się za umiarkowanego demokratę, który z jednej strony zdaje sobie sprawę z tego, że demokracja totalna – to zwyczajnie rządy głupców, ale z drugiej strony ograniczona demokracja to forma oligarchii, nie jestem także zwolennikiem, szczególnie dyktatury większości. Uważam, że debil nie pozbawiony praw wyborczych nie powinien mieć tej samej siły głosu co absolwent kilku fakultetów osiągający sukcesy w swojej dziedzinie. Żałuję, że nie praktykujemy demokracji deliberatywnej na każdym szczeblu władzy.

Uważam się za umiarkowanego demokratę – bardziej ze względu na bliskie mi wartości demokratyczne, typu równouprawnienie, tolerancję, akceptację niż sam ustrój polityczny, tym bardziej jeśli demokracją miałaby być – demokracja rozumiana jako rodzaj dyktatury większości wyborczej.

Poza moimi poglądami podoba mi się rodzaj Monarchii Konstytucyjnej w Królestwie Kambodży, ale może dlatego, że król jest wyjątkowo mądrym i światłym człowiekiem.

Ponadto jestem, ujawniam się zawsze jako:

Żyd – w gronach antysemitów
Muzułmanin – w gronie ślepo nienawidzących tych wyznawców
Ateista – gdy słyszę, że są przedstawicielami cywilizacji śmierci
Chrześcijanin – wobec nienawidzących Chrześcijan
LGBT+ – gdy słyszę, że są zarazą
Gejem – wobec homofobów
Nigeryjczyk – wobec rasistów

Czyli jak widzicie u znakomitej większości mam przejeb…ne, poniekąd z definicji. Ale nigdy się tym nie przejmowałem. Jestem wygodnym wrogiem dla wszystkich, którzy mnie nie akceptują.

Dla nawiedzonych jestem i pozostanę zawsze agentem albo Mossadu, GRU albo innych obcych służb, zawsze potwierdzam takie opinie, bo co innego mam mówić?

Kim sam się czuję?

Cóż może bardziej nawet matematykiem niż fizykiem, który kiedyś zrobił sobie bardzo niebezpieczną wycieczkę w stronę marketingu politycznego, by przetestować teorię jednoczącą fizykę z psychologią, ale teraz czuję się bardziej komunikatorem który uwierzył, że może świat pozostawić choć trochę lepszym, niż ten, który zastał, przynajmniej w jakimś mikro- wymiarze.

I to chyba rzeczywiście wszystko.

Napisałem to dla swojego własnego, rozbudowanego nieco Ego,
bo nie za bardzo wierzę aby aż tak ktokolwiek się mną interesował, ale taka iluzja chociaż przez moment jest przyjemna. Więc na chwilę, założyłem że chcecie o mnie więcej więcej, chociaż nie przepadam na skupianiu się za bardzo nad sobą.

Dziś opublikuję jeszcze wstrząsające oświadczenie mojego więzionego przyjaciela Maksymiliana Górniaka, które udało się skutecznie przemycić z więzienia.

Pozdrawiam serdeczni

Piotr