Henel urodził się i wychował się w środowisku wiejskim. Nie znał swojego ojca. Matka utrzymywała, że zaszła w ciążę po dokonanym na niej gwałcie, w czasie kiedy jako sezonowa robotnica rolna pracowała w Niemczech. Środki do życia dla siebie i dziecka czerpała z jałmużny otrzymywanej od ludzi okolicznych wsi. Zmarła, gdy miał 6 lat. Henel zapamiętał j ją, jako kobietę ładną, otyłą, o pogodnym usposobieniu. Osieroconym dzieckiem zajęła się gmina, powierzając obowiązki opiekuńcze pewnemu małżeństwu posiadającemu już troje własnych dzieci. Był tam przez nich bardzo źle traktowany, często bity, lżony, obciążony pracami przekraczającymi siły dziecka. W wieku 13 Lat, w poszukiwaniu lepszych warunków, uciekł od swych pierwszych opiekunów, a że był pracowity i sumiennie wykonywał się z powierzonych mu zadań, traktowany był na ogół dobrze przez następnych gospodarzy, u których znalazł zatrudnienie.
Do szkoły uczęszczał na koszt gminy. Uczył się przeciętnie. Ukończył 6 klas. Z grona rówieśników był raczej wyobcowany. Jego groteskowy wygląd – niski wzrost, nieproporcjonalna budowa ciała, otyłość, specyficzny wyraz twarzy – czyniły go przedmiotem kpin i żartów. Z tego względu, czas najczęściej spędzał w samotności, z upodobaniem spacerując po okolicznych polach, łąkach i lasach.
Od najwcześniejszych lat był bardzo pobudliwy seksualnie. Intensywny samogwałt, nawet w czasie lekcji szkolnych, uprawiał od około 9 roku życia. Podglądał kobiety wykonujące zabiegi higieniczne, kapiące się w rzece, szukał sposobności podglądania spółkujących par. Pierwszy stosunek płciowy odbył z około 50-letnią żoną gospodarza, u którego wówczas pracował. Miał wtedy 16 lat. Kobieta ta wyglądem i usposobieniem przypominała mu matkę. Silnie na jego wyobraźnię działały wcześniejsze obserwacje stosunków seksualnych, które odbywała z mężem. Ona też, była głównym przedmiotem marzeń towarzyszących intensywnie uprawianemu samogwałtowi. Henel bardzo dokładnie pamięta okoliczności, w jakich doszło do zbliżenia między nimi i często o nich opowiadał. Pod nieobecność jej męża, rano po nieprzespanej nocy, wypełnionej wyobrażeniami o odbywanym z nią stosunku, zdecydował się na wejście do sypialni gospodyni. Zastał ją w białej nocnej koszuli, odwróconą tyłem i pochyloną nad łóżkiem. Ich następne stosunki także odbywały się w pozycji „ od tyłu”.
Po zakończeniu II Wojny Światowej – wzięto Henela do wojska. Jeden z jego rówieśników z rodzinnej wsi Przystajni, doradził mu na komisji poborowej, że jeśli nie chce zginąć w służbie ludowej ojczyzny, to niech wstąpi, tak jak on to zrobił – do UB . Tak też Henel uczynił. W wyselekcjonowanym, według pochodzenia środowisku, którego zadaniem była walka z wrogiem wewnętrznym traktowano go … niczym osobliwą maskotkę. Powierzono mu zadanie pilnowanie aresztantów, którzy byli przetrzymywani w trwożliwej niepewności, bez wyroku sądu, bez poinformowania o fakcie zatrzymania najbliższej ich rodziny w piwnicznych kazamatach. Jak Henel później mi opowiadał – specjalnie się z nimi nie cackał i był dla nich bardzo surowy. Ponadto, dla rozrywki i urozmaicenia swojej pracy, śledczy – brali Henela do pomocy przy przesłuchaniach. Kiedy mi o tym opowiadał …to przy tym dodawał, że nigdy nie spotkał takich, jak to pokazują na filmach bohaterów, którzy nie załamaliby się pod wpływem stosowanych tortur i nie powiedzieli wszystkiego, co śledczy od nich chcieli wydostać. Odzieranie ze skóry, posypywanie przy tym pieprzem i solą, miażdżenie mężczyznom jąder, wyrywanie kleszczami paznokci, podtapianie, a przede wszystkim bicie – katowanie, aż do utraty przytomności ofiary bykowcem. Do tego ostatniego, wymagającego wysiłku zajęcia – wzywano Henela. Nieszczęśnicy, którzy dostali się w ręce komunistycznych oprawców – na sam widok ubranego w mundur zapasionego karła, o złej twarzy – mdleli z przerażenia. O Henelu w środowisku funkcjonariuszy krążyły legendy – jak to gorliwie spełniał wszystkie polecenia, a nawet prześcigał innych w wyrafinowanym okrucieństwie. Straszliwie przy tym przeklinał… używając świętokradczych, bluźnierczych określeń w stosunku do Jezusa, Matki Boskiej. To… wywodzącym się przeważnie ze wsi jego kolegom – niesłychanie imponowało. Było dowodem jego odwagi i komunistycznej żarliwości. Jak sam Henel mi opowiadał – uczestniczył także w dokonywanych bez sądu – egzekucjach. Jego zadaniem było wykopywanie grobu i maskowanie ziemią miejsc – do których ofiary komunistycznego terroru, wywodzące się przeważnie z ludności na Śląsku autochtonicznej – były wrzucane. Nierzadko Henel po przybyciu na miejsce kaźni szpadlem rozłupywał aresztantowi UB głowę …mówiąc przy tym „na takie ścierwo naboju szkoda”. Z wyraźną lubością, takim upiornym rozrzewnieniem Henel ten czas wspominał. Z budynku, w którym mieściło się UBe w Kluczborku praktycznie nie wychodził, niekiedy tylko przemykał w cywilnym ubraniu, do mieszkania, które mu służbowo przydzielono na mieście. Poruszony jego wyznaniami, pocieszałem się trochę myślą, że są to jego zmyślenia, oparte na przeczytanych książkach, ale z drugiej strony … Drobiazgowe przedstawianie miejsc, sytuacji i ludzi, którzy z nim wtedy w UBe byli – bardzo te opowieści uprawdopodobniało. Henel , jak przystało na wiejskiego proletariusza – miał poglądy wybitnie lewicowe, a służba i praca w tej słynącej z okrucieństwa formacji – jeszcze te poglądy utrwaliła. Mnie osobiście – traktował jako element zdecydowanie obcy jemu klasowo. Poza moimi plecami nazywał mnie z przekąsem ”jaśnie panem”. Jednak mnie tolerował, bo byłem mu bardzo do zdobywania, coraz większych przestrzeni wolności potrzebny. Dlatego czerpał swoistą satysfakcję z tego, kiedy ja -tłumiąc odruchy wymiotne, przybierałem ową, o której wcześniej pisałem – postawę chłodnego profesjonalizmu i spokojnie jego straszliwe i drastyczne w treści opowieści – wysłuchiwałem . Po latach w książce pt.”Te pokolenia żałobami czarne” Marii Turlejskiej, która była naukowym opracowaniem zbrodni dokonywanych przez funkcjonariuszy UBe – odnalazłem, jakby wyjęte z opowieści Henela miejsca i osoby oprawców, którzy nawet jak na standardy ubeckie – dopuścili się licznych zbrodni ,tak że jednostkę, w której Henel służył – rozwiązano, a zwyrodniałego jej komendanta skazano na karę śmierci przez rozstrzelanie. Henel służąc w UB – miał poczucie, że to jest jego czas, że jest absolutnie po właściwej stronie, że historia uśmiechnęła się do niego …wyciągając go z poniżenia, biedy i społecznego odtrącenia, które było jego dotąd udziałem.
Mieli przy tym ubowcy, jak to Henel określał „klawe życie”- opływali w dostatki żywności w postaci czekolad, papierosów i alkoholu – pochodzących z paczek UNRA (amerykańskiego programu pomocy krajom doświadczonym II Wojną Światową). Owe, niespotykane w spustoszonym wojną kraju dobra – przyciągały jak muchy do łajna wszelkiego rodzaju ladacznice …z którymi dziarscy i spasieni na skonfiskowanych potrzebującym ludziom paczkach funkcjonariusze – parzyli się kolektywnie. Dochodziło wtedy tam do scen niesłychanie wyuzdanych. Wódka przy tym lała się strumieniami. Henel bardzo źle reagował na alkohol – szybko się upijał, a później miał potwornego kaca. Wolał zresztą nad tym wszystkim mieć pewną kontrolę, toteż raczej markował picie wódki, którą zresztą sam innym bardzo chętnie stawiał. Kupując za swój otrzymywany za służbę kata żołd – alkohol Henel kupował ich przychylność. Dokonywał transakcji, która pozwalała mu być dopuszczonym do bandyckiej sitwy.
Zostaw komentarz