Wtorkowe „zebranie” sędziów Trybunału Konstytucyjnego prócz jawnego naigrywania się z matematyki (8=10), co powinniśmy raczej odbierać jako kpinę z opinii publicznej, pokazuje jeszcze coś…

Jak donoszą prorządowe me(r)dia „kworum” wybrało „sądy dyscyplinarne” mające przypieczętować los Prezesa TK Bogdana Święczkowskiego zgodnie z domniemanym życzeniem Tuska. Przy okazji postanowiono się w podobny sposób pozbyć jego zastępcy – Bartłomieja Sochańskiego.

Wśród zarzutów podstawowy –  obaj sędziowie od kwietnia 2026 r. nie dopuszczają do orzekania sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm w 2026 r.

Pomińmy na chwilę uwłaczające rozumowanie (vide: Wołodia Czarzastyj) równające złożenie ślubowania wobec kolumny w Sali sejmowej ze ślubowaniem wobec Prezydenta.

Przypatrzmy się tym „składom dyscyplinarnym”. Otóż w skład pierwszego wchodzą:

Maciej Taborowski, Magdalena Bentkowska i Krystian Markiewicz.

Z kolei sędziego Sochańskiego mają „osądzić”:

Maciej Berek, Anna Korwin-Piotrowska oraz Rafał Wojciechowski.

Z tej szóstki jedynie Rafał Wojciechowski (sędzia TK od 2020 r.) oraz Magdalena Bentkowska złożyli ślubowanie wobec Prezydenta.

Pozostali natomiast brali udział jedynie w hucpie kolumnowej urządzonej dwakroć przez Wołodię Czarzastego.

A to oznacza, że nie powinni brać udziału w rozpatrywaniu tej sprawy nawet wówczas, gdyby była ona wszczęta w legalny sposób.

Zgodnie bowiem z art. 39 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. (Dz.U. z 2016 r. poz. 2072) o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym:

1. Sędzia Trybunału jest wyłączony z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli:

1) wydał akt normatywny będący przedmiotem wniosku, pytania prawnego albo skargi konstytucyjnej;

2) wydał orzeczenie, decyzję administracyjną lub inne rozstrzygnięcie, w sprawie pytania prawnego albo skargi konstytucyjnej;

3) jest uczestnikiem postępowania lub pozostaje z uczestnikiem postępowania w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy może oddziaływać na jego prawa i obowiązki;

4) był przedstawicielem, pełnomocnikiem lub doradcą uczestnika postępowania;

5) jest stroną w postępowaniu w sprawie, w której zostało przedstawione pytanie prawne lub stroną w tym postępowaniu jest jego małżonek, krewny lub powinowaty w linii prostej, krewny boczny do czwartego stopnia lub powinowaty boczny do drugiego stopnia.

2. Sędzia Trybunału podlega również wyłączeniu z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli:

1) uczestniczył w wydaniu aktu normatywnego, orzeczenia, decyzji administracyjnej lub innego rozstrzygnięcia, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, i może wywołać to wątpliwości co do jego bezstronności;

2) istnieją inne, niewymienione w pkt 1 lub ust. 1, okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności.

3. W przypadku, o którym mowa w ust. 2, sędziego Trybunału wyłącza się z udziału w rozpoznawaniu sprawy, jeżeli podmiot składający wniosek o wyłączenie uprawdopodobni istnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwości co do jego bezstronności.

Najwyraźniej po prawie tak jak my je rozumiemy przyszła pora na tak samo rozumianą bezstronność.

Tusk, Żurek i jeszcze paru innych niewątpliwie ww. „sędziów” uzna za bezstronnych.

Dla reszty, w tym przeważającej liczby prawników, są to ludzie powodowani zemstą za swoje domniemane krzywdy.

Wątpliwości zatem istnieją i są na tyle poważne, aby każde rozstrzygnięcie ww. składów móc potrzaść o przysłowiowy kant.

I to widoczne jest dla każdego. Nawet dla najbardziej zaślepionych wyznafcuff Giertycha.

Nawet najbardziej sprawiedliwy wyrok wydany przez te zespoły nie ma prawa się ostać.

Pytanie, jakie należy zadać,  jest bardzo krótkie – PO CO TEN CYRK?

Zdaniem autora Donald Franciszek najwyraźniej zrozumiał już, że TK jest poza jego zasięgiem. A zatem robi wszystko, by z szanowanej jeszcze nie tak dawno Instytucji zrobić nic nie znaczący cyrk.

A przy okazji zamęt na Szucha pozwala zapomnieć o szpitalach, o wyzbywaniu się podstawowego uzbrojenia obronnego tuż przed zapowiadaną wojną, drożyźnie, bezrobociu i wciąż powiększającym się marazmie…

Mamy napieprzać się o TK i nie pamiętać o pedofilach z Kłodzka, zawłaszczonej kasie z KPO, zarobkach „swoich” lekarzy itp.

Taki był najprawdopodobniej zamiar.

Wszystko jednak wskazuje, że Tusk (umownie, nikt przecież nie wierzy, że wszystkim tym kieruje jeden mało rozgarnięty starszy człowieczek) powoli zaczyna tracić kontrolę nad burzą, którą rozpętał.

 

3.11 2026