Czyli o tym, że mylenie jedności z jednolitością jest diabelską pokusą.

Ani Kaczyński, ani Tusk nie mogą powiedzieć, że sprawują w Polsce „rząd dusz”. Polska jest podzielona prawie na pół i ma to swoje olbrzymie konsekwencje dla obu obozów. Nie mogą już mylić jednolitością czyli wymuszoną integracją.

Czasy myślenia po linii partii rządzącej mamy, całe szczęście, już za sobą.
Żyjemy w kraju demokratycznym i każdy, w granicach prawa, może myśleć, mówić i robić co chce.

To mu gwarantuje konstytucja.

Wszelkie próby narzucania jednej wizji Polski są zbrodnią na wolności i swobodach obywatelskich.

A często różne ugrupowania, także KO i PiS, mają wielką ochotę by skosić kłosy wyrastające ponad równą linię zboża.
Może nie dosłownie ścinać, ale nagiąć do własnych poglądów.

Jednak „mylenie jednolitości z jednością to diabelska pokusa.

Jedność nie jest czymś w rodzaju wymuszonej integracji, zakładającej jednoczesne i skoordynowane spychanie Innych na margines.

To raczej, pojednanie różnorodności.

Jedność wśród tych, którzy słuchają się nawzajem słuchają i szanują, to jedyna broń jaką dysponujemy przeciwko wyjaławianiu nadziei i sumienia” napisał papież Franciszek w swej „Autobiografii”.

Psychologicznie można zrozumieć zawód wyborców Trzaskowskiego po przegranej, ale to nie powód, by wyborców Nawrockiego wysyłać na Madagaskar.

Z kolei, tryumfalizm elektoratu konserwatywnej prawicy, nie może być powodem wykluczania ze wspólnoty tych, którzy mają odmienną wizję przyszłości kraju.
Poza tym, pycha często kroczy przed upadkiem.

Słuchanie siebie nawzajem i szacunek to jedyna droga by zbudować prawdziwą jedność.
Nie jest ona łatwa, ale innej nie ma jeśli nie chcemy zmarnować dorobku ostatnich ponad trzydziestu lat.

Jeśli tego nie potrafimy, to nie zasługujemy na to by żyć w wolnej Polsce.