Polska ma dziś rzadki w historii splot okoliczności sprzyjających budowie kompletnego, całkowicie polskiego systemu zwalczania zagrożeń od dronów powietrznych: mamy zakłady produkujące tego rodzaju uzbrojenie (zarówno państwowe, jak i prywatne), sprawdzone rozwiązania w detekcji i zwalczaniu UAS oraz rosnące, publiczne finansowanie obrony. Przede wszystkim mamy ogromne poparcie społeczne dla tego typu zamówień dla SZ RP. Sądząc po deklaracjach, wydaje się także, że jest ku temu i wola polityczna.
Oznacza to, że zbudowanie w całości polskiego systemu obrony przeciw-dronowej (C-UAS) — od sensorów, przez system fuzji danych, po środki „hard-kill” i „soft-kill” — nie jest science-fiction, lecz przedsięwzięciem wykonalnym. Wszystko zależy od decyzji politycznej: kierunku finansowania, zamówień rządowych i strategii eksportowej.
Co już mamy — elementy układanki:
1) Sensory i radar: polskie firmy (PIT-RADWAR i inni) rozwijają kompaktowe radary i systemy detekcji przystosowane do wykrywania małych celów powietrznych, w tym UAS. Na MSPO ostatnio pokazywano nowe warianty radarów przeznaczonych do śledzenia dronów.
2) Integrącą sensory i efektory sieć dowodzenia:
struktury w ramach PGZ i konsorcjów (oraz współpraca zagraniczna) pracują nad interoperacyjnymi rozwiązaniami C2 i fuzją multisensoryczną — klucz do automatycznego wykrywania, klasyfikacji i szybkiego reagowania.
3) Środki kinetyczne produkowane w Polsce: zakłady takie jak ZM Tarnów nadal produkują i eksportują armaty 23 mm i systemy VSHORAD (np. ZU-23-2CP oraz PSR-A Pilica), które są skuteczne przeciw małym i średnim dronom.
4) Rakiety MANPADS i systemy rakietowe: rodzime rakiety Grom/Piorun oraz samobieżne zestawy Poprad stanowią mobilną warstwę obrony krótkiego zasięgu.
5) Loitering munitions i drony ofensywne: WB Group i inni produkują loitering munitions (np. Warmate), które mogą być użyte do niszczenia zagrożeń powietrznych lub elementów infrastruktury kontroli dronów.
Dlaczego kompletnie polski system ma sens militarno-gospodarczy?
1. Szybkość adaptacji i suwerenność — Polska kontroluje pełen cykl: od projektu radarowego, przez software fuzji sensorycznej, po integrację efektorów. Nie trzeba czekać na zagraniczne dostawy ani negocjować transferu technologii.
2. Skala efektu gospodarczego — zamówienia rządowe na komponenty C-UAS — radary, kamerowe stanowiska optoelektroniczne, moduły EW, armaty, pociski, drony i oprogramowanie — tworzą łańcuch wartości, który zapełni moce produkcyjne, utrzyma miejsca pracy i wygeneruje eksport. Przykłady już istniejących kontraktów i programów pokazują, że popyt krajowy przełoży się na oferty eksportowe.
3. Koszt-efektywność obrony przeciw dronom — zamiast kupować drogie, zewnętrzne systemy C2 i rakiety o dalekim zasięgu, kombinacja rodzimych, tańszych sensorów + 12,7–23 mm działek, MANPADS i systemów EW daje dużą ochronę punktową i obszarową przy rozsądnych kosztach operacyjnych.
Wszystko to można złożyć w trójwarstwową całość:
1. Warstwa detekcji — rozbudowana sieć radarów krótkiego zasięgu (mobilnych i stacjonarnych, zintegrowanych całym systemem rozpoznania) + stacje opto-elektroniczne, akustyka i sensory RF do wykrywania łączności. (PIT-RADWAR i PGZ-Narew to przykład jak skala inwestycji rządowych może rozwinąć tę warstwę).
2. Fuzja i C2 — krajowa platforma łącząca sensory w czasie rzeczywistym, z modułami automatycznej klasyfikacji (AI), regułami eskalacji i interfejsami dla operatorów. Tu są miejsca dla software-house’ów i centrów badawczych.
3. Warstwa odpowiedzi (soft + hard-kill) — od systemów zakłócających (jamming/GNSS spoofing) przez przeciwdronowe sieci optyczne, aż po 12,7–23 i nawet 35 mm wieże automatyczne, Poprad/Pilica i loitering munitions. Każdy typ celu i scenariusz wymaga innego narzędzia; polski przemysł ma już większość z nich.
Inwestycja we własne zdolności to także korzyści poza obronne
Eksport — rynki Afryki, Bliskiego Wschodu i państw sojuszniczych szukają tanich, sprawdzonych C-UAS — to gotowy rynek dla polskich systemów. Już odnotowano wywóz seryjnych partii armat i dronów.
Rozwój technologiczny — inwestycje w AI, sensory i integrację podniosą potencjał cywilny (np. nadzór infrastruktury, zarządzanie ruchem powietrznym, bezpieczeństwo krytyczne).
Zatrudnienie i łańcuch poddostawców — program C-UAS aktywizuje małe i średnie przedsiębiorstwa produkcyjne i software’owe w całym kraju.
Jednak żeby to osiągnąć, konieczna jest polityczna wola, o którą bardzo trudno w warunkach i tak dużego deficytu budżetowego. Tak czy inaczej, środki na zbrojenie i tak trzeba będzie wydać – pytanie tylko gdzie? W Polsce czy za granicą? Pytanie jest retoryczne, jednak ogólnie sformułowana decyzja musi przełożyć się na kilka operacjonalizujących ją poddecyzji.
1. Zamówienia rządowe priorytetyzujące polskie rozwiązania (przetargi preferujące transfer technologii i produkcję w Polsce).
2. Stałe finansowanie R&D (NCBR, programy resortowe) i wsparcie dla prototypów oraz testów w realnych warunkach.
3. Koordynacja między resortami (MON, MSWiA, administracja lokalna) — bo C-UAS to zadanie także samorządów i służb cywilnych.
4. Mechanizmy eksportowe i wsparcie dyplomatyczne — ułatwienia dla PGZ/WB/firm prywatnych w promocji ofert za granicą.
Podsumowując, Polska ma komponenty — technologie radarowe, multisensoryczne systemy detekcji, sprawdzone armaty 12, 23 i 35 mm, mobilne zestawy rakietowe, drony uderzeniowe i kompetencje EW — które razem mogą stworzyć suwerenny, polski C-UAS. Równie ważne są realne sygnały rynku: zwiększone wydatki obronne, kontrakty radarowe i rosnące zainteresowanie dronami oraz eksportowymi rozwiązaniami.
Jednak bez jasnej, długofalowej i skoordynowanej decyzji politycznej (priorytetyzacja zakupów krajowych, stabilne finansowanie R&D oraz wsparcie eksportu) potencjał ten będzie tylko połowicznie wykorzystany.
Autor: Adam Gajewski
Szanowny Panie Gajewski, sadze ze to co Pan opisuje jest nie do przetrawienia dla Klasy Rzadzacej, oplacanej z pieniedzy podatnikow..
Zbyt skomplikowane.
Zrozumie ona (Klasa) niewiele i bedzie Ja bolala Glowka.
Walic w patelnie i garnki (jak nakazal Wielki Sternik Mao Tse Tung gdy chcial sklonic narod chinski do ludozerstwa, co mu sie zreszta skutecznie udalo) a przestraszone tym drony odleca np. do NRD lub nawet do Hamburga. Albo utopia sie w Wisle. Lub popelnia harakiri. Pozdrowienia. Ma Pan racje. Dziekuje za dobry tekst. Modlmy sie za Rzadzacych. Stevek