„Rzeczpospolita” informuje, że w Bukowinie Tatrzańskiej odbędzie się inauguracja nowego ruchu polityczno-społecznego o nazwie „Zryw”. Główną twarzą przedsięwzięcia ma być Radosław Sikorski. Nazwa brzmi donośnie, niby wielka ofensywa, niby nowa energia, ale w rzeczywistości całość bardziej przypomina polityczną zgrywę niż poważny projekt.

Sikorski – kiedyś pupil brukselskich salonów, który przechadzał się po korytarzach UE jak po własnym parku w Chobielinie, dziś, gdy w Europie już nikt nie chce jego wykładów i „złotych myśli”, musi wymyślać sobie górskie „zrywy”. To nie jest zryw – to desperacka próba przypomnienia o swoim istnieniu.

A Donald Tusk?

Jego okręt tonie w sondażach, idzie na dno,więc na pokładzie zaczyna się nerwowe szukanie szalup ratunkowych. „Zryw” to w istocie ewakuacja platformerskich elit – byle uciec z tonącej łajby i ustawić się na nowo. Na Zachodzie nikt ich nie traktuje poważnie, w Brukseli już nie ma posad, a Trump w Białym Domu nie tylko nie chce z nimi rozmawiać, ale wręcz nie życzy sobie ich widzieć na oczy. Więc próbują ratować się tu, w kraju, licząc na to, że ich wyborcy – z amnezją, bez zdolności analizowania rzeczywistości – dadzą się nabrać po raz kolejny.

Czy ktoś naprawdę wierzy, że to będzie ruch społeczny? To jest raczej „zrywka” – jak z klocków Lego: stare elementy poskładane na nowo i udające świeżość. W rzeczywistości to wielka polityczna zgrywa: zryw do grantów, zryw do stanowisk, zryw do koryta.

Bo gdyby naprawdę chodziło o odnowę życia publicznego, to nie w Bukowinie z Sikorskim na czele, ale w Warszawie, z nowymi ludźmi i nowymi ideami. Tymczasem mamy stare twarze, stare ambicje, stare metody. A nazwa „Zryw” brzmi tu równie wiarygodnie, co reklamowy slogan na tanim napoju energetycznym.

Polacy muszą się obudzić. Bo każda taka „zgrywa” podszyta wielkimi słowami i pustymi gestami jest próbą odciągnięcia uwagi od realnych problemów –„Zryw” to nie nadzieja. To teatrzyk dla kretynów. Jeśli chcemy prawdziwego zrywu – to w nas samych, w obywatelach, którzy powiedzą dość starym układom, dość fałszywym prorokom i dość politycznej amnezji, na której Platforma wciąż buduje swoją przyszłość.

A jeśli Sikorski i spółka naprawdę chcą dobrze dla Polski, to niech zrobią jeden jedyny sensowny zryw: zrywajcie się stąd, odejdźcie i dajcie ludziom wreszcie odetchnąć od waszych gierek i od was samych.