To jest duży portret. Jeden z kilku zachowanych wizerunków ostatniej królowej z dynastii Jagiellonów. Nazywany jest portretem Anny Jagiellonki w stroju wdowim. Najpewniej jednak wcale nie jest to strój wdowi.

Wiemy, że portret powstał w XVI wieku i był dwukrotnie konserwowany: raz w wieku XVIII, kiedy uzupełniono zniszczone (wilgocią?) fragmenty oraz w roku 1904, czyli 120 lat temu. Zadanie wzmocnienia odspajającej się warstwy zaprawy powierzono Władysławowi Pochwalskiemu, którego staranność budzi dzisiaj podziw konserwatorów z krakowskiej ASP.

Bo portret Jagiellonki z Katedry Wawelskiej wymagał – i doczekał się – natychmiastowej interwencji konserwatorskiej. To skomplikowane przedsięwzięcie i cały interdyscyplinarny program badawczy. Udało się to dzięki wsparciu SKOZK -u.

Są już pierwsze wyniki badań fizyko-chemicznych i pierwsze zaskoczenia. Choć historyczny, więc cenny, obraz wydawał się artystycznie dość lichy. Był brudny, zniszczony i marnie ‘odnowiony’ w XVIII wieku. Tymczasem już wiemy, że czarna suknia królowej wyglądająca teraz na nudną ciemną plamę, zawiera pierwotne pigmenty wskazujące na świetną malarską robotę.

Jeszcze nie rozstrzygnięto, czy Jagiellonka stoi, czy klęczy. A może siedzi? Jeszcze nie wiemy jakiego koloru były drogie kamienie zdobiące krzyż. Jeszcze nie znamy nazwiska malarza… Odpowiedzi nadejdą wkrótce, a w ślad za nimi portret odzyska pierwotną świetność.

Anna Jagiellonka nie miała szczęścia, ani za życia, ani po śmierci. Jej matka Bona niespecjalnie zajmowała się córkami, a już szczególnie nie przejmowała się Anną. Brat Zygmunt August miał jej za złe, że nie pochwalała jego obsesyjnej miłości do Barbary Radziwiłówny. Choć inteligentna i znakomicie wykształcona Anna nie miała męża. Przecież królewny nie szły za mąż z miłości.

Jakub Wujek, tłumacz Biblii, w roku 1575 pisał dedykując jej jedną ze swych prac: „Najjaśniejszej Pannie, z Bożej łaski królowej Polskiej, Wielkiej księżnie litewskiej, Ruskiej, Pruskiej, Mazowieckiej, Wołyńskiej, żmudzkiej, Pani i Dziedziczce inflanckiej i siedmiogrodzkiej księżnie Paniej…”

W 1576 roku została koronowana na króla Polski i poślubiła Stefana Batorego, także koronowanego na króla. Miała 53 lata. Batory był 10 lat młodszy. Przeżyła męża o 10 lat.

Po śmierci też nie miała szczęścia, bo do dziś nie cieszy się szczególną sympatią, a przecież zasłużyła na coś więcej, niż wieczne przypominanie, że uważano ją za brzydulę.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.