Patrząc na ich oświadczenia majątkowe niczym. Post ten piszę z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy jawności życia publicznego i patologii akceptowanej w obecnej kadencji Sejmu RP, która jest zadziwiająca w świetle deklaracji Prezesa Kaczyńskiego, że wspólnie z Pawłem Kukizem wytępią korupcję, nepotyzm i kumoterstwo, a także inne nieprawidłowości z życia publicznego. W stosunku do poprzedniej kadencji w świetle opisanego dalej przypadku w działaniu deklarowanym przez Prezesa Kaczyńskiego i Pawła Kukiza mamy krok wstecz w tej kadencji Sejmu. I to jest drugi powód tego wpisu.
Od kilku dni moi znajomi z różnych miejsc atakują mnie pytaniami: w jakim przedsiębiorstwie państwowym poseł z Wadowic Filip Kaczyński zarobił takie „marne” 14, 5 tys. zł rocznie netto i przede wszystkim dlaczego ukrywa źródło tych dochodów. Kwota żadna tak naprawdę. Ale liczy się za co i dlaczego poseł Kaczyński nie chce się pochwalić: dlaczego za „nicnierobienie” zgarnia kasę w państwowym przedsiębiorstwie?? No i najważniejsze dlaczego poseł Filip Kaczyński – człowiek opowiadający się za planem swojego mentora (Prezesa Kaczyńskiego) nie chce ujawnić źródła swoich takich marnych dochodów?? Przecież to nie wstyd dorabiać do uposażenia poselskiego. Oczywiście robi to całkiem legalnie. Już wcześniej w ten sam sposób informował o dodatkowym dochodzie i komisja etyki poselskiej zajmująca się sprawami oświadczeń majątkowych nic mu nie zrobiła. Podobnie, jak i wielu innym posłom, także ukrywającym źródło swoich dodatkowych dochodów lub też źródło dochodów sprzed rozpoczęcia posłowania.
Takim podobnym posłem jest poseł Berkowicz, który w oświadczeniu sprzed rozpoczęcia sprawowania mandatu poselskiego także nie ujawnił źródła dochodów. W poprzednich kadencjach, gdyby komisja etyki zauważyła taki wpis (traktowany jako zatajenie), to do czasu jego naprawienia – czyli podania pełnej informacji – poseł nie otrzymywałby uposażenia. Ale w tej kadencji Sejmu RP obowiązują inne standardy: posłowie nie tylko nie muszą wpisywać źródła dodatkowych dochodów, ale też mogą je mieć.
By było jasne – nie jestem przeciwnikiem dodatkowych zarobków posłów. Ale powinna być pełna jawność – gdzie i ile zarobili. Jako poseł pracowałem na uczelni – prawo dopuszczało taką możliwość. Ale musiałem dokładnie (nie byłem jedyny – bo osób pracujących na uczelniach było wśród posłów więcej) wykazać ile z tytułu umowy o pracę na uczelni, umowę o dzieło, umowę- zlecenie, otrzymywałem. I z kim te umowy były zawierane. Ponadto kwoty te odliczano mi od uposażenia. Dziś nie ma ani takiej jawności ani też mechanizmu odliczania!!!!
I taka jest różnica w zakresie walki o jawność życia publicznego w stosunku do poprzednich lat.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz