W związku z groźbami, że może dojść do strajku nauczycieli we wrześniu 2022 roku spowodowanymi ich marną kondycją materialną dostałem kilka prywatnych wiadomości, które jakby uzupełniają moje w tym względzie stanowisko – http://pressmania.pl/prof-jozef-brynkus-uwagi-na-marginesie-strajk-nauczycieli/.
Piszą to nauczyciele z kilkuletnim, kilkunastoletnim co najwyżej stażem pracy. Tekst dosłownie przez nich napisany podaję w cudzysłowie. Tekst sparafrazowany – tak, by oddać jego główną myśl, bez cudzysłowu.
1. Niebawem będę miała egzamin na nauczyciela mianowanego. Koleżanka z pracy przestrzegła, abym trzy razy się zastanowiła czy do strajku przystąpić, jeśli zostanie ogłoszony. Podobnie jest też z jakimikolwiek akcjami protestacyjnymi. Jeśli to zrobię, to mogę mieć poważne problemy na egzaminie. „To mi się to w głowie nie mieści po prostu”;
2. „Panie Profesorze, czytałam Pańskie uwagi odnośnie strajku. Wątpię by nauczyciele poszli strajkować. To co się stało w 2019 r. już się nie powtórzy. Od kwietnia tego roku wśród moich koleżanek i kolegów nie ma rozmów czy byłby jakiś strajk itp. tylko zastanawianie się jak się przekwalifikować i gdzie pójść do innej pracy. Rząd wtedy za mocno poniżył nauczycieli, a to co działo się poza mediami w czasie strajku spowodowało, że nikt już rozsądny za p. Broniarzem nie pójdzie (zresztą moim prywatnym zdaniem powinien z areny już zejść)” – to jest jedna z najbardziej trafnych wypowiedzi: nawet nie tyle strach, jak w przypadku pierwszego wpisu, co świadomość upokorzenia. PiS – nie ma szans na głosy nauczycieli podczas wyborów, mimo tego, że ogromna ich część należy do „Solidarności’. Nad tym bym się wśród działaczy związkowych zastanowił, a to – jak powtarzam już od lat – decyduje tak naprawdę o tym, że PiS „odpuścił” sobie tę grupę zawodową i społeczną. Może więc nauczycieli – tak mu się przynajmniej zdaje, a przede wszystkim kierownictwo resortu oświatowego – pedagogami pogardzać i ich poniżać. Z drugiej strony nauczyciele też mają świadomość, że PO im wiele nie pomoże (tu przypomnę stanowisko też wspierającego PO Związku Miast Polskich, który też domaga się „ograniczenia” żądań nauczycieli). Jednak poniżenie jest tu decydujące – bardziej niż brak realnego wsparcia. W sumie więc PiS straci jakieś 800 tys. głosów, a mógłby zyskać przynajmniej połowę z nich, gdyby mediatorzy z rządu byli bardziej
3. „Owszem ma Pan wielką rację jak to powinno wyglądać, że powinno się nauczycieli doszkalać, wysyłać na warsztaty- ogromne tak! Jak na razie często płacę z własnej kieszeni, gdy chcę coś więcej. Z miłą chęcią zostanę nawet dodatkową godzinę na dyżurze jeśli potem mam czas tylko dla swojej rodziny. Poszłabym nawet na studia podyplomowe gdyby dyrekcja miała takie życzenie, uważam, że na wiedzę nie można się zamykać. Jednak co do strajku… Proszę zwrócić uwagę, że wpierw trzeba zacząć od etosu pracy nauczyciela. Uświadomić, że to nie jest tylko ktoś kto wstawia jedynki, poprawia sprawdziany, ale też wychowuje, przewodzi w poznawaniu świata. Dopóki krzyczy się, że może iść do Lidla, że nam dobrze, bo mamy wakacje, że nic nie robimy (w domyśle nic nie robią wszyscy nauczyciele co jest krzywdzące), dopóki nie widzi się ile czasu nauczyciele w prywatnym czasie załatwiają sprawy szkolne, rozmawiają z rodzicami etc. To niewiele się zmieni”.
4. Ci nauczyciele, którzy piszą do mnie, zgadzają się z mim stanowiskiem. „Nauczyciele i społeczeństwo musieliby stanąć obok siebie, bo wychowanie i nauczanie dzieci i młodzieży jest sprawą wspólną, a dopóki jest to na zasadzie przeciwstawnych obozów- nic się nie zmieni (dopiero potem można uświadamiać, rozmawiać w kwestii wynagrodzeń, awansu itp.)”.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz