Co ciekawe wyznawcami tej nowej świeckiej religii stają się zazwyczaj ateiści, niewierzący lub podchodzący do spraw wiary utylitarnie i kulturowo. Ta rozrastająca się sekta domaga się cenzury połączonej z przymusem szczepień. Czy ta nowa forma totalitaryzmu nie powinna dawać do myślenia
Czy to pakowanie wszystkich chcących zadawać trudne pytania do worka foliarskiego z taką łatwością z jaką Niemcy swego czasu ładowali na bydlęce wagony Żydów do Auschwitz, nie powinno dawać do myślenia? Jeśli do jednego wora stado zawodzących kretynów i zwykłych psychopatów (o lobbystach nie wspominam) godzi się wrzucić Rymanowskiego i Pospieszalskiego, Edytę Górniak i Piotra Schramma – ludzi o skrajnie różnych światopoglądach, których połączyło jedno – zadawanie trudnych pytań, na które wyznawcy szczepionkizmu nie znają odpowiedzi, a co gorsza… nie chcą ich poznać. Bo żyją w ideolokokonie.
Czy to wszystko nie powinno dawać do myślenia? Czy jeśli wrzuciłem na FB wypowiedź profesora konstytucjonalisty, jednego zresztą z najwybiotniejszych, choć nie mojej bajki, a jakiś portal blokuje ją ustami “Demagoga” uznanego za “niezaleźnego weryfikatora informacji” – czy to ludziom myślącym nie powinno zapalać czerwonej lampki w głowie? Po prostu jakiś głupi kmiotek uznał, że post jednego profesora udostępniony przez innego profesora “nie spełnia wymogów społeczności”.

Konsekwencje medyczne kowida to jedno, a konsekwencje społeczno-kulturowe i polityczne to drugie. I może okazać się, że jakimś cudem świat zwalczy kowida, ale na tym świecie nie będzie już wolności. Bo zbyt wielu mentalnych niewolników pozwoliło się sterroryzować chciwym politykom i władcom korporacji, że ci uczyniwszy z nich orędowników “nowego porządku” opartego na wszechobecnej kontroli państwa i korporacji, odbiorą swoją miskę ryżu w zamian za wolność.
I jakkolwiek obecna sytuacja nie skłania do optymizmu i ja sam mam ogromne problemy z utrzymaniem równowagi psychicznej, to jestem pewien, że to przeminie. Bo na szczęście opieram swoją nadzieję na Kimś, kto stoi ponad tym całym bajzlem…
P.S. Jestem zaszczepiony, bez przekonania, bo lubię jeździć po świecie…
Fot. Gov.pl
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Aż miło poczytać! Większość ludzi opiera nadzieję (a może wiarę) w coś większego. Wierzę w dobroć, miłość, bezinteresowność a przede wszystkim wolność. Dziękuję za artykuł! Oby takich portali i artykułów powstało jak najwięcej! Rozumiem Pana potrzebę szczepienia w celach podróży, gdybym bardziej nie ceniła zdrowia od podróży, może moja decyzja byłaby inna. Chciałabym wierzyć, że jedna szczepionka da Panu możliwość podróżowania, ale teraz to subskrypcja wchodzi w grę. Cieszę się, że liczba świadomych rośnie.
Jestem ateistką i nie mam zamiaru się szczepić. Proszę nie wrzucać wszystkich do jednego wora.
Rozumiem, że ludzie się szczepią bo boją się Pandemii. Jednak ktoś kto się szczpi by jeździć po świecie jest w mojej ocenie debilem.