Jest tyle rzeczy, które mógłbym zrobić, a nie zrobiłem. Bo się nie chciało, bo czasu za mało, bo mnie przerastały, bo nie miałem do nich przekonania.

Jest tyle osób, z którymi za mało rozmawiałem, którym zbyt mało uwagi poświęcałem, których słuchałem jednym uchem, którzy mówili coś, co ja rozumiałem po swojemu. Ludzi, przed którymi udawałem interlokutora, myślami będąc daleko od nich.

Jest tyle miejsc, w których nie byłem, które mijałem obojętnie, których uroku nie doceniałem, do których już nigdy nie wróciłem. Nie wróciłem, bo bałem się, że stracą na swojej „magii” i staną się tylko zwykłymi rampami kolejowymi, polami ściętej kukurydzy, autostradowymi MOPami, zwykłymi barami z palinką i papierosami bez filtra…

Jest tyle chwil, które były naprawdę miłe, a które szybko się skończyły, bo nie potrafiłem uwierzyć w ich prawdziwość. I tyle samo lub więcej chwil niemiłych, które trwały dłużej bo zastygałem w nich jak pająk w bursztynie.

Może jednak świadomość tego, tych ograniczeń pozwala bardziej docenić to, co się ma, nie koncentrując się na tym, czego nie ma, czego czasem brakuje. Trzeba zacząć bardziej słuchać ludzi niż do nich przemawiać, zatrzymywać się na dłużej w miejscach, które koją duszę i nie spieszyć się do miejsc, które mnie w jakiś sposób ograniczają. I przestać niedowierzać przyjemnym chwilom i przeżyciom, które przecież realnie istnieją.

P.S. Dziękuję tym wszystkim, którzy po moich ostatnich wpisach przesłali mi wiele mądrych słów i … rad, z których zamierzam skorzystać. Jest mi niezmiernie miło i jestem wdzięczny.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.