W ostatnich miesiącach a szczególnie tygodniach w Europie i Polsce coraz intensywniej prowadzone są dyskusje o uruchomieniu instrumentu Unii Europejska „SAFE” (Security Action for Europe) programu finansowego o wartości ok. 150 mld euro, którego celem jest zwiększenie zdolności obronnych państw europejskich poprzez wspólne zamówienia i rozwój przemysłu obronnego. Mechanizm ten umożliwia państwom członkowskim finansowanie zakupów uzbrojenia dzięki długoterminowym pożyczkom gwarantowanym przez budżet UE.

W kontekście rosnących zagrożeń bezpieczeństwa przede wszystkim wynikających z agresywnej polityki Rosji pojawia się pytanie, czy Polska powinna w pełni skorzystać z tego instrumentu?

Jeżeli chodzi o argumenty przemawiające za udziałem Polski w SAFE to według mojej oceny po pierwsze, program SAFE odpowiada na realną potrzebę przyspieszenia modernizacji sił zbrojnych. Europa przez wiele lat inwestowała w obronność w sposób niewystarczający, licząc na stabilność systemu bezpieczeństwa i gwarancje sojusznicze. Wojna na Ukrainie pokazała jednak, że państwa europejskie muszą w większym stopniu budować własne zdolności obronne. Dla Polski, państwa frontowego wschodniej flanki NATO, oznacza to konieczność utrzymywania wysokiego poziomu gotowości. Modernizacja systemów obrony powietrznej, rozwój zdolności dronowych, artylerii dalekiego zasięgu, logistyki czy infrastruktury wojskowej wymaga ogromnych nakładów finansowych. SAFE może ułatwić ich finansowanie, oferując preferencyjne pożyczki o bardzo długim okresie spłaty, co zmniejsza bieżące obciążenie budżetu państwa. Po drugie, wspólne programy zakupowe mogą wzmocnić europejski przemysł obronny oraz zwiększyć interoperacyjność sprzętu używanego przez armie państw sojuszniczych. W sytuacji potencjalnego konfliktu ma to znaczenie strategiczne, zdolność do szybkiej produkcji i uzupełniania sprzętu wojskowego może decydować o powodzeniu działań obronnych. Po trzecie, udział w programie może przyczynić się do rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego, jeśli polskie podmioty zostaną włączone w łańcuchy produkcyjne i projekty realizowane w ramach wspólnych zamówień.

Jeżeli chodzi o argumenty sceptyczne i potencjalne ryzyka to jednocześnie wokół programu SAFE pojawiają się uzasadnione wątpliwości. Po pierwsze, instrument ten opiera się na finansowaniu dłużnym. Oznacza to, że środki nie są bezzwrotnymi dotacjami, lecz pożyczkami, które w przyszłości będą musiały zostać spłacone. W sytuacji już wysokich wydatków obronnych, przekraczających 4% PKB, pojawia się pytanie o długoterminową stabilność finansów publicznych. Po drugie, niektórzy eksperci wskazują na ryzyko ograniczenia swobody zakupów. W programie SAFE znaczący udział mają mieć produkty wytwarzane w Europie, co może prowadzić do preferowania przemysłu unijnego kosztem bardziej konkurencyjnych rozwiązań dostępnych na rynku globalnym. Po trzecie, pojawia się obawa o możliwy wpływ mechanizmów politycznych na decyzje dotyczące finansowania projektów obronnych. W przypadku tak wrażliwej dziedziny jak bezpieczeństwo państwa kluczowe znaczenie ma zachowanie maksymalnej autonomii decyzyjnej.

Jeżeli chodzi o perspektywę strategiczną to w mojej ocenie dyskusja o SAFE nie powinna być sprowadzana do prostego sporu politycznego „za” lub „przeciw”. Kluczowe jest pytanie, w jaki sposób wykorzystać dostępne instrumenty finansowe, aby wzmocnić realne zdolności obronne państwa.

Od wielu lat powtarzam jedno kluczowe zdanie, które w obecnej sytuacji geopolitycznej nabiera szczególnego znaczenia, na bezpieczeństwie nie można oszczędzać. Historia wielokrotnie pokazywała, że oszczędności w tej dziedzinie prowadzą do znacznie większych kosztów, nie tylko finansowych, lecz przede wszystkim ludzkich.

Oczywiście nie oznacza to, że każda inicjatywa powinna być przyjmowana bezrefleksyjnie. Każdy program, również SAFE, musi być analizowany pod kątem efektywności ekonomicznej, wpływu na suwerenność decyzji zakupowych oraz realnych korzyści dla krajowego przemysłu obronnego.

Wnioski wynikające z tego są takie, że program SAFE może stać się ważnym narzędziem wzmacniającym bezpieczeństwo Europy i Polski, jeśli zostanie wykorzystany w sposób przemyślany i strategiczny. Powinien on wspierać rozwój zdolności obronnych państwa, a nie zastępować własnej polityki bezpieczeństwa.

Najważniejsze jest jednak to, aby decyzje dotyczące finansowania obronności były podejmowane w oparciu o długofalową ocenę zagrożeń. W świecie rosnącej niestabilności inwestycje w bezpieczeństwo nie są luksusem… są koniecznością!