Przed południem, po spożyciu, przejechałem człowieka na pasach. Był taki mały, szary, niepozorny. Ubrany pod pasy. Dlatego go nie zauważyłem. We wstecznym lusterku zobaczyłem, że leży na pasach, więc dla pewności go dojechałem. Na wstecznym. Dla pewności.
Ludzie się zeszli.
Wyłączyłem silnik i ściągnąłem zwłoki na chodnik. Cóż więcej mogłem zrobić?
Ludzie coś gadali o więzieniu, ale gdzie ja mam czas, żeby o czymś takim myśleć. Ja się do więzienia zresztą nie nadaję. Za smutny byłbym w nim.
Podobno gość, którego potrąciłem też był nietrzeźwy, więc na pogotowiu się ogarnął i odmówił leczenia.
Fajnie jest żyć w społeczności ludzi nienormalnych.
Obraz Mike Ljung z Pixabay
Zostaw komentarz