Co słychać? Na razie nic nie słychać. I pewnie przez wiele jeszcze lat nie będzie słychać tego, co sobie powiedzieli i tego, czego sobie nie powiedzieli panowie Putin i Biden. Krolowie tego (na szczęście tylko tego) świata.

Stawiałam na Putina. Że lepiej rozegra ten nie-szachowy pojedynek. Wszyscy dziś przyznają, że jeśli chodzi o wizerunek propagandowy Putin wygrał 10: 0.

To Putina widzieliśmy rozpartego swobodnie w fotelu, w jego wyzłoconym gabinecie i patrzącego z pełnym pobłażania uśmieszkiem na ekran, na którym jakiś starowina uśmiecha się do niego, prezentując garnitur sztucznych zębów. Czyli amerykańskie keep smiling.

Miało się wrażenie jakby car Putin oglądał na ekranie film o kimś, kto prawie nie istnieje. A jeśli, to można jego obraz zgasić naciśnięciem guzika.

No trudno! To, że prezydent USA propagandowo jest nie do wyzyskania – wszyscy wiedzieli. I widzieli. A jaka jest sytuacja po rozmowie.?

Putin powiedział lub nie powiedzieł: „koniec- kropka”. A Biden? A Biden musi się szybko naradzic z Anglikami, Niemcami, Francuzami i kimś jeszcze. Ostatecznie może i z samą Ukrainą. Jeśli starczy mu chęci i czasu.

Nasza opozycja w krzyk, że przez słabość naszej dyplomacji i przez nasz brak demokracji i katofaszyzm Biden nie porozmawia z prezydentem Dudą. Ja sie nie dziwię, że nie porozmawia. Bo od Anglików, Francuzów, Niemców i kogoś tam jeszcze pewnie potrzebuje wsparcia swojego nic-nie-robienia w sprawie Ukrainy.

Jeśli opuścił Afganistan, to po jaką cholerę miałby się mieszać w nowe kryzysy militarno-gospodarcze. A rozmawiając z naszym prezydentem musiałby jednak przynajmniej werbalnie się wmieszać. Bo prezydent Andrzej Duda pewnie by Ukrainy za kocią skórkę nie sprzedał.

Dla mnie cały ten cyrk nie ma żadniutkiego znaczenia. Od dziesiątków lat wiadomo, że może i wyzwoliliśmy się (częściowo) od komunizmu i rządów komunistów, to jednak Zachód nie stanie w naszej obronie, jeśli Rosja zechce przywrócić nas jako strefę swoich wpływów. No, chyba, że się sfederalizujemy unijnie, czyli zamiast być w poddaństwie Rosji staniemy się niewolnikami Niemiec.

Kiedyś Niemcy i Rosja podzielili nas po połowie. A teraz? Linia Wisły będzie granicą wpływów? Tego ja się już pewnie nie dowiem. I Bogu dzięki za moją starość.

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.