Dzisiaj Ukraina będzie trochę w tle, bo w cieniu tej wojny dzieje się wiele ciekawych, dziwnych rzeczy.

Zacznijmy od tego, że Polska jest bardzo blisko z Ukrainą, na wszelkie możliwe sposoby, ale zarazem momentami trochę nie rozumiem co chodzi rządzącej nami juncie jujów.

Tak, wielu z was zebrało na „polskiego” Bayraktara TB2 i udało się, firma Baykar, jak pewnie już wiecie zdecydowała się przekazać sprzęt siłom zbrojnym Ukrainy za darmo, a jeżeli chodzi o zebraną przez nas/Was kasę – firma poprosiła o przekazanie jej na cele humanitarne w Ukrainie.

Wspierałem te zbiórkę, tak samo jak wiele innych, które nie zawsze są na cele humanitarne. Uważam, że tak trzeba, napadnięty ma prawo się bronić a jak mówił kilka dni temu kolega Marcin Czyżyk wojna mordoru z Ukrainą jest w pewnym sensie prosta i zbawienna dla sumienia. Jesteś albo po jednej albo po drugiej stronie. Nie musisz bawić się w papieża.

The illegal and unprovoked invasion of Ukraine is continuing, tak codzienne raporty zaczyna brytyjskie ministerstwo obrony narodowej i dobrze jest to przypominać ilekroć ktoś tam się dąsa.

Na marginesie – firma Baykar ładnie gra swoim PR-em. Te zbierane publicznie pieniądze na drony, które stały się jednym z symboli tej wojny i nieugiętego, acz sprężystego ukraińskiego oporu to rewelacyjna kampania reklamowa i wizerunkowa. A warto pamiętać, że w autorytaryzmie nic nie chadza bezkarnie, zaś Turcja nie jest ostoją demokracji ani nawet demokratury. Turcja ma krew pod dywanem, całe morze krwi. A zdaje się że struktura własności Baykara jest taka że udziały ma w niej zięć Czerepa Erdogana.

No ale bywa, jakby powiedziała moja święta prababcia, że trzeba rękami jednego szatana tego drugiego zadusić.

Pewne jest jedno – cały świat wie co to jest dron Bayraktar. A mało kto wie co to jest Globalhawk, Reaper ,Triton, Hermes. I to niezależnie od tego, że te drony o których się dużo mniej powszechnie wie, mogą być technicznej dużo lepsze, wydajniejsze, ciekawsze konstrukcyjnie niż słynny Bayraktar TB2.

Chociażby fachmani z Baykara wydali nie 22 miliony polskich złotych, ale i 222 miliony – nie mieli by takiej reklamy dla swoich produktów i takiej rozpoznawalności jak ma, gdyby nie wojna, nie ukraiński opór i upór i powszechna sympatia świata dla Ukrainy. No i gdyby nie te zbiórki w Litwie, Norwegii, Polsce.

W tle, w cieniu tego wszystkiego jak wiadomo idą spore transfery społeczne. Miliony uchodźców z Ukrainy w większej części na swoje utrzymanie wzięło nie państwo polskie, ale samorządy lokalne i obywatele. I sami uchodźcy – bo przecież wielu z nich starało sie i stara być potrzebnymi, coś robić, chociażby na własną ręke relokować się tam gdzie ma większe możliwości funkcjonowania.

No i tak na marginesie, wobec totalnego braku polityki migracyjnej państwa temu mogły pomagać już cofnięte, wielokrotnie dyskutowane darmowe przejazdy dla uchodźców. W ten sposób ludzie sami się relokowali, bo państwo tego im nie zapewniało.

Oddaliśmy Ukrainie (i słusznie!) nie mniej niż 230 wyremontowanych i modyfikowanych czołgów T-72 a teraz odjeżdżają po trosze na Ukrainę głęboko zmodernizowane T-72 czyli PT-91 „Twardy”. Jest ich tam podobno 40 – ale nie łudzę się, będzie więcej. To redukcja o 2/3 bieżącego, aktywnego polskiego potencjału pancernego.

Częściowo te czołgi miały, mają być zastępowane Abramsami M1 – zakupione zostały niedawno w liczbie 250 sztuk i kolejnych 116 ma być przekazanych nam w cenie kosztów rozkonserwowania i transportu.

Mieliśmy niby dostać więcej niemieckich Leopardów, ale wiadomo, Niemcy. Co ja mam tutaj napisać? Niemcy pod rządami Olafa to jest jakaś osobna opwieść. Chyba trochę śmieszna, a trochę żenująca.

No i nagle eksplozja zakupów naszej armii tutaj następuje. Najpierw minister Paszczak mówi że Polska ma w planie kupić 500 wyrzutni HIMARS. Jak to policzył? Nie bardzo wiadomo. W wojsku to wszystko się dzieli na jakieś podstawie, wymienne klocki struktury. takie klocki, które mają logiczne uzasadnienie, są w stanie wykonać jakieś ściśle określone zadanie, nawet po poniesieniu jakichś tam strat.

Dlatego na przykład brytyjska eskadra, o ile niczego teraz nie mylę, w roku 1940 w czasie Bitwy o Anglię, mimo, że liczyła 9 samolotów, wystawiała do walki w dwóch kluczach 6, 3 maszyny pozostawały na ziemi, żeby w razie czego wejść w miejsce zestrzelonych, żeby kiedy tego samego dnia, zaraz nadejdzie rozkaz startu dowódca ciągle miał te same klocki, które zna, a nie musiał się zastanawiać jak teraz uszykować eskadrę która liczyła 9 a liczy 5 maszyn.

Tak pracują struktury, po to się je wymyśla, po to w ich ramach ćwiczy się schematy walki.

No i do czego te 500 HIMARS-ów ma pasować? Pomijam do czego ma służyć? W Ukrainie było 12, jest podobno 16, docelowo ma być około 40, może 48 i robią robotę. Jak się podzieli 500 na 4 (czyli liczebność baterii) to wychodzi 125 baterii. Dywizjon to najczęściej 3-4 baterie. W przypadku podzielenia na 3 wychodzi mi 41,6 dywizjonu przy dzieleniu na 4 – 31,25 dywizjonu. Pomijam ułamki, – rezerwa sprzętową, szkolenie, okej, to zawsze się przyda. Ale, ale.

Dla kogo ma być te 41 lub 31 dywizjonów? Taki sprzęt jest przydzielany do tzw. wielkich jednostek, czyli takich elementów struktury wojskowej, które są w stanie samodzielnie realizować jakieś zadania no, juz na poziomie operacyjnym. I my mamy w tej chwili 4 dywizje, przy czym 4 jest dopiero organizowana, mamy jednostki samodzielne, które można policzyć jako 5 dywizję i Wojska Obrony Terytorialnej które teoretycznie można by policzyć jako przeliczeniowe 2-3 dywizje. No to jak ma być? Po dywizjonie na dywizje? To sporo zostaje nieprzydzielonych. Po trzy? Dalej zostaje sporo. Tym bardziej, że dywizji formalnie mamy 4, tamte to tylko przeliczenie, czyli jakby się wściec to można by je połączyć w dywizję, chociaż nie ma w organizacji naszej armii takiej struktury, więc to już jest bzdura.

Trochę to tak brzmi, jakby ktoś na Nowogrodzkiej powiedział – wszytsko co się zaczyna na pincet przyniosło nam zwycieśtwa wyborcze – więc zróbmy tera hajmarspincetplus, o i damy do tego hasło – my zaczęliśmy prawdziwo reformem polskiej armii.

No i ledwo Paszczak skończył a tu wjeżdża kontrakt koreański, cały na biało. Czego tam nie ma, panie kochany. 180 czołgów K2, koreańskich na już, na zaraz czyli za rok, 48 samolotów FA-50 i ni mniej ni więcej tylko docelowo … 624 haubic K9 kalibru 155 milimetrów, takich trochę podobnych do naszych „Krabów”, ale z inną wieżą.

Pytania się mnożą. Skąd te haubice? A fabrykę wybudujemy. Spoko, ale mamy już fabryke która produkuje „Kraby”. To postawimy drugą.

No i znowu biorę kalkulator i próbuje przypasować 624 haubice samobieżne do jakiejś struktury wojskowej – no nie idzie. Chyba że każda dywizja będzie miała po dużym, 24 lufowym dywizjonie dla brygady i jeszcze jeden dywizjon na poziomie dywizji, dla intensyfikacji wysiłku i chyba, że tych realnych dywizji wyjdzie 6.

No i gdzie tutaj miejsce jakiś zamysł działania sił zbrojnych jako systemu broni połączonych? Może ja czegoś nie wiem, na pewno nawet nie wiem, ale wiem tyle, że siły zbrojne to nie tylko czołgi, artyleria i piechota. Potrzebne jest zabezpieczenie logistyczne, chociażby. Ile potrzeba amunicji i pojazdów do jej dowozu żeby zapewnić celny, intensywny ogień 500 HIMARS-ów i 624 „Nowych Krabów”? Gdzie będzie ten sprzęt garażowany w czasie pokoju? W jakich warunkach?

U mnie w mieście na przykład brygada, później pułk, później batalion, później znowu brygada saperów pozbyła się sporej części należących do niej terenów wraz z ogrodzeniem, systemem monitoringu (były takie starej daty systemy na podczerwień wkopane w ziemię), jakimis zabudowaniami garażowymi, magayznami. To co? Teraz będziem odkupowac ziemię, stawiąc nowe graże, płoty, strażnice, systemy kontroli dostępu?

I po co?

Ale żeby było jasne, ja nie jestem analitykiem wojskowym, może ktoś mnie przekona, że błądzę. Nie wiem tylko czy w warunkach w których Ukraina każdego dnia demoluje potencjał pancerny, artyleryjski i ludzki naszego głównego potencjalnego napastnika konieczne są nam plany rozbudowy – de facto – armii, czyniące z nas druga Turcję w NATO?

Tak, Turcję, średniozamożną gospodarkę, autorytarny system sprawowania władzy na średniobiednym społeczeństwem poprzez sieci mafijnych, rodzinnych, sitwiarskich i oligarchicznych powiązań finansowo-osobistych.

Domyślam się, że rządzącej miłościwie partii o nic innego nie chodzi.

Sam darłem łacha przez lata z nieudolnych często prób reform polskiej armii, z jej niedokończonych pół-reform w wyposażeniu, nieprzemyślanej politycy długofalowej czego przykładem żenująca epopeja korwet „Gawron”, która dała ostatecznie patrolowiec „Ślązak”. Przykładów było i jest więcej.

Ale to, co proponują ci panowie od mlaskającego dziadka, to jest wychył wahadła w druga stronę.

Kupić dużo zabawek i drogich, ludzi się doszkoli później, jak będzie trzeba to się tych ludzi kupi. Jak wiadomo takich ludzi można kupić w każdym sklepie, razem z mundurami.

Tylko przypomnę, że w ramach tych zakupów nie ma ani słowa o marynarce wojennej – tradycyjnie. A do czego jest potrzebna marynarka – widać na przykładzie bezsilności Ukrainy jeżeli chodzi o blokadę handlu morskiego. Może łoić siły blokadowe, ale nie rozerwie tym blokady jak nie ma swoich sił eskortowych. Bo statki trzeba eskortować. Zapytacie jakie statki w naszym przypadku? Na przykład z nierosyjskimi paliwami takimi jak gaz LNG i ropa. Słyszeliście coś o tym?

Przypomnę też – że czas dla naszej armii kupuje, być może na bardzo długo Ukraina i pieniądze może lepiej wydawać na wspieranie Ukrainy, ukraińskich kobiet i dzieci u nas, a gdy chodzi o naszą armię dbać o to by jednie odtwarzać stany podarowanego sprzętu. Nic więcej. I produkować sprzęt, remontować dla Ukrainy. Bo to dużo lepsza inwestycja niż paszczakowe show.

I o tym warto pisać i gadać. Wybory za pasem, przewodnia siła napiera i prze. Zostaje nam net.

Inaczej możemy sie obudzić wprawdzie bez rosyjskiej armii na granicach, ale na poziomie życia przeciętnego Turka z jakimś facetem u steru władzy przypominającym czerepa i z podobnymi standartami przestrzegania praw jednostki i obywatela jak w Turcji, a zapewniam was, że tego byście nie chcieli.

Serio.

______________________________________________________________________

Jak zawsze wielkie dzięki za szery, lajki, komentarze.

Jak zauważyliście – nie dziękuję już indywidualnie pod udostępnieniami, ale staram się odpłacać udostępniającym w taki sposób, że skoro udostępniający zwiększają moja widoczność to i ja zwiększam waszą lajkując ile wlezie.

Niebawem rusza nowa dla Fundacji UA Future, bardzo konkretna, co polecam już uwadze.

Za kawy taktyczne dla mnie – niezmiennie dziękuję. Powtórzę, to co zawsze, wasza kawa mnie dyscyplinuje i sprawia, że oprócz pasji włączam tryb pracy i researchu.

Niezmienne wszystkim buk zapłać za udostępnienia, lajki, komentarze.

Bardzo dziękuję też za taktyczne kawy na buycofee.to – to mnie pionizuje i mobilizuje do roboty.

Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74