Mówiłem Wam o pilocie, prawda? Już kilka razy przy okazji na przykład „Ducha Kijowa”. Wiecie już, że o tym, że pilot to pilot, dowiedzieliśmy się z kolega przypadkiem zupełnym kilka lat temu. Chociaż wszystko pasowało, konkretny, z refleksem, ale bez nerwowości, zawsze wiedział czego chce, szczupły, ale nie chudy. Takich kolesi można spotkać na pokazach lotniczych, kiedy po wywinięciu beczki, Immelmana czy podójnej pętli wysiadają z kabiny i siadają sobie z boku stoiska promocyjnego takich czy innych sił powietrznych. Gubią sie w tłumie, bez kombinezonu ciśnieniowego, ale tez nie wytwarzają dystansu. Coś od nich bije, jakaś siła, moc wynikająca z tego obcowania z wielkimi mocami i wysokościami. Albo to moja projekcja. Cholera wie.

Pilot zachodzi czasem kupic wzmacniacz, antenę, przewód. Nigdy nie marudzi, wie czego chce, nie pytany – nie odzywa się na żaden temat poza zakupami.

No ale jak już wiesz, że masz przed sobą pilota MIG-a 29, no to rzadko wytrzymasz. Zawsze o coś zapytasz.

Mówił mało, sprawdzał czy rzeczywiście kogos interesuje to, co ma do powiedzenie, z kim gada, dopiero jak sprawdził, że jest słuchacz – rozwijał skrzydła. Nomen omen.

Niektóre jego opowieści wspomniałem. Inne zostawiłem na potem albo święte nigdy, bo wydawały mi sie mało prawdopodobne, mimo bazowego zaufania, jakie budzi pilot.

Ostatnio coś nie przychodzi, pytany co tak rzadko, mówił że szkoda gadać, trochę zdrowie się sypie.

Ale kilka jego wyrwanych zdań zdaje się teraz znajdować niejakie potwierdzenie.

Na przykład to o integracji pocisków HARM z Mig-ami 29.

HARM – to rakieta amerykańska, która – co do zasady – kieruje się na pracującą, lub już niepracującą, ale o znanym położeniu stację radarową przeciwnika. One pojawiły się na froncie, stłamsiły rosyjską obronę plot i było tyle domysłów wtedy, skąd one się wzięły. Byli tacy co mówili, że to jednak znak, że Amerykanie pomagają bardziej bezpośrednio. Inni mówili, że to był strzał z jakiejś naziemnej wyrzutni HARM-a a okazało się, że jednak nie.
Że to była integracja MIGa 29 z HARMem.

Pilot mówił, że to adaptacja polskiej koncepcji z lat 90-tych opracowanej w WZL w Budgoszczy, która nie weszła do użycia, bo zamiast pudrować MIGa 29, Polska wybrała zakup F16. No ale, mówił pilot:

– Jak wyszła pilna potrzeba operacyjna, znaleźli tych z WZL-u, emerytów takich jak ja, którzy nad tym pracowali. Zaproponowali im kasę nie do odrzucenia, zawieźli do odpowiedniego miejsca, chłopaki wytrzeźwieli, pokazali co i jak młodszym, bo technologie jednak trochę sie zmieniły przez 30 lat i wie Pan w smartfonie ma Pan wieksza moc obliczeniową niz ma cały komputer MIG-a 29. Parę dni roboty, próby i bęc – smartfon czy inny garmin wpięty w komputer, kabel do programatora w belce podskrzydłowej i bum.

Byli tacy, co pisali wówczas, że to raczej legenda niż prawda, ale wypływają kolejne sygnały, że jednak polskie know-how z Bydgoszczy, w takiej lub inej formie – miało tu zastosowanie.

Dlaczego o tym piszę? Bo właśnie coraz więcej jest sygnałów na to, że jeszcze jedna opowieść naszego pilota na emeryturze może byc oparta o ziarno prawdy. Może nawet o cały kłos prawdy, a nie jedno ziarno.

To było wtedy, kiedy to wszystko się zaczynało, kiedy wszyscy w zdumieniu patrzyliśmy jak Ukraińcy i Ukrainki zamiast słuchać zachodnich ekspertów po prostu spuszczają najeźdzcom #roswpierdol pod Kijowem, Sumami, Czernichowem.

To było wtedy kiedy patrząc na to co się dzieje na nowo zaczynałem rozumieć co to znaczy nieustraszoność.

„Oni się po prostu nie boją” – powtarzałem dziesiątki razy w zdumieniu patrząc na te sceny, które już znacie, a na które nałożyła się masa innych kadrów.

To było wtedy gdy ścisnęło mnie w gardle,kiedy poszło info, że elitarny 141 pułk z kolaboranckiej czeczenii idzie na front. A zaraz potem okazało się, że Ukraińcy nic nie wiedzieli o tym, że pułk jest elitarny i go zmasakrowali zabijając jego dowódcę.

No i gdzieś wtedy pilot wpadł na małe zakupy. Wykładam sprzęt, gadamy, wszystko okej, jakieś pierwsze dobrne uwagi, że ładnie się bronią, no ładnie i nagle wypalam prowokacyjnie:

– No ale wie Pan, tamten kutafon ma atom

Pilot podniósł na mnie wzrok, a oczy mu sie śmiały:

– Pan mnie chce rozbawić?
– Nie no przecież atom mają, tak?
– No mają, ale w jakim stanie? – pilot poczuł, że ma rozmówcę – poza tym wie Pan, z atmomem jest taka sprawa. Oni mogą uderzyć albo taktycznym ładunkiem, albo startegicznym. Jak uderzą strategicznym, to dostaną odpowiedź, wiedzą, że nie mają szans wygrać a ten facet z bunkra może przeżyje, ale czym będzie rządził? Pustynią? Poza tym weźmy systemy antyrakietowe, zachód jakies tam systemy przechwytywania ma, nie każda wystrzelona rakieta doleci, część nie doleci, a tamci co mają? Na papierze wszystko pięknie wygląda, ale w praktyce?

– No to uderza taktycznie… – nie ustępowałem.

-Okej! – niemal krzyknał pilot. – okej! I wie Pan co? Już poszedł komunikat do nich, na różne sposoby. Zrzucicie jeden ładunek, podkreślam – jeden ładuneki proszę tutaj jest aktualizowana mapa, na bieżąco, bo widzimy wszystko. Tutaj są wasze okręty podwodne, tutaj są wasze bazy na Morzu Czarnym, na Pacyfiku, w Arktyce, tutaj wasze bazy lotnicze. Jeden ładunek i dziękujemy za uwagę. A do tego natychmiast zamykamy niebo nad Ukrainą, łącznie z Krymem. Oni są w dupie proszę Pana, tak czy tak – dupa będzie z tyłu. Strategicznie – dostaną odpowiedź startegiczną, która ich zmiecie. Taktycznie – dostaną odpowiedź taktyczną, że stracą zdolności konwencjonalne zupełnie, zmiotą kawałek armii Ukraińskiej i natychmiast na dno idzie co najmniej flota czarnomorska. Co najmniej.

– Żartuje Pan chyba.

– Może mi Pan nie wierzyć, ale ja wierzę w to co mówię. A pan myśli po co tu lata co chwila F-22, F-35 i to nie w tej konfiguracji niewidzialnej dla radarów, nie, takiej konfiguracji, która mówi wszystkim naokoło – jestem tutaj i mam uzbrojenie. A pan myśli po co tutaj co jakiś czas przelatuje nam nad głową B-52?

Przynam szczerze, że trochę nie wierzyłem. Był chyba marzec.

Jest październik i kiedy czytam i słyszę tych wszystkich kilkbajterów straszących nas tym, że zaraz jakiś nuk’em strike tutaj będzie, przypomina mi się uśmiech pilota MIga 29.

Chyba miał rację, wiecie?

Kiedyś sobie zrobię z nim fote i jak pozwoli, to wrzucę tutaj, żebyście też mieli ze sobą ten uśmiech faceta, który wie czego chce i nie panikuje z byle powodu,

czego serdecznie i wam życze w 238 dzień tej strasznej wojny,

wam i Ukrainie,

trzymaj sie Ukraino, juz niedługo
___________________________________________________________________

Za każdy gest na rzecz zrzutek buk wam zapłać w borze szumiącym. Dziękuję wszystkim za czytanie najdłuższych postów na FB, z a za każdy gest sympatii, lajk, komentarz co sprawia, że czuję, że to praca, co więcej, że to praca która ma sens. Jakiś.

Miejcie się dobrze, mimo wszystko, jak najlepiej.

Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.

Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.

Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74