Tak, to dziennik zafroncia, nieco ostatnio zaniedbywany. Dzień 424 tej wojny i 118 dzień bez wiadomości do Borysa.
Od tego zacznę. Ostatnio przy okazji Wielkanocy obchodzonej według obrządku wschodniego moscow morgul uwolniło 130 uznanych za zaginionych i jeńców. Nie było wśród nich Borysa.
Ale uwalniali ludzi, którzy zaginęli przed rokiem. Albo oficjalnie trafili do niewoli.
Tak, wiem w tym samym czasie wypłynęły filmu na których rosyjscy zbrodniarze odcinają głowę jeńca i nie są to jedyne tego typu materiały, jakie ujrzały światło dzienne w ostatnim roku.
Na tym tle powiedzieć, że nie podawanie personaliów osób, które dostały się do niewoli i utrzymywanie znajomych, rodziny w niepewności przez długie miesiące jest łamaniem prawa międzynarodowego – wydaje się mało poważne.
Przecież mogli zabić, a oddają. W wiekszości ludzie po torturach, pobiciu, głodzeniu.
Wielka łaskawość ruskiego miru.
A jednak ta wymiana zaginionych, którzy byli jeńcai i to, w którym okresie wojny ci zaginieni znikneli z radarów – niesie promyk nadziei a ta jak wiadomo nie idzie spać pierwsza.
Skoro teraz wymieniają tych sprzed roku, to może za rok – wróci i Borys.
Przypomnę, że poszedł na patrol, został ranny, wysłano po niego i jego towarzysza pięciu ludzi w patrolu i nikt nie wrócił i nie znaleziono żadnych ciał, a moscow morgul nie chowa nawet swoich zabitych, a co do poieru wrażych.
Dlaczego tych wymian nie ma więcej – zapytacie? Otóż okazuje się, że po stronie ukraińskiej wcale nie ma tak wielu jeńców, żeby było ich jak wymieniać.
Czy to się zmieni jak ruszy ofensywa? No może.
Na razie warto zauważyć przede wszystkim, że ruska ofensywa sflaczała.
Moga was mylić te lub inne obrazki, na przykład rozwalonego „Kraba” razem z wozem amunicyjnym. Może was mylić także i to, że nadal trwają mordercze walki w Bachmucie, wokół Awdijewki i na północy tego frontu wokół Dibrwy, Zaricznego, opodal Kreminnej.
To prawda. Ale przypomnę, że obawy były, że zgrupowanie z Biełgorosu znowu ruszy na Charków, że Białoruś zmobilizuje swoje siły i jednak ruszy na Kijów, albo korytarzem wzdłuż zachodniej granicy, żeby odciąc zaopatrzenie idące jednak w lwiej części przez Polskę. Co to sie nie miało dziać w wymiarze operacyjnym i strategicznym.
Jedyne co zostało to krwawe przepychanie po ulicy, po dwie w Marince, Awdijewce, Bachmucie.
Zabrakło zapewne wszystkiego, a być może równocześnie rosjanie chcieli rozbudowywać linie obronne i trzymac coś w rejonie zaporoża na wypadek jakby się zaczęło.
No a kto chce pilnowac wszystkiego – ten nic nie upilnuje.
tak się tylko domyślam.
Zgodnie z przewidywaniami kilku analityków, których ustalenia teraz powtarzam – wyczerpało się źródełko rakiet średniego i dalekiego zasięgu. Ostatnie ataki powietrzne na cele w głębi Ukrainy to głównie drony szahid, których jak widac kupiono albo kupuje się dosyć, żeby co jakiś czas zaatakowac a to z północy a to z południa, ale nie ma juz mowy o morozie, który będzie miał te same skutki co Hołodomor 100 lat temu.
Trzeba to powtórzyć –
– Ukraina przetrwała zimę.
A przerwa w atakach rakietowych trwa dłużej niż kiedykolwiek na co zwrócił uwagę kolega Ukraina: wojna.
No a co do tej ofensywy ukraińskiej to z jednej strony się tego człowiek obawia, bo balon oczekiwań jest wielki, siły ukraińskie narastają, ale powoli, a jak w tym czasie narastają rosyjskie – trudno powiedzieć.
Analogie z Bitwą pod Kurskiem w 1943 sufluje sama moskwa, która chciałaby uchodzić z a dziedziczkę ZSRR i pewne analogie wydają się narzucać.
Na przykład to, że w 1943 Niemcy musieli coś zrobić, podjąć próbe przejęcia inicjatywy strategicznej, ale zbierali się długo bo czekali aż dośc będzie „Tygrysów”, „Panter” i „Ferdynandów”. Skutek był taki,że oni czekali na produkcję nowych wozów, a sowieci w tym czasie tłukli masowo to, co sprawdzone i co łatwo i szybko da się wyprodukować i ryli pozycje obronne. Jedną, drugą, trzecią, ryglową.
Efekt był taki, że te nowe maszyny pancerne i tak były dośc wrażliwe by je zatrzymała mina czy celny pocisk ze zwykłego ppanca. No nie to że przebito pancerz, ale zerwano gąsiennicę, uszkodzono inaczej układ jezdny – a wóz juz na polu walki nie był taki groźny. I chociaż Niemcy byli w przewadze, to mówią – jak ten żniwiarz co kosi, kosi, kosi, ale w końcu się zmęczy tak i oni stanęli.
Skojarzenia to przekleństwo, ale nasuwają się same, chociaż Ukraina to nie Niemcy, rosja nie ZSRR a Leopard – nie Tygrys.
Nic nie musi sie powtarzać, nic nie musi dziac się ani podobnie ani tak samo.
Wszyscy patrzą na słynny „korytarz” z Krymu do Rostowa i na jeden z trzech możliwych kierunków przecięcia go na pół – na Melitpol, Bierdańsk lub Mariupol.
Pojawiały się doniesienai o dywresyjnych wypadach mniej lub bardziej licznych na lewy brzeg Dniepru. A to na wysokości Nowej Kachowki a to na wprost Chersonia.
O ile kierunki możliwej ukraińskiej ofensywy ku Morzu Azowskiemu od zeszłego roku narzucają się same, o tyle kierunek przez Dniepr nie jest oczywisty. No bo jest przez Dniepr. Teoretycznie łatwo zerwać zaopatrzenie, trudno przerzucić wojsko. W drugą stronę jesienią przerobili to ruscy, kiedy Ukraina zaczęła im himarsować mosty na zapleczu.
A każdy kij ma dwa końce.
Ale gdyby udało sie rozwiązać logistyczno-przeprawową kwadraturę koła, to kierunek oferuje sporo. Pozwoliłem sobie po raz pierwszy wziąć jakąś konturówkę z free media commons i nieśmiało narysować trzy strzałki. Tak, nie ma tam ukształtowania terenu a map widzieliście już tysiące, no przepraszam.
Cztery krótkie strzałki z okolic Chersonia i jedna piąta dywresyjna z mierzei Kinbrun to poglądowe możliwe kierunki takiej kontrofensywy przez Dniepr. Zalety sa takie – że po kilkudziesięciu kilometrach korkuje się wszelkie drogi z Krymu, bezpieczne jest praw skrzydło, bo tam nie ma miejsca na silne zgrupowanie do kontrataku. Jedyny kontratak jest możliwy z lewego skrzydła nacierających, ale relatywnie niewiele trzeba żeby go zatrzymac („linie ząbkowane skierowane na wschód i przerywane strzałki kierunków hipotetycznych kontrataków rosyjskich).
Przerywana rozdowjona strzałka z Zaoporoża pokaze jest tylko dla poglądu – takie uderzenie może byc narażone na kontrataki skrzydłowe z lewa i prawa a na dokładkę ma do przejścia dłuższą drogę zanim osiągnie wyraźny sukces – czyli przetnie „korytarz”.
A nawet jeżeli przetnie – to nadal taki wyłom będzie trudny w utrzymaniu.
A różna jest gęstość obrony. Jęzlei wierzyć doniesieniom – na linii Dniepru od ujścia do Kachowki morgulce trzymają około 15 tysięcy ludzi i to nie doborowe jednostki, bo te sa w Donbasie.
Ale oczywiście ten pomysł ma poważną wadę, która – jak wspomniałem na wstępie – trochę go dyskwalifikuje – Dniepr. Żeby to miało sens, trzeba przez ten Dniepr przerzucić wojsko, utrzymac łączność, zaopatrzenia dla zwiększającej sie liczby żołnierzy, cięzki sprzęt.
Bo owszem, w pierwszej fazie może artyleria pomoże, ale do nasady półwyspu krymskiego jest z 80 kilometrów, ale do Geniczeska, skąd wychodzi żywotna arteria komunikacyjna czyli droga E105 – 30 km dalej. No i jakoś trzeba by to zrobić.
Także ja wiem, trochę SF, ale w dziejach wojen bywało, że forsowano i takie rzeki. Może a nuż widelec Ukraińcy coś wymyślą.
Albo wymyślą coś zupełnie innego, czego nikt inny nie wymyślił.
Na razie podobno błoto, deszcze. Jak widać na zdjęciu ze strony Полк Каліноўскага – nie jest lekko.
Brak wieści z frontu oznacza tylko tyle, że od ostatniego razu niewiele się zmieniło. Wiekszość Bachmuru jest w rękach ruskich. Giną ludzie, setki ludzi.

The illegal and unprovoked invasion of Ukraine is continuing.
Trzymajcie się.
*(garść zrzutek, wspierajcie póki miłoście panująca nam partia nie położy na nich łapy obciążając je 20% podatkiem)
**(Oczywiście gdyby ktoś chciał wesprzęc mnie w zbożnym dziele społecznej publicystyki i sprawić by bardziej przypominała pracę, a nie wolontariat – link do wirtualnej kawy poniżej)
Niebawem Jacek Cielecki rusza z kolejnym konwojem UA Future a tu zrzutka na akcję zima trwa – https://zrzutka.pl/88d5ug
Ciągle też trwa zbiórka dla Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics sygnowana przez wydawców z projektu Wyleczyć z wojny – 95% ze środków przekazanych poszło już do batalionu, czekam obecnie aż się uskłada większa kwota do przewalutowania, czemu nie. Najdłuższa zrzutka tej wojny, założyliśmy ja z koleżeństwem wydawcami 24 lutego 2022 roku i nie ustajemy, wiekszośc z 66 tysięcy jakie sa na liczniku juz trafiła do odbiorców, czekam az zbierze się znowu jakaś większa kwota żeby ją przewalutować i wysłać – https://zrzutka.pl/r88stc
Trwa też zbiórka na samochód od Team-Concept, pojazdy specjalne i łodzie Alucoria DINO519, bez obaw, podwozie mercedesa, będzie ja naprawiać. Czołgu ze zrzutki nie kupimy, ale autko pancerne – czemu nie? https://zrzutka.pl/hwcxf6
ja zaś dziękuję za wszelkie udostępnienia, objawy życzliwości i wsparcia, każde słowo, szer, komentarz, kawa postawiona w buycofee.to uświadamia mi, że pełnię jakiś rodzaj nieformalnej służby społecznej. Moja służba na tym tutaj polu ma charakter w pełni woluntarystyczny. Nikt ode mnie tych tekstów nie kupuje, nikt mi za nie nie płaci, a zarazem to są realne godziny w necie, kiedy nie robię nic innego. I tak będe to robił, ale jakby ktoś chciał odwdzięczyć się stawiając mi iwrtualna kawę – bez obaw, wszystko wypiję. buycoffee.to/radek_wisniewski
Autor: Radosław Wiśniewski
Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz