Politykę resetu znam dosyć dobrze. Może nie w dogłębnych detalach, ale w wielu jej szczegółach. Serial „Reset” nie jest dla mnie źródłem przełomowym, a dopełniającym tę wiedzę, którą posiadam na skutek analizy wielu źródeł. Jednakże dla osoby, która po raz pierwszy poznaje te przerażające fakty polskiej kapitulacji wobec Rosji i Berlina ten serial przyczyni się do zrozumienia tego procesu i zrozumienia historii III RP. Historii, której nie rozpoczął Premier RP Donald Tusk, a Moskwa pod koniec lat 70, która opracowała plany transformacji ustrojowej o których pisał w swojej książce „Nowe kłamstwa w miejsce starych” Anatolij Golicyn. Książki, która pozwala zrozumieć proces zmian, jakie zostały zainicjowane pod koniec lat 80 w całym bloku wschodnim oraz ZSRR. Kontrolowanych zmian.

Reset w stosunkach polsko – rosyjskich oznaczał de facto całkowitą kapitulację wobec rozwijających się długookresowych planów Kremla i Berlina. Nie był jednak realizowany tylko i wyłącznie w latach 2007-2014. Przeciwnie, to jego druga faza, a właściwie kontynuacja lub raczej powrót do tej polityki.

Z pierwszym resetem, a właściwie próbą realizacji takiej polityki ustępstw wobec Moskwy mieliśmy bowiem do czynienia na początku lat 90, a dokładnie w czasie prezydentury Lecha Wałęsy. który w 1992 r. parł do zawarcia polsko-rosyjskiego traktatu. W istocie rzeczy, Wałęsa był bezpośrednio uległy wobec Moskwy. Próbowano przyjąć takie warunki, które nie tylko uzależniłyby nas od Rosji na lata, ale także prowadziłoby to nieuchronnie do braku członkostwa w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z tym właśnie związane było niebezpieczeństwo stworzenia w posowieckich bazach wojskowych polsko-rosyjskich spółek. Co więcej, taki kształt traktatu pozwalałby Rosji bez żadnych prawnych przeszkód tworzyć rozległe sieci baz rezydentur wywiadu wojskowego i cywilnego FR w Polsce. Tamta historia jest również związana ze sprawą lustracji, która nie została przeprowadzona na początku lat 90. Determinacja rządu Premiera Jana Olszewskiego doprowadziła do podpisania dokumentu, który nie stwarzał takich zagrożeń dla przyszłości państwa polskiego jak jego pierwotna wersja. Jednakże postawa zdecydowanego sprzeciwu rządu Jana Olszewskiego przyczyniła się do wcześniejszego upadku tego rządu. Nie bez przyczyny niespełna kilka dni po wizycie Wałęsy w Moskwie, która miała miejsce 22 maja 1992 r. w Sejmie RP pojawiła się sprawa lustracji, która ostatecznie doprowadziła do upadku większości i w rezultacie do dymisji rządu Jana Olszewskiego. Jednakże kontekst tej sprawy, to wizyta Lecha Wałęsy w Moskwie i toczona gra wokół sprawy polsko-rosyjskiego traktatu.

Drugi reset w stosunkach z Rosją rozpoczął się niedługo po zwycięstwie wyborczym Platformy Obywatelskiej w 2007 r. Tę historię oraz ówczesny kontekst związany z przestępstwami Putina i jego siepaczy, którzy na swoich sumieniach mają wiele osób sprzeciwiających się polityce Putina w Rosji i poza jej granicami opowiadają i opowiedzą opinii publicznej w Polsce Pan Redaktor Michał Rachoń i Pan Profesor Sławomir Cenckiewicz.

Wiele osób dozna szoku, gdy pozna kulisy polskiego „resetu” i jego konsekwencje, które mogliśmy obserwować w 2014 r. oraz po 24 lutego 2022 r. To było wzmacnianie pozycji Putina i Rosji na arenie międzynarodowej, a nie jego ograniczanie i powstrzymywanie. To była polityka, która utorowała mu drogę nie tylko do odrodzenia rosyjskiego imperializmu, ale przede wszystkim do rozszerzania wpływów Moskwy w różne części świata z uwzględnieniem priorytetowego zachodniego kierunku ekspansji. Niedługo po rozpoczęciu resetu, która zainicjowała Polska podobną politykę realizował później Waszyngton. Konsekwencje tych polskich błędów z lat 2007-2008 (czy tylko błędów?) widzieliśmy w Gruzji, Ukrainie, a także Syrii oraz na terenie całej Europy w której od kilku lat działały i działają różne tajne oddziały rosyjskiego wywiadu przeprowadzające zamachy oraz skrytobójstwa. Trzeba zrozumieć jedno. Rosja rozpoczęła wojnę z Zachodem wtedy, gdy na Kremlu znalazł się Putin. Jego misją było od samego początku odbudowanie dawnej potęgi Rosji i imperium, które miało być najważniejszym aktorem globalnego układu sił. Zachodnie elity polityczne przede wszystkim nie wyciągnęły wniosków z polityki Detente i jej geopolitycznych skutków, jakie nastąpiły w końcówce lat 70 XX w.

Zachód powielał te same błędy, jakie popełnił kilka dekad wcześniej w latach 70 XX w., kiedy zainicjowano politykę odprężenia między Wschodem i Zachodem (Detente). Proces ten rozpoczęto w 1974 r. inicjując słynną Konferencję KBWE, która nie osłabiała Związku Sowieckiego i jego wschodniego obozu, ale budowała ona międzynarodowe znaczenie Związku Sowieckiego. Warto dodać, że próby zainicjowania podobnej polityki trwały we wcześniejszych okresach Zimnej Wojny. Nie można także zapominać o tym, że ówczesne zachodnioeuropejskie elity nie potrafiły dostrzec zagrożenia, jakie płynęło wówczas z Moskwy. Druga połowa lat 70 XX w., to apogeum sowieckiej ekspansji. To był czas, kiedy na pozór wydawało się, że Zimną Wojnę będzie wstanie wygrać jednak Moskwa i jej sojusznicy. Przypomnijmy, to w tym okresie Stany Zjednoczone wycofały swoje wojska z Wietnamu. To wtedy powstawały koncepcje geopolityczne i politologiczne, takie jak m.in. zapomniana dziś koncepcja konwergencji zakładająca de facto połączenie dwóch bloków geopolitycznych: zachodniego i wschodniego w jeden, którą miała poprzedzać rewolucja technologiczna. W myśl tej koncepcji rywalizacja zbrojeniowa, regionalne układy i pakty militarne oraz różnice miały przestać istnieć. W miejsce tego powstałoby globalne społeczeństwo i system zbiorowego społeczeństwa wykluczający różnego rodzaju podziały. Notabene autorem tej koncepcji był słynny doradca Prezydenta J. Cartera, prof. Zbigniew Brzeziński o czym wiele osób już całkowicie zapomniało.

Ta szkodliwa polityka będąca efektem całkowitego niezrozumienia tego, czym Związek Sowiecki, a potem Rosja są zawsze kończy się katastrofą i prędzej, czy później wojną imperialną bez której Rosja nie jest w stanie normalnie funkcjonować, gdyż jest za słaba ekonomicznie, aby mogła narzucać swoją polityczną wolę innym. Z tego też głównego powodu Rosja rozpoczynała i prowadziła wojnę raz politykę ekspansji, które były jedynym gwarantem zdobycia statusu imperium i państwa inicjującego zmiany geopolityczne. Narzucającego nowy ład w którym pozycja Rosji byłaby zasadnicza.

Tę politykę doskonale przedstawił 19 sierpnia 1939 r. w tajnym referacie Józef Stalin. To wtedy, Stalin na posiedzeniu swojego politbiura powiedział, że „doświadczenie ostatnich dwudziestu lat ukazuje, że w czasach pokojowych nie jest możliwe istnienie w Europie ruchu komunistycznego, który byłby do tego stopnia silny, żeby partia bolszewicka mogła przejąć władzę. Dyktatura tej partii staje się możliwa tylko jako rezultat wielkiej wojny”.

Historia imperialnej polityki Rosji i jej konsekwencji dla Polski oraz polityka W. Putina powinny skłaniać wszystkie rządy nad Wisłą do przyjęcia postawy daleko idącego sceptycyzmu i ostrożności wobec Rosji. Ktoś kto wierzy w wewnętrzne przemiany Rosji i pozytywny rezultat polityki liberalizacji nie rozumie tym, czym jest Rosja. Takie osoby powinny powrócić do lektury książek poświęconych rosyjskiej dialektyce i przede wszystkim do krytycznego spojrzenia wszelkich liberalnych przedsięwzięć Rosji za granicą, gdyż za pomocą tego typu narzędzi Rosja buduje własny potencjał ekonomiczny, który z kolei pozwala się jej wzmocnić militarnie.
Dlatego do dziś nie potrafię zrozumieć polityki zbliżenia Polski i Rosji z lat 2007-2014.

Zbliżenia, które ostatecznie miało poważne i negatywne konsekwencje dla Polski i regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Konsekwencje tego procesu, który realizowała nie tylko Polska, ale cała Europa oraz Stany Zjednoczone w czasach prezydentury Baracka Obamy widzimy na co dzień za naszą wschodnią granicą. Z wojny na Ukrainie należy wysunąć jeden podstawowy wniosek polityczny. Rosja liczy się tylko i wyłącznie z siłą i można ją zatrzymać tylko i wyłącznie na drodze siły poprzez stosowanie nieustępliwej wobec niej polityki nacisku. Twarda i nieustępliwa polityka, a nie żadne naiwne „resety” będą wstanie zatrzymać rosyjski imperializm. Niestety tego nadal nie rozumie jeden z głównych autorów polityki resetu – Radosław Sikorski.

Przytoczmy w tym miejscu słowa wypowiedziane przed wielu laty płk. Ryszarda Kuklińskiego. Słowa o których powinni pamiętać autorzy „resetu”:

„Obserwuję Putina, on już ma ciągoty mocarstwowe. Jeszcze jest słaby, ale przy pomocy Zachodu stanie na nogi i wtedy im pokaże. Taki ten Zachód jest, wyhodował Hitlera, Stalina, a teraz hoduje Putina. Dla Polski to bardzo, bardzo niedobre”

Niestety, ale słowa Kuklińskiego okazały się prorocze. O tych słowach zapomniał całkowicie jeden z głównych autorów polityki resetu. To przykład głupoty, krótkowzroczności, ale coraz bardziej uważam, że także zewnętrznych wpływów, które być może zdoją w pełni poznać w przyszłości historycy.

Ten serial pozwoli również rozpocząć w Polsce dyskusję na temat wpływów niemieckich, które z mojego punktu widzenia były i są kluczem do zrozumienia podejmowanych przez Donalda Tuska decyzji w latach 2007-2008. Czego sami autorzy w wielu notatkach MSZ nawet nie ukrywają, o czym się przekonałem podczas lektury jednej z takich notatek.

Okres 2007-2014 to czas rządów III RP do kwadratu. Państwa, które w istocie rzeczy powinno przejść przez proces gruntownych przemian ustrojowych i społecznych, gdyż bez zbudowania zupełnie nowych elit państwowych, które niemiałby nic wspólnego z „dziedzictwem” postkomunistycznej III RP nie możliwe jest powstanie w pełni suwerennego państwa. To proces, który należy przeprowadzić i o to obecnie toczy się w Polsce gra. Politycy pokroju Donalda Tuska są przerażeni jedną wizją. Przedstawienia opinii publicznej tego, co znajduje się w archiwach polskich instytucji państwowych. Dokumentów, które obnażają hipokryzję i rzeczywiste intencje oraz sieci powiązań ludzi, którzy nie chcą tych gruntowych zmian. Jeśli opinia publiczna pozna kulisy tej polityki i zostanie odsłonięta rola niektórych osób, które odgrywali w tamtym czasie, to III RP i jej elity będą już na zawsze skompromitowane i pozbawione perspektywy decydowania o przyszłości państwa polskiego. Jeśli to nie nastąpi, to w perspektywie najbliższych kilkunastu lat w Polsce zostanie przeprowadzony proces reprodukcji „elit” na modłę takich polityków jak Donald Tusk.

To jest rzeczywisty wymiar „Resetu” i tego, co z tym procesem jest związane. Tego, czego tacy politycy jak Donald Tusk i Radosław Sikorski oraz elity III RP bardzo się obawiają. Zwłaszcza, gdy „reset” zainicjuje dyskusję na temat konsekwencji i rozmiaru wpływów Berlina nad Wisłą. Wydawać by się mogło naszego sojusznika, ale trzeba pamiętać o tym, że cele polityki tego państwa stoją w sprzeczności z naszymi interesami niezależnie od tego, że jesteśmy członkami tych samych formatów współpracy i organizacji międzynarodowych. To nie przekreśla znaczenia gry interesów, które każde państwo posiada z osobna i dąży do ich realizacji. Interes Polski, Rosji i Niemiec są odmienne, co udowodniły ostatnie dwie dekady, a zwłaszcza czasy #Reset.

Zapnijmy zatem pasy bo serial #Reset będzie bardzo długi i jego reperkusje mogą się rozejść w niespodziewane kierunki.

Jeśli uznacie, że warto postawić autorowi wirtualną kawę to nie odmówię, link: https://buycoffee.to/arkadiuszstankowski Jednocześnie zachęcam do udostępniania moich tekstów w social mediach.