19 sierpnia obchodzimy rocznicę śmierci Edwarda Rybarza (1884–1940), działacza politycznego na Śląsku, posła na Sejm Śląski z ramienia endecji, a później – naczelnika gminy Łagiewniki Śląskie na sanacyjnym garnuszku. Jego biografia to nie tylko zapis aktywności politycznej, lecz także przestroga. Pokazuje bowiem, jak poprzez zdradę elit doszło do zdrady sprawy śląskiej, a w konsekwencji – do osłabienia i upadku samej Polski.

Od narodowej idei do sanacyjnego urzędnika

Edward Rybarz wszedł do życia publicznego jako gorący zwolennik narodowej idei. Był członkiem Rady Ludowej, delegatem do Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, współorganizatorem Polskiej Organizacji Wojskowej, a w 1922 r. posłem do Sejmu Śląskiego z ramienia Narodowej Demokracji. Jednak po przewrocie majowym w 1926 r. przeszedł do obozu sanacji i od 1929 r. zamiast poselskiego mandatu piastował stanowisko naczelnika gminy. Symboliczny spadek – z parlamentarnej trybuny do urzędu lokalnego – stał się wymownym znakiem losów wielu śląskich działaczy.

Sanacja kontra autonomia

Autonomia śląska była jednym z największych osiągnięć II RP – region otrzymał własny Sejm i Skarb Śląski. To dawało szansę, aby Śląsk stał się gospodarczą lokomotywą państwa. Niestety, polityka sanacyjna ten potencjał zmarnowała:

– ograniczono uprawnienia Sejmu Śląskiego,

– drenowano zyski z przemysłu ciężkiego do budżetu centralnego,

– wojewodowie sanacyjni zwalczali przeciwników politycznych zamiast wspierać rozwój regionu.

Zamiast współpracować z liderami pokroju Wojciecha Korfantego, sanacja uczyniła Śląsk polem politycznej walki.

Zdrada elit – zdrada sprawy śląskiej

Los Rybarza jest przykładem, jak wielu działaczy narodowych i chadeckich zdradziło swoje ideały, wybierając wygodę i posady u boku sanacji. Brak solidarności, przechodzenie do obozu Piłsudczyków, porzucanie Wojciecha Korfantego i Romana Dmowskiego – wszystko to osłabiło siłę narodową na Śląsku. Zdrada elit była w istocie zdradą sprawy śląskiej.

Dziedzictwo do dziś

Kilkadziesiąt lat później dziedzictwo tamtej zdrady jest widoczne. Ślązacy w większości głosują na partie, które kontynuują sanacyjne dziedzictwo centralizmu – Prawo i Sprawiedliwość (PiS) i Platforma Obywatelska (PO). Choć różnią się językiem, w praktyce obie odbierają regionowi podmiotowość i podporządkowują go Warszawie. Idea autonomii śląskiej, narodowej solidarności i samodzielności gospodarczej – pozostaje niezrealizowana.

Współczesne zagrożenie – niemieckie interesy

Dzisiejsze niezrozumienie sprawy śląskiej i brak świadomości historycznej stają się narzędziem w rękach Niemiec i ich politycznych agentów. To oni chętnie podsycają podziały, wspierają ruchy quasi-regionalistyczne oderwane od polskiego interesu narodowego i próbują przedstawiać Śląsk jako obszar „pogranicza kulturowego”, który bardziej ciąży ku Berlinowi niż ku Warszawie. Brak silnego, narodowego zakorzenienia regionu ułatwia takim wpływom działanie. To swoiste dopełnienie procesu zapoczątkowanego jeszcze w II RP – gdy sanacja osłabiła polską tożsamość Śląska, otwierając przestrzeń dla obcych narracji.

W rocznicę śmierci Edwarda Rybarza warto przypomnieć, że historia nie jest jedynie przeszłością. To, co stało się w latach 20. i 30., powtarza się dziś w innej formie. Zdrada elit prowadzi do zdrady narodu. Brak solidarności politycznej na Śląsku osłabił Polskę wtedy – i osłabia ją dziś. A każde takie osłabienie wykorzystywane jest przez Niemcy i ich politycznych agentów, którzy od lat marzą o ponownym podporządkowaniu Śląska swoim wpływom.