Rolnicy protestują w Warszawie przeciwko umowie UE z MERCOSUR, zarzucając rządowi ignorowanie ich postulatów. Po godzinach bez reakcji ze strony władzy część protestujących weszła do kancelarii premiera i rozpoczęła jej okupację. Nastroje są ostre, a słowa pod adresem rządu – bezkompromisowe.
Protest pod kancelarią premiera
Rolnicy od rana protestują w Warszawie pod kancelarią premiera, sprzeciwiając się m.in. zgodzie Unii Europejskiej na umowę z MERCOSUR. Jak podkreślają, porozumienie to uderza bezpośrednio w polskie rolnictwo i jest kolejnym przykładem decyzji podejmowanych ponad głowami tych, których skutki dotkną najbardziej.
Protestujący przynieśli ze sobą beczkę na wodę, którą – jak zapowiedzieli – chcą podarować ministrowi rolnictwa p. Krajewskiemu. Ma to być ironiczny prezent dla polityka, który według rolników chętnie zajmuje się lepieniem pierogów i gotowaniem barszczu z Kołem Gospodyń Wiejskich oraz morsowaniem, zamiast realnej pracy na rzecz polskiego rolnictwa.
„Premier nie interesuje się rolnictwem”
Rolnicy otwarcie twierdzą, że premier nie interesuje się problemami wsi i żądają natychmiastowej realizacji swoich postulatów. W swoich wystąpieniach podkreślali, że Polska nie wchodziła do takiej Unii Europejskiej, jaka istnieje dziś. – Wchodziliśmy do Unii równych zasad i właśnie takiej Unii chcemy – mówili protestujący.
Jeden z przemawiających rolników zwrócił uwagę na fakt, że protesty rolników odbywają się w całej Europie, a mimo to politycy zdecydowali się podpisać umowę z MERCOSUR. – To pokazuje, że zupełnie nie liczą się z ludźmi, których powinni reprezentować – podkreślał.
Ostre słowa i solidarność innych środowisk
Pod adresem premiera Donalda Tuska i jego rządu padły ostre, jednoznaczne słowa. Protest rolników wsparli górnicy oraz konsumenci, którzy – jak podkreślano – również odczują skutki decyzji podejmowanych w Brukseli i Warszawie.
Do godziny 14.05 ani premier, ani minister rolnictwa, ani żaden przedstawiciel rządu nie pojawił się, by porozmawiać z licznie zgromadzonymi protestującymi. Brak reakcji ze strony władzy tylko zaostrzył nastroje.
Okupacja kancelarii premiera
W tej sytuacji część protestujących zdecydowała się wejść do budynku kancelarii premiera i rozpoczęła okupację siedziby szefa rządu. Jak zapowiedzieli, okupacja potrwa do momentu, aż premier zdecyduje się spotkać z protestującymi. Okupujących wspierać będą rolnicy zgromadzeni w rozstawionym zielonym miasteczku przed kancelarią.
Kontrast z postawą prezydenta
Warto odnotować, że jeszcze przed protestem pod kancelarią premiera rolnicy spotkali się z prezydentem RP. Jego służby – z uwagi na mroźną aurę i na polecenie prezydenta – okazały protestującym życzliwość i wsparcie, co rolnicy wyraźnie docenili. Kontrast między postawą głowy państwa a milczeniem rządu jest dla nich aż nadto widoczny.
Krzyk oszukanych
Dzisiejszy protest to nie tylko spór o jedną umowę handlową. To krzyk środowiska, które czuje się zdradzone, pomijane i lekceważone. Okupacja kancelarii premiera jest symbolem desperacji, ale też determinacji. Rolnicy jasno mówią: nie chcą Unii dyktatu i polityki zza biurek. Chcą Unii równych zasad – i rządu, który wreszcie zacznie ich słuchać. Jeśli władza dalej będzie udawać, że problem nie istnieje, ten protest może okazać się dopiero początkiem znacznie poważniejszego konfliktu.
Autor: Jerzy Lesław Gwiżdż Polski polityk, adwokat, radca prawny i samorządowiec, poseł na Sejm II i III kadencji, w latach 1990–1994 prezydent Nowego Sącza.
Zostaw komentarz