Bardzo dobre decyzje polskiego rządu podjęte w kontekście rozmieszczenia Grupy Wagnera na Białorusi.
Trzeba jednak pamiętać o tym, że dyslokacja broni jądrowej na Białorusi oraz rozmieszczenie Grupy Wagnera należy odczytywać jako działania eskalacyjne. Sądzę, że Kreml będzie chciał po raz kolejny przetestować nasz system bezpieczeństwa i reakcję Sojuszu Północnoatlantyckiego na możliwe wydarzenia w przyszłości. Operacja białoruskich służb z 2021 r. polegająca na stworzeniu korytarzy lotniczych z krajów afrykańskich i bliskowschodnich na Białoruś po to, aby wywołać kryzys migracyjny i de facto konflikt graniczny o statusie poniżej progu wojny.
Tym razem Moskwa być może będzie chciała ponowić atak, lecz tym razem skuteczniej i temu może służyć rozmieszczenie Grupy Wagnera na Białorusi. Trzeba pamiętać o kontekście trwającej kampanii wyborczej, której najgorętszy okres będzie przypadać na wrzesień-październik i to prawdopodobnie w tym okresie może moim zdaniem ta operacja zostać zainicjowana. Rosja będzie szukała możliwości zakończenia wojny na Ukrainie, lecz wcześniej będzie musiała przedstawić argumentacje wyjaśniającą powody wycofania się sił rosyjskich z południowej i wschodniej Ukrainy. Własnemu społeczeństwu Kreml będzie musiał powiedzieć, że Rosja nie uległa Ukrainie, ale NATO, które sprowokowało eskalację konfliktu.
Jeśli Kreml będzie chciał utrzymać stabilność wewnątrzpaństwową i szczątki swojej wpływowej pozycji międzynarodowej musi zakończyć wojnę w krótkiej perspektywie czasowej. Odwrócenie tej niekorzystnej dla Rosji tendencji jest możliwe, ale wymagałoby to włączenia się Chin do wojny po stronie Rosji. Oczywiście w formie donatora pomocy wojskowej dla rosyjskich wojsk (głównie sprzętowej i doradczej). To jednak wiąże się z wybuchem pełnoskalowej wojny światowej na którą aktualnie Chiny nie są jeszcze gotowe. Dlaczego? Ponieważ na taką decyzję musiałyby zareagować Stany Zjednoczone i jak sądzę byłyby to działania bardzo twarde nie ograniczające się do przesłania potępiającej noty dyplomatycznej do Pekinu. Waszyngton wówczas musiałby rozważyć zwiększenia pomocy Kijowowi, a być może odpowiedź byłaby udzielona w regionie Azji Południowo-Wschodniej.
Tylko w takim przypadku Kreml mógłby jeszcze myśleć o pełnym zwycięstwie nad Ukrainą. W dniu dzisiejszym pojawiły się już w mediach pewne doniesienia sugerujące, że Pekin dostarczyło Moskwie pociski do haubicy Type-66, które wojska rosyjskie może wykorzystać do własnych haubic. Rosja ma wielkie problemy sprzętowe, ale także amunicyjne. Notabene te same problemy ma Ukraina i Zachód, który musi uzupełniać swoje magazyny, które zostały opróżnione z powodu pomocy militarnej stronie ukraińskiej.
Nie znamy jeszcze finalnego aktu tej wojny, czyli nie wiemy jak potoczy się ukraińska kontrofensywa. Rosjanie sądzę, że mają jeszcze czas, gdyż uważają, że ich linie obronne zdołają ukraińską ofensywę zatrzymać jednocześnie wykrwawiając ukraińską armię. Jeśli do tego by doszło, to Kreml po raz kolejny podjąłby decyzję o intensyfikacji działań ofensywnych na froncie.
Negatywnym scenariuszem jest utrzymanie statusu quo na froncie i brak możliwości doprowadzenia do całkowitego rozbicia wojsk przeciwnika. To nieuchronnie prowadziłoby do potrzeby zamrożenia konfliktu i rozpoczęcia przygotowań do kolejnej wojny. Na to liczy Kreml i ewidentnie chce przesunąć rozstrzygnięcie wojny na czas powyborczy w Stanach Zjednoczonych i możliwy powrót Trumpa do Białego Domu. Ponadto, niepowodzenie ukraińskiej letniej ofensywy doprowadziłoby do zwiększenia nacisków na Kijów przez Zachód do podjęcia rozmów ze stroną rosyjską w sprawie zakończenia wojny. Jednakże przy takim scenariuszu to Kreml jest głównym rozgrywającym.
Bunt Prigożina i jego Grupy Wagnera oczywiście wpływa niekorzystnie na wizerunek Rosji na arenie międzynarodowej i doprowadza do rozpoczęcia podważenia obecnego reżimu. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że w Rosji już od pewnego czasu, a właściwie od wycofania się wojsk rosyjskich spod Moskwy trwają bardzo ożywione dyskusje, które przerodziły się już w otwartą krytykę rosyjskiego kierownictwa Ministerstwa Obrony na czele którego stoi Siergiej Szojgu oraz Walerij Gierasimow, Szef Sztabu Generalnego wojsk rosyjskich. W grupie największych krytyków rosyjskie MON są m.in. Igor Striełkow „GIRKIN” – były Minister Obrony DRL oraz jeden z głównych inicjatorów operacji mającej na celu przejęcie regionu Donabasu przez grupy separatystów, które wspierał i nadal wspiera Kreml. Kolejną osobą na szczycie listy krytyków Szojgu i Gierasimowa jest właśnie Prigożyn, czyli twórca i sponsor Grupy Wagnera działającej w Afryce, Syrii oraz na Ukrainie od 2014 r. To ta organizacja militarna prowadziła działania ofensywne i kierowały frontem na linii Wulhedar – Bachmut.
Wagnerowcy są wyspecjalizowani w działań niekonwencjonalnych działając poniżej progu wojny. Ślady ich działalności można dostrzec w wielu państwach na całym świecie. Mają również doświadczenie frontowe, więc nie można tej organizacji lekceważyć. W ostatni weekend w obliczu trwającego wówczas próbie puczu Prigożyna i Grupy Wagnera zadałem pytanie, czy te działania to celowa operacja mająca na celu wyeliminowanie Szojgu i Gierasimowa, czy początek wojny domowej. W tamtym czasie wskazywałem, że w Rosji trwa już od pewnego czasu jeden z pierwszych etapów powstania wojny domowej – bunt bojarów, czyli w dzisiejszym rozumieniu grup interesów i klanów, które od jakiegoś czasu zaczęły prowadzić ze sobą otwarte lub półotwarte konflikty o przyszłą pozycję w nowym układzie władzy.
Pucz Prigożyna był w mojej ocenie bezpośrednio wymierzony nie w samego Putina, ale Siergieja Szojgu i Gierasimowa i głównym inicjatorem owej operacji mógł być nawet gen. Aleksiej Diumin, który jest już typowany na następcę Szojgu. To byłaby zła wiadomość o ile się ona potwierdzi, gdyż Diumin jest ściśle związany ze środowiskiem rosyjskich służb (był związany z Głównym Zarządem Wywiadowczym – GRU) oraz zaplanował i przeprowadził w bardzo skuteczny sposób operację krymską w 2014 r. Ponadto, Prigożyn chciał w ten sposób nie dopuścić do likwidacji Grupy Wagnera, która podobnie jak siły Kadyrowa są zależne od funduszy federalnych (Moskwy). Ten cel został zrealizowany dzięki zawartej umowie między Kremlem a Prigozinem.
Jednym z warunków tej umowy jest przeniesienie się Prigozina na Białoruś wraz z całą grupą i to jest bardzo niebezpieczne, gdyż być może Kreml będzie chciał wykorzystać doświadczenie tych najemników do planowanej operacji hybrydowej wymierzonej w państwa graniczące z Białorusią. Z takim scenariuszem należy się liczyć i z wszelkimi możliwymi działaniami, które będą poniżej progu wojny. Kreml jest zainteresowany tym, aby doprowadzić do destabilizacji państwa polskiego i niestety panujące niektóre tendencje w Polsce skłaniają być może Putina do podjęcia decyzji w tej sprawie.
Mam jednak nadzieję, że się mylę, gdyż jestem pewien, że w Polsce znajdą się ci, którzy nie będą rozumieli co się właściwie dzieje i reakcja tych osób może być pożyteczna dla inicjatorów tej operacji. Przerabialiśmy to w listopadzie 2022 r. na granicy polsko-białoruskiej w postaci udziału pewnej części osób uważających się za elitę III RP. W czasie trwającej kampanii wrześniowej to będą groźniejsze sytuacje i możliwe konsekwencje.
Zostaw komentarz