To dosłownie oznacza znak, znamię czasu. Nie bez kozery należy w tym miejscu przywołać Pismo św. Mt 16, 3-4: „Wygląd nieba umiecie rozpoznawać, a znaków czasu nie potraficie? Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza.”

Banalnym jest stwierdzenie, że żyjemy w świecie, w którym ustawicznie coś się dzieje, w którym doświadczamy ciągle nowych bodźców. Ledwo tkniemy jedno, a pojawia się drugie. W ten sposób zatracamy szansę, aby zrozumieć, zasmakować, być, wytrwać, tylko niestety pogłębiamy kulturę funkcjonowania tzw. „chwili”, czyli przeżywania ustawicznie nowych wrażeń, a najlepiej gradacyjnie coraz mocniejszych.

Po prostu św. ADRENALINA stawiana jest przeważnie na topie oczekiwań. To rezultat przewartościowań aksjologicznych jakie dokonały i nadal rzecz jasna będą się dokonywać aktualnie i w przyszłości. Nie ma w tym nic dziwnego, gdy są one uwarunkowane racjonalnym rozwojem myśli ludzkiej opartej na dotychczasowym fundamentach cywilizacyjnych.

Tragicznym jednak rezultatem mogą się jednak okazać (w przypadku gwałtownego wprowadzania w nurt życia społecznego; pierwiastków „filozoficznych”, których jedynym celem jest mówiąc skrótowo całkowita anihilacja dotychczasowych form życia społecznego, jego fundamentów kulturowych i religijnych) realizowane z całą premedytacją działania mające zresetować współczesne cywilizacje na oczekiwaną i wprowadzaną modłę np. wg „proroka” Sorosa.

To się właśnie dzieje po prostu na naszych oczach !!! Zbędne są więc zatem ekstraordynaryjne jakiekolwiek znaki na ziemi czy na niebie obwieszczające ludzkości, że oto nastąpił koniec pewnej epoki, a realizowana jest skutecznie in statu nascendi epoka stanu permanentnej szczęśliwości, czyli pedalsko-lewacki EDEN.

Nic takiego się nie zdarzy i każdy w miarę rozumny członek ludzkiej populacji bez względu na szerokość i długość geograficzną winien z łatwością zauważyć wzmiankowane czytelne przeobrażenia.

Truizmem jest przypominanie o hekatombie ofiar wprowadzanych na siłę rewolucyjnych przeobrażeń mając m.in. na uwadze współczesną historię Europy oraz swoiste rezultaty tzw. rewolucji francuskiej w XVIII w. i bolszewickiej rewolty z 1917r. Wystarczy wspomnieć o wykreowaniu konkluzji, że rewolucja pożera własne dzieci. Pod tym eufemistycznym stwierdzeniem kryją się wielomilionowe dramaty ludzkie, jak życie i śmierć w cieniu gilotyny, czy słynne czystki partyjne lat 30 XX w. oraz klęski głodu wprowadzane przez „Słoneczko ludzkości” w bolszewickiej Rosji. Taki był po prostu rachunek za brak akceptacji sztandarowego hasła tychże pożal się Boże modernistycznych naprawiaczy świata tj. „kto nie z nami, ten przeciwko nam”.

Odstępstwa od tej filozofii po prostu były tragiczne : co najmniej zsyłki do łagrów, katorga, rozstrzeliwania, czy różnorakie sankcje wobec rodziny delikwenta stawiającego opór w wyznawaniu nowego credo.

tzw. Polsce Ludowej super gnom czyli tow. Wiesław skutecznie realizował to tzw. „partyjne zadanie”.

Symptomatycznym zjawiskiem związanym z długofalową, przemyślaną i pełzającą z premedytacją tzw. światową rewolucją obyczajową jest pojawianie się różnej maści guru oraz swoistych „proroków” wieszczących to i owo jako samo rzekomo spełniająca się przepowiednia.

Jako znakomite exemplum wielkiego proroka w odniesieniu do realiów RP zaliczyć trzeba koniecznie braciszka sędziowskiego bandyty i synalka komuszych rodzicieli ( z tych tzw. braci starszych) pragnących przyłączyć RP do ZSRS czyli nadredaktora A. Szechtera.

Słynne jest jego proroctwo odnoszące się do wyimaginowanej sytuacji w której to pijana, bez prawa jazdy, wiekowa zakonnica (w cywilu) przejechała na pasach dla pieszych Bredzisława Komurowskiego w ciąży z Biedronką.

Rzecz jasna to taka satyryczna, kabaretowa wręcz przenośnia i premedytacyjne przeinaczenie sytuacyjne, bowiem „prorok” Szechter cokolwiek powyższy fakt inaczej skomentował.

Liczy się jednak rezultat : Szechter okazał się oczywiście fałszywym prorokiem !!!

(Mt7,15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów:

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców.

Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.

A więc: poznacie ich po ich owocach.


Ta prosta wskazówka pozwala odróżnić fałszywych proroków od prawdziwych proroków. Jedni i drudzy są obecni wśród nas. Oczywiście z pozoru trudno odróżnić jednych i drugich, bo przecież: przychodzą do nas w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.

To znaczy wnikają niezauważalnie między nas są może nawet przykładem do naśladowania.,ale ich prawdziwe intencje są ukryte i na pewno nie są to dobre intencje.

Fałszywy prorok ma na celu mącenie, wywoływanie wątpliwości oraz rozbijanie zarówno wspólnot społecznych i religijnych.

(Ap 6, 1-8) «Przyjdź!». I ujrzałem: oto koń trupio blady, a imię siedzącego na nim Śmierć i Otchłań mu towarzyszyła. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, by zabijali mieczem i głodem, morem i przez dzikie zwierzęta”. Tożsamość jeźdźców do dziś pozostaje zagadką. Apokalipsa wymienia z imienia tylko ostatniego, czwartego jeźdźca.

Jest nim Śmierć.

Nie bez kozery przywołano wyżej zarówno kwestie odnoszące się do zjawiska pojawiania się jako signum temporis fałszywych proroków oraz aktualnej pandemii koronawirusa w wyniku której śmierć już poniosła znaczna ilość ludzi.

Pozytywnym jednak faktem jest konkluzja, że takie zdarzenia lub podobne już miały miejsce w przeszłości, zatem dawka pozytywna winna być dla nas ze wszech miar wskazana.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J.T. Stanisławski.