Nim przeczytacie obejrzyjcie ten materiał.

Po pierwsze PJJ dostała 1,63 proc. Nawet gdyby te głosy przeszły PiS, to zwiększyłoby to reprezentować PiS o kilka mandatów. Żeby mieć większość PiS potrzebowałoby koalicji z Konfederacją, w której wtedy był Grzegorz Braun. Ten sam, którego zdecydowana większość wyborców z I tury poparła Karola Nawrockiego. Bez nich prezydentem byłby Rafał Trzaskowski.

Po drugie. Normą stało się, że ludzie PiS plują na tych, którzy REALNIE dołożyli się do ich sukcesu. Przypomnę choćby rok 2005, kiedy bez głosów Samoobrony Leppera Lech Kaczyński nie zostałby prezydentem. Tego Leppera i tej Samoobrony, których PiS następnie zniszczyło, przy użyciu służb.

Po trzecie wreszcie. Niech więc nikogo nie dziwi, że (1) baza wyborcza PiS się kurczy, a beneficjentami są choćby Korona czy Konfederacja (2) obie wymienione są mocno sceptyczne co do współpracy z PiS po 2027. Kto chciałby się układać z formacją, która na dzień dobry za główny cel stawia sobie zniszczenie współkoalicjanta?

Autor: Marcin Palade
Polski socjolog polityki, autor opracowań i analiz z zakresu preferencji społeczno-politycznych i geografii wyborczej w Polsce. Były wiceprezes Polskiego Radia.