Maciej Grzegorzewski – świadek w aferze defraudacji rządowej – nie żyje…
Jak donosi Rzeczpospolita z 25 czerwca 2025 w artykule pt. „Tajemnicza śmierć dyrektora z NCBR. Kontrolował miliardowe projekty!” Pan Maciej Grzegorzewski, Dyrektor Działu Kontroli Projektów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju ((NCBiR) zaginął w niedzielę. 22 czerwca br. Wcześnie rano (około godz. 4.50) wyszedł ze swojego domu w Józefowie (koło Otwocka)pod Warszawą i odjechał samochodem. Już więcej nie kontaktował się ani z rodziną ani znajomymi. Bliscy zgłosili jego zaginięcie. W poszukiwania zaangażowane byly znaczne siły i środki, w tym między innymi policjanci z wydziału poszukiwań, Wojska Obrony Terytorialnej i psy tropiące. Okolicę przeczesywaly policyjne drony i śmigłowiec. Jeszcze tego samego dnia w Józefowie, w rejonie starorzecza Wisły, blisko rzeki Świder, odnaleziono samochód zaginionego dyrektora – stał pusty na polnej, gruntowej drodze. Zaczęto przeczesywać okoliczny teren, który jest bardzo trudno dostępny, obfitujący w bagna, rozlewiska, zarośla. Po trzech dniach poszukiwan, 25 czerwca stołeczna policja poinformowała o odnalezieniu ciała poszukiwanego mężczyzny.
A oto przebieg tej tragedii:
Jak podała „Rzeczpospolita” (rp.pl) na dwa miesiące przed śmiercią Maciej Grzegorzewski był przesłuchiwany w charakterze świadka w prokuraturze. 48-latek składał zeznania w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Narodwym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).”.
26 czerwca br Prokuratura Rejonowa w Otwocku wszczęła śledztwo z art. 155 kodeksu karnego, czyli w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Grzegorzewskiego. Chodzi o to, by sprawdzić, czy ktoś mógł przyczynić się do tej tragedii.
W tej instytucji, NCBiR, która rozdziela wielo milionowe środki, Maciej Grzegorzewski pracował od lat, pełnił niezwykle odpowiedzialne stanowisko. Od 2017 r. jako dyrektor Działu Kontroli Projektów, zajmował się kontrolą projektów tysięcy podmiotów o wartości miliardów złotych. Ciążyła na nim ogromna odpowiedzialność i niezwykle kompetentna funkcja, związana z rozległą wiedzą.
NCBiR miała na koncie liczne afery np z wydawaniem milionów na wątpliwe projekty w ostatnich latach (osławiona „Szybka ścieżka”) . Na skutek tego wprowadzono większy nacisk na weryfikację projektów i beneficjentów, co przełożyło się na przykręcenie kurka z dotacjami. Jak mówią pracownicy Centrum, na Grzegorzewskim ciążyła presja ze strony przełożonych, a część rozmawiających z gazetą Rzeczpospolita” mówi nawet o rzekomym mobbingu, jakim mógł być poddawany.
Na atmosferę w NCBiR wpływało też to, że ostatnio pojawil się krytyczny wobec tej instytucji raport Komisji Europejskiej, dotyczący realizacji programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) w Polsce (zaawansowane technologie, transformacja gospodarki w kierunku Przemysłu 4.0 oraz zielonych technologii w perspektywie finansowej 2021–2027). Budżet programu to ok. 42,9 mld zł, z czego NCBR musi wydać ok. 12 mld zł.
Oto gospodarcze tło afery tego Centrum
22 kwietnia 2022 roku Maciej Grzegorzewski, jako dyrektor działu kontroli projektów podpisał kluczowy dokument o sygnaturze PW-3.7.2-1/F8. Ten dokument nie był zwykłą formalnością w nurcie biurokracyjch pism i okólników. Zwrócono w nim uwagę na podejrzane działania, które mogły świadczyć o nadużyciach przy rozdziale ponad 700 milionów złotych z funduszy unijnych i publicznych. Ostrzegano przed ryzykiem „zamknięcia oczu” na powiązania polityczne i biznesowe, które mogą zniekształcać prawidłową ocenę i kontrolę projektów. Niestety, pomimo tak klarownych ostrzeżeń, dokument Grzegorzewskiego pozostał bez echa, a system nadużyć rozrastał się dalej ……
Najwyższa Izba Kontroli już w listopadzie 2022 roku wskazała również na poważne nieprawidłowości w ramach konkursu o nazwie „Szybka ścieżka – Innowacje cyfrowe” (projek ten skierowany jest do podmiotów planujących realizację projektów badawczo-rozwojowych z zakresu cyberbezpieczeństwa, cyfryzacji przemysłu i cyfrowych technologii kreacyjnych). Budżet tutaj sięgał ponad 700 milionów złotych. W lutym 2023 roku Centralne Biuro Antykorupcyjne wraz z prokuraturą wszczęły śledztwo dotyczące programu „BRIDGE ALFA (POIR 2014–2020). Śledztwo to dotyczyło głównie wątpliwości audytowych, które doprowadziły do braku kolejnej edycji programu.
Program, realizowany wlasnie przez instytucje NCBiR miał na celu wsparcie startupów poprzez fundusze venture capital. Wątpliwości te, podnoszone przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, doprowadziły do zakończenia programu.
Przestępcza rola tych form finansowania polegała na tym, że część dotacji miała trafiać do tzw. firm-krzaków — spółek zakładanych jedynie po to, by otrzymać fundusze i następnie zniknąć bez śladu. Straty wynikające z tego procederu szacowane są na 223 miliony złotych, z czego ponad 60 milionów już zabezpieczono. Mechanizm wyłudzeń miał opierać się na wykorzystywaniu takich właśnie firm-krzaków
A poniżej – drugie, polityczne tło tej afery rządowej:
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej – miały nadzorować rozdział środków, ale dochodziło do „zamrożeń” konkursów i ich przebudowy na korzyść wybranych podmiotów, co ułatwiało przejmowanie funduszy przez grupy powiązane z polityką (! ! ! ). Wśród osób, które były w tej sprawie tymczasowo aresztowane znalazła się Hanna S., była zastępczyni dyrektora NCBiR (2022–2023). Jak podaje Agora 24 – Prokuratura ustaliła, że Hanna S. przyjmowała łapówki w postaci pieniędzy, luksusowych przedmiotów i pobytów w hotelach w zamian za wpływanie na decyzje o przyznawaniu grantów z Europejskiego Funduszu Regionalnego. Usłyszała ona zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przyjmowania korzyści osobistych i majątkowych na kwotę co najmniej 640 tys. złotych oraz prania pieniędzy. Zarzuca się jej też, że wpływała na osoby podlegle jej służbowo oraz członków komitetów inwestycyjnych, decydujących o przyznaniu przez NCBiR grantów pochodzących z Europejskiego Funduszu Regionalnego na projekty, które były kreowane jedynie w celu uzyskania tego wsparcia przez podmioty, które prowadzily pozorowaną działalność gospodarczą.
Mimo tych zarzutów – 20 grudnia 2024 roku została zwolniona z aresztu, a obecnie wobec niej stosowane są środki zapobiegawcze wolnościowe, także finansowe. Jej zwolnienie wywołało liczne pytania o skuteczność obecnego wymiaru sprawiedliwości i zakres wpływów osób z kręgów władzy.
Maciej Grzegorzewski miał status, jak się przypuszcza – świadka kluczowego dla tego śledztwa. Jego wiedza jako osoby kontrolującej mogła obejmować (obejmowała???) powiązania owych firm-krzaków, mechanizmy prania brudnych pieniędzy i – jak można się domyślać – rozliczne polityczne naciski wpływające na konkursy. Maciej Grzegorzewski mógł być niewygodnym świadkiem, którego zeznania mogły doprowadzić do aresztowań wysoko postawionych osób i rozbicia całej sieci wyłudzeń.
Okoliczności jego śmierci budzą liczne podejrzenia:
Jego ciało znaleziono 25 czerwca w Wiśle. Oficjalnie uznano, że nie było udziału osób trzecich, jednak śmierć świadka o takiej wiedzy natychmiast rodzi pytania o bezpieczeństwo i wolność tych, którzy próbują mówić prawdę. W tej sytuacji powstaje wiele pytań, wątpliwości, na przykład okoliczność pory jego „zaginięcia”. Stało się to w nietypowej porze – o 4:50 nad ranem, w niedzielę. To wskazuje raczej na nieplanowane wyjście z domu, co samo w sobie budzi podejrzenia. Kto w niedzielę (poza fanami łowienia) o świcie udaje się na rekonesans nad rzekę ? Ciało zostało odnalezione w wodzie, co jest klasycznym sposobem zaciemnienia prawdy – woda skutecznie zaciera ślady walki, urazów, czy podania środków odurzających. To bywa czesto sposobem na ukrycie śladów zbrodni. Ciało spoczywało tam od śmierci, czy może – tu znowu domysły – zostało podrzucone, kiedy Maciej Grzegorzewski był już martwy?
Na ten moment nie mamy żadnych oficjalnych informacji o przeprowadzeniu szczegółowej sekcji zwłok. To jest kolejny powód do zastanowienia sie. Może ktoś chciał zatrzymać Macieja Grzegorzewskiego przed dalszym składaniem zeznań? Istnieje bardzo realistyczna możliwość, że jego śmierć została za aran żowana. Nie są to już żadne elementy fantazjowania , lecz niestety smutna rzeczywistość, gdzie metody „cichego uciszania” świadków stosowane są w praktyce. Znana jest w Polsce metoda: „przyszliśmy ci zrobić samobójstwo”. Jako dyrektor działu kontroli Maciej Grzegorzewski mógł dostrzegać nie tylko nepotyzm i korupcję wśród współpracowników (przykład wspomnianej już Hanny S., która była jego zastępcą ), ale także mechanizmy prania pieniędzy oraz ukrywania powiązań sięgających wysoko w strukturach politycznych państwa i biznesu.
Być może s.p. Maciej Grzegorzewski widział, jak projekty finansowane z funduszy publicznych były wykorzystywane jako mechanizmy prania brudnych pieniędzy, jak dochodziło do legalizacji środków pochodzących z nielegalnych źródeł, Jako dyrektor działu kontroli w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), miał dostęp do szczegółowych informacji dotyczących beneficjentów funduszy, mechanizmów rozdzielania środków, powiązań między urzędnikami a firmami, które otrzymywały dotacje. Mógł widzieć również firmy powoływane wyłącznie po to, by przyjąć pieniądze i i potem zniknąć bez śladu, a więc jako świadek mógł posiadać informacje, które zagrażały ważnym postaciom, także z polityki i mogły doprowadzić do poważnych aresztowań.
Dlatego konieczne jest, by śledztwo przeprowadzone było z pełną transparentnością, bez żadnych uprzedzeń i bez pominięcia najdrobniejszej poszlaki czy możliwego scenariusza! Potrzebne jest szczegółowe badanie sekcji zwłok, analiza materiałów dowodowych, monitoring i korespondencja oraz – wyłączenie zespołu śledczego w przypadku podejrzeń o konflikty interesów.
Maciej Grzegorzewski był niebezpieczny, bo jego informacje mogły doprowadzić do rozbicia całych grup przestępczych i wyeliminowania wpływowych osób z biznesu i – polityki.
Protokoły, dokumenty i dowody procesowe istnieją, ale odnosi sie wrażenie, że są ignorowane. Śledztwo wciąż jest na etapie postępowania przygotowawczego i nie wychodzi poza te ramy.
Do dnia dzisiejszego brak jest też oficjalnych informacji o pełnej, szczegółowej sekcji zwłok z badaniami toksykologicznymi i analizy śladów, co rodzi dalsze pytania o wiarygodność śledztwa.
Śmierć Macieja Grzegorzewskiego to symbol systemu, który zamiast chronić prawdę – chroni interesy silnych graczy. nierzadko z politycznego spektrum. To nie jest historia pojedyńczych osób! To system, który chroni siebie i nie dopuszcza do pełnej odpowiedzialności.
Tajemnicza śmierć dyrektora z NCBR. Maciej Grzegorzewski kontrolował miliardowe projekty – rp.pl
Afera NCBR: 45 Zarzutów, 230 mln strat i śmierć kluczowego świadka.
Co dalej ze śledztwem w sprawie „afery NCBR”? Mamy nowe informacje?
Zostaw komentarz