Dwa nadmorskie miasteczka – położone blisko siebie, z bardzo podobnymi warunkami: Ustka i Łeba.
A jednak różnica między nimi ogromna. Łeba, to miejsce przygnębiające. Na deptakach tłoczą się otyli, spoceni, nerwowi ludzie. Wszędzie żrą a nie jedzą. Hałas, gryzący zapach frytury i monstrualne piwne brzuchy. Z każdego lokalu dobywa się łupiący dźwięk zarzynanego głośnika. Istny koszmar.
Na tle Łeby Ustka robi wrażenie miejsca cywilizowanego. Jest ładniej, spokojniej, jakoś to wszystko poukładane. Chociaż trafiliśmy w ostatni dzień jarmarku „Morskie Dożynki” – nie zostaliśmy zadeptani przez brzuchaczy z kebabem. Złym sygnałem były jedynie przewymiarowane zapiekanki, które są w Ustce zbyt natarczywe, ale to i tak bez porównania z tą piekielną kakofonią Łeby.
Zostaw komentarz