















Opowieść 22. Podróż samochodem z Bejrutu do Damaszku.
Każdy poranek w Bejrucie około szóstej rano był pochmurny, wyglądało jakby już zaraz miał spaść ulewny deszcz. Za jakąś godzinę, dwie nagle chmury znikały w kilka minut i wychodziło słońce.
Tu stało się podobnie. Odjechaliśmy trochę od pochmurnego nadmorskiego pasa, zmienił się krajobraz, coraz bardziej żółto, egzotycznie. Wyskoczyło słońce i od razu widoki lepsze. Kierowca zatrzymał się przy jakimś wiadukcie i poszedł do knajpy by kupić papierosy.
Kilka kilometrów dalej mijaliśmy autobusy z młodzieżą, która na nasz widok dostawała wariackiej radości. Oczywiście autobus jechał z otwartymi drzwiami, a młodzi w tych drzwiach stali, machali i nie istniało tam żadne przejmowanie się, że można wypaść, że to jakaś niezgodność ze zdrowym rozsądkiem. Po prostu inny świat.
W naszym świecie była by z tego afera do wieczornych wiadomości, kierowcy posyłali by filmiki, a rodzice składali by pozwy na firmę przewozową, policja odebrała by prawo jazdy kierowcy, a internet huczał by od pomstowania.
Niestety ta atrakcja mnie zaskoczyła i zdjęcia nie uchwyciły bezpośredni tego momentu.
Zostaw komentarz