Szkoda tych chłopaków i dziewczyn wysyłanych na front wojny, której nie da się wygrać. Po prostu nie da się. Za to w Warszawie wciąż widzę chłopaków w wieku poborowym, na ukraiskich rejestracjach, w samochodach za minimum 400 tysięcy złotych. Wychodzi na to, że na linii frontu są głównie ci, których nie stać było na wykupienie się plus ideowcy? Czy ja to dobrze rozumiem?

Po rosyjskiej stronie sprzedaje się mężczyzn, bo Moskwa sowicie płaci za śmierć żołnierza. Ich partnerki ustawiają się dzięki temu na kilkanaście lat. Dlatego zachęcają ich do wyjazdu na front. Facet się mieli w okopie, a ona u fryzjera, albo paznokcie robi.

Śmierć Ukraińca i Rosjanina jest tyle samo ważna. Śmierć na froncie jest tyle samo „warta”. Za każdym z tych żołnieży stoi żona, dzieci, dziadkowie.

Ta okrutna i bezsensowna wojna mieli tylko ludzi…

Foto: © Jose Hernandez / Dreamstime.com