To już trzy lata minęły, kiedy córka mojego przyjaciela Wojciecha Banasia poinformowała mnie, że 7 września jej ojciec zmarł. Jakże smutna była dla mnie ta wiadomość, z Wojtkiem przyjaźniłem się … od zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Był synem dra Witolda Banasia, prześladowanego przez komunistów lekarza, wnukiem sędziego, właściciela majątku w Radoczy pod Wadowicami, w którym po odebraniu go przez komunistów jego rodzinie — mieści się obecnie Technikum Rolnicze. Wojtek był pełnym pasji twórcą. Na życzenie matki- ukończył wyższe studia, bodajże jako geodeta, ale przez całe swoje dorosłe życie, aż do jego końca był wybrańcem Melpomeny, Terpsychory, Polihymnii — pisał teksty piosenek, scenariusze przedstawień, jednocześnie był ich wykonawcą. Miał własny teatr- „Teatr Banasiów”, który przez dziesięciolecia dawał kilkaset przedstawień rocznie. Ważną również pasją w Jego życiu było odnalezienie grobu brata Jego mamy — Wojciecha Stypuły poety, żołnierza niezłomnego zamordowanego przez Sowietów. Poświęcił temu kilkadziesiąt lat, ale dopiął swego, w 2022 roku na Cmentarzu Wojskowym w Wadowicach jego wuj został z najwyższymi honorami pochowany w kwaterze bohaterów. Wojtek był dobrym, pełnym życzliwości dla ludzi człowiekiem. Nad spektaklem Jego życia zapadła kurtyna.