Czyli co pokazał srebrny medal Tomasiaka.

Polska oszalała na punkcie srebrnego medalu Kacpra Tomasiaka w Predazzo. Każdy, zwłaszcza politycy, chce się „ogrzać” w jego cieple.
Nareszcie ktoś leczy nasze, narodowe kompleksy i można się „podwiesić” pod jego sukces.

Polaka od dziecka się uczy, „bądź skromny, nie wyróżniaj się, nie występuj przed szereg”.

I nie dziwota, że potem z małego Polaka, wyrasta zakompleksiony i wkurzony, dorosły.

Cechami wspólnymi tych ostatnich jest bezinteresowna zawiść oraz kompleks niższości.
Że komuś się udało zrobić karierę, że ma więcej pieniędzy, większy dom itd.
I gdyby złota rybka ich poprosiła o zadanie jednego życzenia, które ma spełnić to odpowiedzieliby, że chcieliby by kolegę, znajomego, który ma lepiej, szlag jasny trafił.

A w sumie chodzi o to, by uczyć młodych Polaków, by byli dumni z każdego, odniesionego przez nich sukcesu.
Nawet najmniejszego.

Byśmy tej dumy nie traktowali jako wywyższania się, bo ona jest potrzebna do samoafirmacji tak potrzebnej w coraz powszechniejszej rywalizacji.
Nie tylko jednostek, ale całych narodów.

Ona daje siłę by podejmować wyzwania, które przynosi nam przyszłość.

Bez niej nie zmienimy ani siebie, ani Polski.

A dla Kacpra, brawa oczywiście.