Czyli co łączy Putina z Trumpem.
Tytułowe słowa wypowiedział swego czasu Putin, dodając „zobaczymy, która wygra”. Nie da się nie zauważyć dużych podobieństw pomiędzy logiką Trumpa i autora tych słów. Co nie oznacza, że obie rozumiemy w Europie.
Przyznaję, próbuję zrozumieć logikę Trumpa, ale słabo mi to wychodzi.
Podobnie jak politykom europejskim, z Tuskiem na czele.
Nawrockiego pominę, bo ten jest zapatrzony w prezydenta USA jak w słońce i nawet go nieudolnie naśladuje.
Rzecz w tym, że państwa członkowskie UE, poza Węgrami, i ich liderzy przywiązują ogromną wagę do wartości w polityce.
Na nich też została ona zbudowana.
Nie kierują się wyłącznie własnym interesem, ale także, solidarnością ze słabszymi, krzywdzonymi czego dowodem jest wszechstronna pomoc udzielana od samego początku wojny, walczącej z Rosją Ukrainie.
To prawda, trochę we własnym interesie.
Wychodzą też z założenia, które jest fundamentalną zasadą polityki międzynarodowej, że „pacta servanda sunt”, „umów się dotrzymuje”.
Trump i Putin mają powyższe w nosie.
To przecież Rosja, w memorandum budapesztańskim, udzielała wraz z innymi, gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie.
Miała jej bronić, a przynajmniej, nie atakować.
A zrobiła coś wręcz przeciwnego czego codziennie jesteśmy świadkami w relacjach tv z tego kraju.
Putin też, wielokrotnie i publicznie zapewniał zachodnich przywódców, że jest „miłośnikiem” pokoju.
Okazało się, że takim samym jak Hitler w Monachium.
Trump myśli i działa podobnie.
Spytany o to czy zamierza przestrzegać prawa międzynarodowego, które każdemu krajowi gwarantuje nienaruszalność granic, odparł, że wszystko zależy od tego jak to prawo się zdefiniuje.
Czyli totalny relatywizm uzależniony wyłącznie od jego logiki i aktualnych pobudek.
Pokazał to w Wenezueli.
Teraz próbuje na Grenlandii oraz w Strefie Gazy, którą ma niby zarządzać, prawem kaduka, jakaś Rada Pokoju, do której zaprosił m.in. Putina i Łukaszenkę oraz kilku środkowoazjatyckich satrapów, którzy z prawami człowieka, mają tyle wspólnego, co on ze skromnością.
I jeszcze jedno, zarówno Trump i Putin, rozumieją tylko siłę.
Nie tylko fizyczną, militarną czy gospodarczą.
Wojny USA Europa nie wypowie, ale ma swoją „opcję atomową” w odpowiedzi na groźby Trumpa dotyczące nałożenia kolejnych ceł na „niepokorne” kraje, która USA bardzo zaboli.
Bo chowanie głowy w piasek, bądź udawanie, że pada deszcz, gdy Trump na nas pluje, tylko go jeszcze zachęci do bardziej agresywnych działań.
Nie musimy rozumieć logiki Putina i Trumpa, ale nie możemy pozwolić, by wygrały.
Zostaw komentarz