Tusk, medialnie uznający słuszność nałożonego nań mandatu, ciągle jeszcze może odwołać się do sądu. W końcu jazda z prędkością 107 km/h w terenie zabudowanym nie jest na naszych drogach aż tak rzadko spotykana.

Poza tym wcale nie jest powiedziane, że sąd podzieliłby zdanie policjanta nakładającego mandat. Jako przykład niech posłuży wyrok Sądu Najważniejszego* z 18 lutego 2009 roku (SNO 6/09).

Stan faktyczny pozornie był prosty i nie pozwalał na inną interpretację. Sędzia Sądu Okręgowego dnia 24 lutego 2008 r. o godz. 1118 na 115,7 km drogi krajowej A-4 (gm. U.) kierując samochodem marki Fiat (…) jechał z prędkością 171 km/h w miejscu, gdzie znak drogowy B-33 nakazywał ograniczenie prędkości do 110 km/h, tj. o wykroczenie określone w art. 92 § 1 k.w.

Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny wyrokiem z dnia 31 października 2008 r. uniewinnił obwinionego od zarzucanego mu czynu.

Powyższy wyrok został zaskarżony odwołaniami wniesionymi na niekorzyść obwinionego przez Ministra Sprawiedliwości, Krajową Radę Sądownictwa oraz zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Apelacyjnego.

Generalnie ww. podmioty zarzuciły bezzasadne rozciągnięcie immunitetu sędziowskiego na popełnione przez obwinionego sędziego wykroczenie.

SN gładko rozprawił się z takim poglądem.

Trzeba w pełni podzielić pogląd wyrażony w piśmiennictwie (por. T. Ereciński, J. Gudowski, J. Iwulski: Komentarz do prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Warszawa 2002, s. 229) przez autorów opowiadających się za materialnym charakterem immunitetu sędziowskiego w zakresie wykroczeń. Na szczególne podkreślenie zasługuje zasadniczo odmienne uregulowanie problematyki immunitetu sędziowskiego w omawianym zakresie w porównaniu z regulacją obowiązującą w obszarze przestępstw. Tu nie ma żadnych wątpliwości, że immunitet sędziowski jest na gruncie przestępstw immunitetem formalnym o charakterze względnym. Podlega bowiem procedurze uchylenia w drodze stosownej uchwały sądu dyscyplinarnego o wyrażeniu zgody na ściganie karne sędziego. Całkowicie odmienna natomiast jest regulacja prawna w odniesieniu do wykroczeń, gdzie art. 81 p.u.s.p. wyraźnie i jednoznacznie redukuje odpowiedzialność sędziego za wykroczenie wyłącznie do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Karalność za wykroczenie popełnione przez sędziego – w płaszczyźnie prawa karnego – zostaje w ten sposób zniesiona. Pozostaje natomiast odpowiedzialność dyscyplinarna, której reguły precyzują normy zawarte w ustawie ustrojowej w rozdziale o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

W stanie prawnym obowiązującym w 2009 roku taki pogląd był jak najbardziej zgodny z obowiązującym prawem. Inna sprawa, jak był postrzegany przez Suwerena.

Dopiero w 2015 roku wprowadzono możliwość przyjęcia przez sędziego mandatu karnego i tym samym wyrażeniu zgody na ściganie karne.

Jednak ponadczasowa siła wyroku z 18 lutego 2009 roku tkwi w samym zakończeniu uzasadnienia. Oto SN uznał, że:

Skala przekroczenia prędkości nie eliminuje jeszcze nieumyślności działania rozumianej zgodnie z art. 9 § 2 k.k. (odpow. art. 6 § 2 k.w.) jako popełnienie czynu na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych warunkach, pomimo możliwości przewidzenia jego popełnienia. Natomiast polemika z okolicznościami w jakich doszło do wykonania manewru przeprowadzonego przez obwinionego oraz wyrażoną w zakwestionowanym wyroku oceną zagrożenia dla ruchu drogowego, jakie miałoby z tego manewru obwinionego wynikać, jest zupełnie gołosłowna, gdyż bez wskazania na procesowo uzyskane dowody, przeciwstawia wyjaśnieniom obwinionego własne oceny autora skargi odwoławczej. Brak konkretyzacji okoliczności, które miałyby uzasadniać ograniczenie prędkości akurat na tym odcinku autostrady względami bezpieczeństwa, przenosi cały ten wywód w sferę spekulacji. Tymczasem, notoryjnym założeniem dróg o parametrach autostradowych jest zapewnienie bezpieczeństwa ruchu nawet przy znacznych prędkościach, których ograniczenie (do poziomów zasadniczo różnych nawet w ramach państw należących do Unii Europejskiej) następuje w drodze decyzji administracyjnej na obszarach całego kraju, niezależnie od lokalnych redukcji wynikających z aktualnych warunków. Skarżący nie wykazał, aby takie właśnie szczególne wymagania związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego istniały w rejonie, gdzie miało miejsce przedmiotowe zdarzenie. W tej sytuacji nie można było uznać, aby kwestionowane ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji zostały rzeczywiście podważone.

Przypominam, że sędzia jechał z prędkością 171 km/h, zatem prędkość dopuszczalną przekroczył aż o 61 km/h.

Ba, gdyby nie było ograniczenia prędkości stwierdzonego znakiem B-33 mógłby jechać tylko 130 km/h; podwyższenie prędkości maksymalnej na autostradzie do 140 km/h nastąpiło dopiero 31 grudnia 2010 roku.

Przekroczenie limitu wynosiłoby więc „tylko” 41 km/h. To jednak dziwnym trafem umknęło uwadze Najważniejszych.

Idąc tym tokiem myślenia, co sędziowie SN Przemysław Kalinowski (sprawozdawca), Jerzy Kwaśniewski i Krzysztof Pietrzykowski należałoby stwierdzić, że również w przypadku incydentu drogowego Tuska wystąpił brak konkretyzacji okoliczności, które miałyby uzasadniać ograniczenie prędkości akurat na tym odcinku drogi publicznej. W szczególności zaś – czy aby nie pochopnie uznano ów odcinek drogi za przebiegający przez teren zabudowany?

Nie bez znaczenia jest także podróżowanie czeskim samochodem – Tusk zasadnie mógł się obawiać, że w ramach retorsji za Turów co najmniej zostanie obrzucony kamieniami. Z kolei mógł zwiększyć prędkość widząc policję – nie od dzisiaj określaną mianem pisowskiej. Obawiał się zamachu – prędkość miała mu uratować życie.

Nie chce mi się zaglądać na Twittera by sprawdzić, czy Qń już nie wpadł na to samo. ;)

Wtedy zamiast mandatu sąd odwoławczy mógłby orzec jakąś słuszną nawiązkę na rzecz Tuska oraz nałożyć obowiązek zapewnienia mu ochrony w ilości plutonu czołgów, kompanii wojska i baterii działek OPL. Rzecz jasna na koszt pisowskiego Państwa. ;)

Jeśli ktoś uważa, że poniosła mnie fantazja niech zajrzy tutaj:

https://wpolityce.pl/polityka/574678-nasz-news-gigantyczne-zadoscuczynienie-dla-aktywisty

I to by było na tyle, jak mawiał ś. p. profesor Jan Tadeusz Stanisławski.

22.11 2021

___________________________________

* potocznie nazywany Sądem Najwyższym