Prezydent Zełenski, jak aktor, wciela się w nową rolę, gromowładnego Zeusa rzucającego pioruny na Polskę. O „miśkach” z polskimi politykami nie ma już mowy. Jest nieuzasadniona agresja i negatywne emocje, które winien schować do kieszeni. Nie odgrywa już roli prezydenta w sitcomie „Sługa Narodu”. On nim jest i każde wypowiedziane publicznie słowo ma swoje konsekwencje.

Zachodziłem w głowę o co chodziło Zełenskiemu kiedy na forum ONZ zarzucił Polsce, że tylko udaje solidarność, a w rzeczywistości „pomaga przygotować scenę dla moskiewskiego aktora”. Dlaczego, bo nie chce kupować ukraińskiego zboża i nałożyła na nie embargo.

Może taki jest styl ukraińskiej dyplomacji, nabluzgać publicznie partnerowi, obrzucić go błotem, by pod presją opinii publicznej zmienił zdanie i spełnił jej oczekiwania ? Jeśli tak jest w istocie, to zła to droga i daremne żale bo takie pyskówki są tylko na rękę lokatorowi Kremla. On się cieszy z każdego rozdźwięku pomiędzy sojusznikowi.

Opcja druga. Zełenski ma w swoim otoczeniu „jastrzębi”, którzy namawiają go do zajmowania twardego stanowiska wobec Polski i publicznego jej piętnowania, kiedy mówi „nie” na ukraińskie, kolejne żądania.

Opcja trzecia, Zełenskiemu zaczynają puszczać nerwy ( co zresztą jest zrozumiałe) bo kontrofensywa nie postępuje tak jakby chciał, a straty ukraińskie w żołnierzach i sprzęcie są coraz większe. Do tego dochodzi „opieszałość” – jego zdaniem – państw Zachodu w przekazywaniu broni. Sama zaś Ukraina jest na finansowej kroplówce Zachodu będąc de facto, bankrutem.

Niezależenie od powodów zmiany frontu przez prezydenta Ukrainy, można i trzeba – przypominać mu publicznie kilka niepodważalnych faktów.
Po pierwsze, to Polska przyjęła największą liczbę ukraińskich uchodźców.
po drugie, to mój kraj zapewnił im dach nad głową i pomoc z budżetu państwa, czyli także z mojej,
po trzecie, to Polska od samego początku wojny nawoływała i przekonywała państwa UE I NATO do dostarczania Ukrainie broni
po czwarte to Polska, od dawna wspierała dążenia Ukrainy do wstąpienia do NATO i UE.

Jeśli sytuacja się nie zmieni, a Zełanski nadal będzie ujeżdżał po Polsce jak po kobyle, należy mu przypomnieć, że bez poparcia Polski nie będzie Ukrainy ani w NATO ani w UE. Kto mieczem wojuje od miecza ginie.
Szantażem i stawianiem pod pręgierzem kolejnych państw UE, ostatnio Polski, Zełenski swoich celów nie osiągnie. Jeśli te metody działały, to może na początku wojny. Teraz już nie. Nie można bowiem ciągle dawać słysząc, że dajesz za mało i nie to co trzeba.

Zgadzam się z prezydentem Dudą ( choć rzadko to robię), że Zełenski przypomina „chwytającego się wszystkiego tonącego człowieka”. Można tylko dodać, że tylko dodać, że od zachowania samego Zełanskiego zależy, czy nadal będę się znajdować tacy, którzy podadzą mu pomocną dłoń.

Fot. Володимир Зеленський / Facebook

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl