🌿 Felieton na 15 sierpnia

Sierpień dojrzewa. Powietrze pachnie koszonym zbożem, słońcem i miętą. Siedzę na ławce pod starą jabłonią, z kubkiem herbaty miętowej, i myślę sobie: dobrze, że już mam czas. Czas na myślenie, na wspominanie, na pisanie. Bo przez lata to się tylko biegło — praca, dom, obowiązki. Człowiek niby myślał, ale zawsze w drodze, a papier pusty. A teraz, gdy przychodzi 15 sierpnia, czuję, że trzeba coś powiedzieć. Bo to dzień, jeden z niewielu, który mówi o tym, kim jesteśmy — jako ludzie, jako Polacy, jako dzieci tej ziemi.

🇵🇱 Matka Boska Zielna i Cud nad Wisłą

W kościele mówią: Matka Boska Zielna — ta, co przyjmuje bukiety z ziół, kwiatów i zżętych kłosów. Ludzie święcą to, co dała ziemia, dziękując za zioła, które leczą, za plony, za zdrowie i prosto, za… za życie. Ale tego samego dnia, tyle że w 1920 roku, Polska obroniła swoją niepodległość. Młodzi chłopcy, z karabinami, konno, pieszo lub na sprzęcie mechanicznym, często z różańcem w kieszeni, zatrzymali czerwoną, bolszewicką nawałę, która niczym azjatycka orda chciała świat zawojować. Ale na drodze stanęła jej nowo wskrzeszona Polska.

I to był cud — nie tylko militarny, ale duchowy. I może nie przypadkiem finalnie stało się to właśnie 15 sierpnia, w święto Matki Boskiej, która patronuje ziemi, plonom i ludzkiej nadziei.

To taki dzień, w którym warto połączyć modlitwę z pamięcią. Bukiet z ziół — z wdzięcznością. I spojrzenie w niebo — z szacunkiem dla tych, którzy bronili naszej wolności i świeżo odzyskanej Niepodległości.

I myślę sobie, że 15 sierpnia to też dzień, kiedy można sobie wyobrazić, że w ręku, zamiast pęku ziół, trzymasz karabin. Tak jak oni wtedy — młodzi chłopcy i dziewczęta w sierpniu dwudziestego roku. Jedni szli do kościoła z bukietem, drudzy na front z bagnetem. I wcale się te drogi nie wykluczały. Bo jedno i drugie było modlitwą — tylko inaczej trzymaną w dłoniach. Jedno pachniało miętą i rumiankiem, drugie prochem i potem.

I był wśród nich także mój dziadek, Franciszek Grzyb, rocznik 1900. Poszedł na ochotnika, bo inaczej nie potrafił — bo jak nawała bolszewicka ruszyła na Polskę, to nie było czasu na kalkulacje. Witos poprosił, to poszli włościanie. Wrócił, ale już zawsze nosił w sobie tamten sierpień. A ja, kiedy dziś niosę bukiet do kościoła, wiem, że on wtedy niósł w rękach swoją modlitwę w postaci karabinu.

🌾 Ziele jako znak pamięci i mądrości

Dziś, gdy idziemy do kościoła z bukietem, to warto pomyśleć, że to nie tylko tradycja, taka „bo tak się robi”. To jest gest wdzięczności — za naturę, za wolność, za przodków.

Dawniej zioła miały moc — leczyły, chroniły, były znakiem Bożej opieki. A dziś? Często nie wiemy, co trzymamy w ręku. Kupimy bukiet w markecie — piękny, ale bez opowieści. A przecież mięta, dziurawiec, rumianek — to nie tylko rośliny. To kawał naszej tożsamości.

Bo ziele to nie ozdoba. To lekarstwo, amulet, modlitwa spleciona z ziemi. Pokolenia przed nami znały ich moc. Wiedziały, że pokrzywa wzmacnia krew, że szałwia oczyszcza, że nagietek koi skórę. I nie trzeba być zielarzem, żeby zrozumieć, że ziemia, która nas karmi, może nas też leczyć. Matka Boska Zielna przypomina nam właśnie o tym — że jesteśmy częścią natury, nie jej panami.

🌼 Wianki, dziewczęta i duchowość

Pamiętam, jak kiedyś dziewczęta plotły wianki. I to nie dla mody, tylko z przekonania. W białych sukienkach, z ziołami w dłoniach, wyglądały jak żywe symbole czystości i nadziei. W Noc Kupały puszczały je na wodę, wierząc, że wianek pokaże przyszłość. W Boże Ciało niosły je w procesji jako znak pobożności. W Zielną — jako dar dla Maryi.

Dziś ten zwyczaj zanika. Ale może warto go przywrócić — nie jako folklor dla turystów, ale jako gest duchowy. Bo wianek to coś więcej niż ozdoba. To krąg życia, modlitwa spleciona z natury. Znak, że człowiek potrafi dziękować — nie tylko słowem, ale i gestem.

🌱 Zioła, które warto znać — nie tylko w sierpniu

No to chodźmy po kolei, jakbyśmy siedzieli pod lipą i układali ten bukiet na stół.

Mięta — ot, zwykłe listki, a jak człowiek doda do herbaty, to i brzuch przestaje burczeć, i oddech świeży. Gościnność w doniczce.
Dziurawiec — roślina światła. Niejednemu potrafiła rozjaśnić myśli, a i stany zapalne przepłoszyć.
Nagietek — żółty jak sierpniowe słońce. Skórę goi, bakterie przegania, a w sercu robi ciepło.
Rumianek? To już jak zapach dzieciństwa. Na sen, na ból, na spokój.
Pokrzywa — roślina siły. Kto pił napar, ten wie, że krew od razu gęstsza, a człowiek żwawszy.
Szałwia — mądrość w listku. Oczyszcza, leczy, pachnie tak, że człowiek ma wrażenie, jakby wpadł do babcinej spiżarni.
I ruta — zioło tajemnicy. Pomaga, gdy się ją szanuje. Za dużo — i już pokazuje pazur. Więc ostrożnie z nią, bo tylko prawdziwa znawczyni potrafi ją okiełznać.

To nie są tylko rośliny. To jest nasza kultura, pamięć, duchowość. I choć dzisiaj można kupić bukiet w markecie, warto wiedzieć, co się w nim kryje — bo wtedy każdy listek ma swoją opowieść.

🔔 Czas na powrót do korzeni

Nie jestem zielarzem. Jestem człowiekiem, który ma czas na myślenie. I myślę, że trzeba wracać do korzeni — dosłownie i w przenośni. Do ziół, do tradycji, do wdzięczności. Do pamięci o tych, którzy walczyli o wolność. Do Matki Boskiej, która przyjmuje nasze bukiety nie dla ozdoby, ale jako znak serca.

15 sierpnia to dzień, w którym warto się zatrzymać. Spojrzeć na ziele w dłoni. I powiedzieć: dziękuję. Za ziemię, za wolność, za życie.

Prawda?
Zbigniew Grzyb

Z cyklu: PITOLENIE STAREGO GRZYBA 🍄

sierpień 2025