Samolot zwiadowczy Lockheed U-2C należący do CIA (na stateczniku fikcyjna rejestracja cywilna). B. podobnie wyglądał U-2B Francisa Gary Powersa zestrzelony nad Swierdłowskiem 1 maja 1960 r. Domena publiczna.

Maciej Orzeszko

61 lat temu, 1 maja 1960 r., nad Swierdłowskiem (obecnie Jekaterynburg) w ówczesnym ZSRS, został zestrzelony amerykański samolot zwiadowczy typu Lockheed U-2. Pilot, Francis Gary Powers zdołał wyskoczyć ze spadochronem, po czym został schwytany i osądzony w nagłośnionym pokazowym procesie. Sprawa stała się wielkim skandalem politycznym o zasięgu międzynarodowym.

I. Zimna Wojna się rozpoczyna

Wkrótce po zakończeniu II Wojny Światowej stosunki pomiędzy niedawnymi sojusznikami – Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią a ZSRS szybko się popsuły. „Wielka trójka”, która doprowadziła do podziału Europy i Świata na dwa przeciwstawne obozy, rozpadła się, a pomiędzy Sowietami a ich dawnymi sojusznikami rozgorzała wrogość na tle podziału stref wpływu.

W 1946 r. napięcie pomiędzy ZSRS a USA i Wlk. Brytanią wyraźnie wzrosło, co było efektem sporu między tymi państwami na tle roli Organizacji Narodów Zjednoczonych, a także instalowaniem sowieckich porządków w krajach Europy Wschodniej i na Dalekim Wschodzie. W marcu 1946 r. w przemówieniu Józef Stalin stwierdził, że „..komunizm i kapitalizm nie mogą koegzystować” oraz że „…ZSRS w ciągu pięciu lat będzie gotowe na każdą ewentualność”. Na Zachodzie odebrano to wprost jako groźbę wybuchu III Wojny Światowej.

File:Iron Curtain - Hungary.jpg - Wikipedia

Pomnik żelaznej kurtyny w Budapeszcie. Domena publiczna.

Jednocześnie Amerykanie odrzucili tzw. Plan Morgethaua przekształcenia Niemiec w kraj rolniczy, licząc na ich pozyskanie do sojuszu antysowieckiego. 5 marca podczas przemówienia w Westminster College w Missouri były brytyjski premier Winston Churchill wezwał do utworzenia takiego sojuszu i stwierdził, że znajdująca się pod sowieckim wpływem Europa Środkowo-Wschodnia została oddzielona od reszty kontynentu „żelazną kurtyną”. Moment ten uważa się za początek Zimnej Wojny.

W tle narastającego napięcia na arenie międzynarodowej miał miejsce gwałtowny wyścig zbrojeń, w szczególności rozwój broni jądrowej, która miała stać się głównym narzędziem spodziewanej konfrontacji.

Na początku Zimnej Wojny broń nuklearna była straszakiem. Amerykanie, którzy wtedy mieli na nią monopol, dysponowali ograniczoną ilością klasycznych lotniczych bomb atomowych (ok. 300 sztuk w 1950 r.). Według ówczesnych planów, III Wojna Światowa byłaby w znacznej mierze konfliktem konwencjonalnym z użyciem broni jądrowej do ataku na cele strategiczne (stolice, centra administracyjne i przemysłowe, węzły komunikacyjne, porty itd.).

Panorama Hiroszimy zniszczonej wybuchem bomby atomowej. Nieliczne murowane budynki w mieście ocalały, spłonęła natomiast cała drewniana zabudowa miasta. Analiza amerykańskich naukowców przeprowadzona po wojnie wykazała, że użycie pierwszych bomb atomowych w miastach europejskich nie wywołałoby tak druzgocących skutków jak w Japonii. Domena publiczna.

Jednocześnie – o czym wiadomo od niedawna – amerykańskie analizy zniszczeń w Hiroszimie i Nagasaki oraz wyniki prób z bronią jądrową na atolu Bikini w 1946 r. wykazały, że ówczesne bomby atomowe o mocy wybuchu do 100 kt mogły wywołać lokalnie znaczne zniszczenia, lecz same w sobie nie mogły rozstrzygnąć o wyniku działań wojennych. Co więcej, jedynym nosicielem broni jądrowej w tamtych czasach były samoloty, podatne na zestrzelenie i posiadające ograniczony zasięg.

Tymczasem 29 sierpnia 1949 r. Sowieci zdetonowali swoją pierwszą bombę atomową, łamiąc monopol USA. Było to ogromnym zaskoczeniem dla Amerykanów i ich sojuszników. Dotąd sądzono, że stan wyniszczonej wojną gospodarki sowieckiej pozwoli na zbudowanie broni jądrowej nie wcześniej niż w latach 1950-53.

Detonacja pierwszej sowieckiej bomby atomowej, 29 sierpnia 1949 r., o nazwie kodowej Pierwsza Błyskawica (Pierwaja Mołnia) i amerykańskim oznaczeniu Joe-1. Próba stanowiła złamanie amerykańskiego monopolu na broń jądrową. Domena publiczna.

1 listopada 1952 r. Amerykanie przeprowadzili pierwszą próbę z bombą termojądrową (wodorową) o znacznie większej mocy (1,2 Mt), niż dotychczasowe bomby atomowe. Już 9 miesięcy później Sowieci zdetonowali własny ładunek tego typu. W latach 1952-64 do grona państw dysponujących bronią jądrową dołączyły Wlk. Brytania, Francja i Chiny. W 1959 r. gotowość bojową uzyskały pierwsze międzykontynentalne balistyczne pociski rakietowe, na razie kłopotliwe w użyciu i niedoskonałe, ale dające o wiele większą pewność dotarcia do celu na terenie wroga, niż samoloty.

II. Wyścig zbrojeń i próby rozpoznania terenu ZSRS

Śmierć Józefa Stalina w 1953 r. nie doprowadziła do przerwania wyścigu zbrojeń pomimo pewnych symptomów odprężenia w stosunkach między mocarstwami po objęciu władzy na Kremlu przez Nikitę Chruszczowa. W 1955 r. Amerykanie dysponowali 2422 różnego typu ładunkami jądrowymi, którym ZSRS mogło przeciwstawić ok. 200 głowic. Teoretycznie przewagę nadal posiadały Stany Zjednoczone, które dysponowały dużą liczbą bomb jądrowych i ich nosicieli. Była ona jednak znacznie zredukowana przez brak wiedzy o dokładnej lokalizacji wielu celów o znaczeniu strategicznym. Odpowiedzialne za uderzenia na terytorium ZSRS Dowództwo Lotnictwa Strategicznego (ang. Strategic Air Command – SAC) byłoby w latach 50-tych w stanie zaatakować duże miasta, porty i znane obiekty przemysłowe, natomiast położenie innych celów albo było znane w przybliżeniu, albo stanowiło zagadkę.

Bundesarchiv Bild 183-B0628-0015-035, Nikita S. Chruschtschow.jpg

Nikita Siergiejewicz Chruszczow (1894-1971), sekretarz KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w latach 1953–1964 i premier ZSRS w latach 1958–1964. Następca Józefa Stalina, z jednej strony doprowadził do częściowej normalizacji stosunków z Zachodem, z drugiej – przyczynił się do intensyfikacji wyścigu zbrojeń. Na licencji Wikimedia Commons.

Powodem takiego stanu rzeczy była specyfika ZSRS jako kraju na wskroś totalitarnego i zamkniętego. Nieliczni cudzoziemcy przebywający na jego terenie nie mieli możliwości swobodnego poruszania się i znajdowali się pod ciągłą obserwacją. Społeczeństwo sowieckie było całkowicie kontrolowane przez wszechobecne służby specjalne, toteż możliwości stworzenia działającego wywiadu agenturalnego w ZSRS prawie nie istniały. Przypadki zwerbowania przez wywiad amerykański lub brytyjski tak znaczących informatorów, jak płk Oleg Pieńkowski, należały do rzadkości.

Co więcej, znaczna część obiektów o znaczeniu strategicznym, jak poligony, kompleksy badawczo-przemysłowe czy bazy wojskowe (w tym rakietowe) została rozproszona na bezkresnych przestrzeniach Rosji i Syberii w miejscach całkowicie zamkniętych i niedostępnych. Obiektem domysłów pozostawał stan potencjału wojskowego i prac nad technologiami wojskowymi. Wywiad amerykański posiadał b. skąpe informacje na podstawie źródeł oficjalnych (np. pokazów przy okazji defilad wojskowych) bądź od nielicznych uciekinierów. Wiadomości te jednak albo były fragmentaryczne, albo zostały spreparowane przez służby sowieckie.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/Soviet-R-12-nuclear-ballistic_missile.jpg

Strategiczna rakieta średniego zasięgu R-12 (w kodzie NATO: SS-4 Sandal) prezentowana na paradzie pierwszomajowej na Placu Czerwonym w Moskwie. Do połowy lat 50-tych jednym ze źródeł wiedzy o potencjale militarnym ZSRS były oficjalne pokazy, jak np. defilady z okazji świąt państwowych. Problem polegał na tym, że informacje te często były niepełne, nieprawdziwe lub spreparowane przez KGB. Domena publiczna.

Najbardziej obiecującym źródłem informacji było rozpoznanie lotnicze. Amerykanie i Brytyjczycy już od końca lat 40-tych podejmowali próby penetracji przestrzeni powietrznej ZSRS. Nie było to jednak łatwe, gdyż po zakończeniu II Wojny Światowej sowiecka technika lotnicza i radiolokacyjna zrobiły ogromne postępy, a sowiecka obrona przeciwlotnicza była skuteczna.

W 1949 r. do służby weszły samoloty myśliwskie MiG-15, które wkrótce stanęły do walki z lotnictwem ONZ podczas walk w Korei. Jak się okazało, znacznie przewyższały one osiągami amerykańskie i brytyjskie myśliwce odrzutowe starszej generacji, a jedynym równorzędnym dla nich przeciwnikiem (a i to nie do końca) był najnowszy amerykański F-86 Sabre.

Pod koniec lat 40-tych Sowieci poczynili znaczne postępy w budowie nowoczesnych samolotów myśliwskich i tworzeniu skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej. W tej sytuacji możliwości penetracji ich terytorium przez amerykańskie lub brytyjskie samoloty rozpoznawcze wydawała się znikoma. Na zdjęciu: samolot myśliwski MiG-15. Domena publiczna.

Pierwsi loty nad ZSRS rozpoczęli pod koniec lat 40-tych Brytyjczycy. Ich zainteresowanie skupiało się głównie na północy kraju (rejon baz morskich w Murmańsku i Archangielsku), gdzie operowały śmigłowe samoloty De Havilland Mosquito PR.3, znane już z II Wojny Światowej. Latały one na wysokościach ok. 13 km, co w tamtych czasach było najlepszą ochroną przed naprowadzanymi radiolokacyjnie samolotami myśliwskimi i artylerią przeciwlotniczą.

Jednak wejście do służby myśliwców MiG-15 zmusiło do skierowania do zadań rozpoznawczych samolotów o wyższym pułapie. W 1950 r. do akcji włączyło się lotnictwo amerykańskie. Używało ono rozpoznawczych wersji samolotów bombowych, np. RB-36 Peacemaker, zdolnych latać do wysokości 15 km. Było to powyżej pułapu MiG-ów, jednak Sowieci intensywnie pracowali wówczas nad wysokościowymi samolotami myśliwskimi i zdawano sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Loty rozpoznawcze prowadzono zatem do maksymalnej głębokości 320 km nad terytorium sowieckim lub nad wodami terytorialnymi, co powodowało, że uzyskiwano w nich dość skąpe informacje. Loty te były b. niebezpieczne.

Do 1956 r. nad terytorium sowieckim lub państw bloku wschodniego zostało zestrzelonych lub poważnie uszkodzonych 12 samolotów amerykańskich. Zaginęło 80 lotników. Ich los był tragiczny, bo loty miały charakter tajny i nie można było się o nich oficjalnie upomnieć. Podobno jeszcze w latach 80-tych ok. 30 spośród nich było przetrzymywanych w sowieckich więzieniach i łagrach.

Start jednego z balonów rozpoznawczych w ramach operacji „Genetrix”. Na licencji Wikimedia Commons.

W latach 50-tych Amerykanie próbowali rozpoznać terytorium ZSRS przy pomocy bezzałogowych balonów, wyposażonych w aparaturę fotograficzną (operacje „Moby Dick” i „Genetrix”). W operacjach tych wykorzystano stratosferyczne balony opracowane jeszcze w latach 40-tych do badania zjawisk atmosferycznych.

W ramach operacji „Genetrix” z pięciu stanowisk umieszczonych w pobliżu granic NRD i Czechosłowacji pomiędzy styczniem i lutym 1956 r. wysłano 516 balonów, które wzniosły się na wysokość 15-30 km. Akcja nie zakończyła się jednak sukcesem, gdyż tylko 51 z nich zostało przechwyconych przez Amerykanów po przelocie nad ZSRS i jedynie 31 dostarczyło nadając się do wywołania zdjęcia. Jednak spośród 14 tys. wywołanych fotografii większość albo była b. słabej jakości, albo przedstawiała przypadkowe, pozbawione znaczenia rejony. Głównym osiągnięciem operacji było zbadanie rozkładu prądów powietrznych i zmian ciśnienia nad obszarem ZSRS, co także miało określone znaczenie.

Brytyjski odrzutowy samolot bombowy i rozpoznawczy English Electric Canberra, używany m.in. do lotów rozpoznawczych nad ZSRS w latach 50-tych. Domena publiczna.

W 1951 r. brytyjskie Królewskie Siły Powietrzne (ang. Royal Air Force – RAF) sformowały 540. Dywizjon Rozpoznania Fotograficznego, który używając nowych, b. udanych samolotów bombowych i rozpoznawczych English Electric Canberra, przeprowadził na początku lat 50-tych kilka śmiałych rajdów nad terytorium sowieckim, docierając aż nad Moskwę.

III. Poszukiwanie idealnego samolotu rozpoznawczego

W 1953 r. amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (ang. Central Intelligence Agency – CIA) uzyskała od zwolnionych z niewoli w ZSRS niemieckich naukowców informacje o zaawansowanych sowieckich badaniach nad pociskami rakietowymi, prowadzonymi na poligonie Kapustin Jar koło Wołgogradu (dawniej Stalingradu). Wywołały one spore zaniepokojenie w amerykańskich kręgach rządowych.

Efektem kooperacji pomiędzy CIA i brytyjskim Secret Service była operacja, znana jako Project Robin. W lecie 1953 r. należący do 540. Dywizjonu specjalnie przygotowany samolot Canberra B.2, wyposażony w amerykańską aparaturę fotograficzną, wystartował z bazy Giebelstadt w Niemieckiej Republice Federalnej, przeleciał nad NRD, Polską i Ukrainą, docierając nad Kapustin Jar i wykonując serię fotografii poligonu, po czym wylądował w Iranie.

Po zakończeniu II Wojny Światowej Sowieci zdobyli bądź przejęli szereg niemieckich osiągnięć m.in. w dziedzinie techniki rakietowej, w ich ręce wpadło też wielu niemieckich naukowców i inżynierów. Umożliwiło to rozpoczęcie szeroko zakrojonych prac nad rakietami bojowymi. Na zdjęciu: sowiecki pocisk R-1 (ulepszona kopia niemieckiego V-2) na wyrzutni na poligonie Kapustin Jar w Kazachstanie, druga połowa lat 40-tych. Domena publiczna.

Canberra była atakowana przez sowieckie myśliwce i ostrzeliwana przez artylerię przeciwlotniczą, samolot „przywiózł” kilka dziur po pociskach. Operację uznano za sukces, jednak według CIA silna obrona sowiecka wskazywała na wiedzę Rosjan o czasie i trasie przelotu samolotu. Kilka lat później, po ucieczce do ZSRS wysoko postawionego pracownika brytyjskiego wywiadu Kima Philbiego, który okazał się być agentem KGB, te przypuszczenia potwierdziły się.

Amerykanie byli pod wrażeniem osiągów brytyjskiego samolotu i w 1953 r. podjęli jego produkcję licencyjną (był to jedyny w historii odrzutowy samolot wojskowy obcej konstrukcji produkowany na licencji w USA) w zakładach Martin pod oznaczeniem B-57. Jego wyspecjalizowana wersja rozpoznawcza, nosiła oznaczenie RB-57A. Zakładano, że będzie ona w stanie operować na 17 km, co nie gwarantowało bezpieczeństwa, gdyż najnowszy sowiecki myśliwiec MiG-17PF posiadał pułap 18,5 km.

Tymczasem w sierpniu 1953 r., zaledwie 9 miesięcy po Amerykanach, Sowieci przeprowadzili swoją pierwszą próbę z bombą termojądrową. Z kolei podczas defilady na Placu Czerwonym w Moskwie 1 maja 1954 r. zgromadzonej publiczności, w tym attaché innych państw, zaprezentowano kilka rakiet przewożonych na wyrzutniach. W chwilę potem nad placem przeleciały formacje wielkich bombowców strategicznych typu Miasiszczew 2M.

Sowiecki strategiczny samolot bombowy Miasiszczew M-4 (w kodzie NATO Bison) o maksymalnej nośności 24 t bomb, w tym jądrowych. Kilka egzemplarzy jego wczesnej wersji 2M zaprezentowanych podczas parady w Moskwie 1 maja 1954 r. wywołało zaniepokojenie Amerykanów, oznaczało to bowiem, że Sowieci dysponują nosicielami broni jądrowej zdolnymi zaatakować terytorium Stanów Zjednoczonych. Domena publiczna.

Dla Amerykanów stało się jasne, że Sowieci już dysponują, lub wkrótce będą, środkami do uderzenia jądrowego na terytorium Stanów Zjednoczonych. Co prawda później miało się okazać, że pokazane rakiety nie były zdatne do użytku, natomiast bombowców było tylko kilka (latały nad Moskwą w kółko), a ich zasięg pozwalał na lot do USA tylko w jedną stronę. Wydarzenia te jednak spowodowały, że rząd Stanów Zjednoczonych zażądał