Ustawę, którą ktoś trafnie nazwał „lex konfident”, czyli ustawę o donoszeniu, że ktoś zaraził się od kogoś koronawirusem i można od niego żądać odszkodowania z posłów powiatu wadowickiego:

– poparł Filip Kaczyński – czy dlatego, że jej twarzą był Jarosław także przypadkowo nazywający się Kaczyński, czy w ramach rodzinnej tradycji;

– nie wzięła udziału w głosowaniu posłanka Ewa Filipiak, choć sama projekt ustawy podpisała. Pytanie dlaczego nie zagłosowała? Czy dlatego, że się zreflektowała co podpisała, czy dlatego, że zauważyła ogromny hejt na nią w powiecie wadowickim?

– jak zwykle stanął w rozkroku poseł Marek Polak. Czyli wstrzymał się od głosu.

Ani tym nie zyskał popularności w Andrychowie, bo raczej oczekiwano od niego by zagłosował przeciw projektowi ani też nie zyskał uznania w oczach prezesa Kaczyńskiego.

Przynoszenie taboretów na manifestacje panie pośle Polak nie wystarczy, by ponownie znaleźć się na liście i to na tak wysokim miejscu jak poprzednio.

A TAK SWOJĄ DROGĄ – JAK DŁUGO JESZCZE POSŁOWIE PiS W RAMACH WALKI Z PANDEMIĄ BĘDĄ PRZEDSTAWIAĆ TAK KOMPROMITUJĄCE ICH PROJEKTY?

Nie wystarczy jednak podejść do rzeczy tak jak w Szwecji, choć wszystko ku temu zmierza?

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.