Jakże wspaniałą, renesansową, sarmacką polszczyzną posługiwał się nasz znakomity poeta Jan Kochanowski, czego m.in. przykładem jest jego fraszka pt. Na zdrowie:
Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Mieśca wysokie,
Władze szerokie Dobre są, ale —
Gdy zdrowie wcale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klinocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie!
Oczywistą oczywistością pozostaje fakt, że posiadanie tzw. końskiego (nie mylić z QNIEM Giertychem) zdrowia jest pragnieniem właściwie każdego z nas. Zdrowie bowiem to podstawa człeczego funkcjonowania. Uszczerbek na zdrowiu nawet w minimalnym stopniu ogranicza sprawność umysłu oraz możność optymalnego korzystania z wszelakich organów wewnętrznych w jakie człowiek został ubogacony. Także możność swobodnego przemieszczania się z uwagi na upośledzenie ruchowe będące skutkiem występowania znamion chorobowych takowym ograniczeniom podlega. Nic dziwnym zatem jest wznoszeniem toastów oraz kierowania życzeń związanych z długoletnim i zdrowym żywotem (przede wszystkim!!!) jubilatom i solenizantom z autentycznym oczekiwaniem, aby składane życzenia się spełniły. W wielu wypadkach takowe życzenia; aczkolwiek nie w 100% zakresie się szczęśliwie spełniają. Dotyczy to zwłaszcza osób genetycznie zdrowotnie uprzywilejowanych, aleć takoż odnosi się do osobników (czek) prowadzących tzw. zdrowy tryb życia, a dodatkowa premia przyznawana jest takim personom, które czynnie i do samej starości uprawniają wszelakie rodzaje sportów, a co najmniej codzienne długie spacery.
Zdrowie jest kategorią ponad standardową i żadna posiadana góra pieniędzy, czy też tzw. chody i stosunki nie dają (i na szczęście nie mogą dać) gwarancji na znakomity stan zdrowia. Rzecz jasna stan materialny z reguły implikuje określonym poziomem opieki np. paliatywnej czyli wymagającej szczególnej troski i zaangażowania czasami wielu osób nad stanem chorobowym pacjenta. Zdrowia jednak nie da się po prostu kupić, podobnież jak przekupić kostuchy, aby nie zechciało się jej umożliwić transport naszej powłoki cielesnej na drugą stronę Styksu i to na dodatek z jedynym obolem.
Częstokroć nie zdając sobie sprawy z naszej kondycji zdrowotnej zapominamy o oczywistym obowiązku przeprowadzania prewencyjnych okresowych badań mogących z dużym wyprzedzeniem temporalnym poinformować nas o konieczności zastosowania środków zaradczych w postaci konieczności zmiany trybu życia, diety, czy też w poważniejszym stadium przyjmowania właściwych leków względnie zabiegów.
Kto dba, ten ma… czyli zdrowie przede wszystkim. To doprawdy nic trudnego, wymaga jednak systematyczności i tym samym przestrzegania narzuconej samemu sobie dyscypliny.
Do kontroli stanu zdrowia, a w szczególności występowania pierwocin jego destabilizacji np. stanu podgorączkowego służy nam prozaiczny instrument w postaci termometru uprzednio z reguły rtęciowego, a aktualnie elektronicznie unowocześnionego.
Przy obecnym stanie medycyny wykrywającej w początkowym stadium choroby jej charakterystyczne symptomy zwalczanie stanów chorobowych podlega zdecydowanemu ułatwieniu.
Doskonale wyszkolone kadry medyczne wyposażone w coraz to nowocześniejszy i tym samym wydajniejszy sprzęt powyższe stadium możliwości zdiagnozowania wystąpienia stanów chorobowych zdecydowanie ułatwiają, a tym samym stwarzają najwłaściwsze warunki sanacyjne.
Ze względu na panującą na całym wręcz globie zdumiewającą pandemią koronaświrusa pozwalamy sobie odstąpić od wszelakich komentarzy w tym zakresie. Częstotliwość codziennych, medialnych, nawzajem sprzecznych, a tym samym wykluczających się informacji i komentarzy może dosłownie przyprawić o dojmujący ból (względnie zgodnie z ortografią BREDZISŁAWA …. bul !!!) głowy. Zdyscyplinujmy się jednak sami w tym miejscu i w sposób adekwatny odnieśmy się do felietonowego termometru.
BOLEK, jak należy z dalece idącą wręcz pewnością skonstatować; jest z uwagi na jego specyficzną percepcję rzeczywistości; ściśle skorelowaną z tzw. ęteligęcją salonową warszafki i krakufka, a także typowo polszewicką „charyzmą” postacią wprawdzie kabaretowo komediancką, aleć w miarę powszechnie kojarzoną i to nie tylko w TYMKRAJU.
Skoro jego postać pozostaje być w kategoriach rozpoznawalnych, a zatem przynajmniej u części takowych „rozpoznawalników” znane jest jego z 2008r. powiedzonko: Stłucz pan termometr, a nie będziesz miał gorączki.
Według tejże logicznej koncepcji laureata joblowskiej nagrody skoro unicestwiło się źródło rozpoznawalności choroby w postaci termometru to w konsekwencji choroba nie istnieje, albowiem istnieć po prostu NIE MOŻE !!! Wszystko jasne… alboć nie???
W aktualiach społeczno-politycznych TEGOKRAJU jednoznacznie i wielce wymownie przewija się powyższa wymowa odnosząca się do tłuczenia wszelakich termometrów.
Szowinistycznie jako obywatele TEGOKRAJU podzieleni jesteśmy przez fuhrera PeŁo hyrzego ruja na dwa politycznie wraże plemiona, który z nienawistną pogardą odniósł się do elektoratu Lecha Kaczyńskiego bowiem dostał ewidentnego kopa w dooopę w 2005r w ubieganiu się o stanowisko Prezydenta RP.
Powyższa klęska wyborcza pozostawiła w jego jestestwie niczym niezagojoną ranę, dramatyczną traumę, a tym samym spowodowała niewyobrażalne spustoszenie w jego dalece posuniętym egocentryzmie. Tenże antypolski malarz kominów fabrycznych uznał, że zdecydowanie wyrasta ponad poziomy intelektualne większości obywateli TEGOKRAJU.
Jurgieltnicza służba u MAKRELI dodatkowo go zmotywowała do tego typu całkowicie błędnego w rzeczywistości rozumowania. No, aleć on już tak ma…
Uskuteczniając felietonową „termometrową” puentę stwierdzić należy, że uwiedzona przez swojego fuhrera część społeczności TEGOKRAJU z psiałą wręcz wiernością uznaje wszelakie „złote myśli” DONALDINA PINOKIA za wszechstronnie obowiązujące prawdy objawione, bowiem wyartykułowane przez ich politycznego mesjaszka.
W konsekwencji absolutnie nie dopuszczają jakiejkolwiek innej wizji rzeczywistości odmiennej od codziennie sączonej jako tzw. partyjny przekaz dnia, a publikowanych przez wraże im media. W konsekwencji tropem bezrefleksyjnie naśladują agenta BOLKA.
Apriorycznie odrzucając możność zapoznawania się z innymi niż najprawdomówniejsza lewacka TVN i gówniana gazetka pod egidą nadredaktorka Adasia Szechtera brata sądowego zbrodniarza Stefka Michnika informacjami po prostu je całkowicie eliminują!!!
To wypisz, wymaluj procedura tłuczenia termometru BOLKA.
Sami sobie wszelkiej maści i konduity egzemplarze „polactwa” odpowiedzcie: czy zdarzyło się kiedykolwiek zjawisko (trywialnie go ujmując) pokonania choroby poprzez zniszczenie instrumentaliów pozwalających na zdiagnozowanie stanu chorobowego (np. poprzez wskazanie przy pomocy termometrowego wskaźnika temperatury ciała), a tym samym rokującym możliwość jej pokonania???
Pytanko z gatunku rzecz jasna retorycznych…
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
17.02 2022
fot. pixabay
Zostaw komentarz