Jestem wzruszony. Moja babcia była lwowianką a dziadek był z Wilna.
Historia musi się domknąć. Próżnia podmiotowości pozostawiona po upadłej I Rzeczypospolitej nie dała się przez 300 lat zasklepić. Ani żywioł niemiecki, ani rosyjski nie były w stanie w pełni rozbić ducha wolności, który zamieszkał na Międzymorzu.
Czas, aby narody naszej części kontynentu zaczęły dostrzegać więzi je łączące i szanować je jako najgłębsze spoiwo: wspólnotę losu.
Nie powinniśmy już nigdy wracać do idei polskiego imperium. Ta idea jest tak samo toksyczna, jak idea imperium rosyjskiego czy niemieckiego. Polska jest wciąż słaba, ale już na tyle okrzepła, że może Ukraińcom i Białorusinom proponować ideę wspólnoty nowego typu. Nikt nie musi rezygnować ze swojej podmiotowości, nikt nie musi uznawać wyższości swojego sąsiada. Ale możemy razem występować w ramach surowcowych zakupów grupowych. Możemy razem prezentować wspólną politykę migracyjną (słuchajcie, co mówi na ten temat Jan Wójcik – to jest prawdziwy strzał w dziesiątkę!), możemy razem występować z planami inwestycyjnymi w zakresie technologii cyfrowych, niskoemisyjnych, bankowych. Możemy wreszcie razem tworzyć żywotnie dla nas potrzebne kanały handlowe północ-południe.
Czas zrozumieć. Polacy, Ukraińcy i Białorusini są osobno za mali, żeby postawić się potędze Niemiec i Rosji. Musimy zacząć współpracować. Dopiero razem możemy stać się na tyle istotni, że nie da się już wciąż załatwiać spraw ponad naszymi głowami.
Na Białoruś trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, ale ważne jest, aby sygnalizować Białorusinom taką potrzebę. Rosja jest jak dusząca chmura. Dzięki waleczności Ukraińców jest szansa, że się na jakiś chwilę rozwieje. Ten czas trzeba wykorzystać. To jest czas historyczny. Coś takiego zdarza się raz na kilkaset lat. Pokolenia Polaków oddały życie, żebyśmy mogli doczekać tego czasu!
Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.



Zostaw komentarz