Podobno polskie są najlepsze. Może, to kwestia smaku i lokalnego patriotyzmu. To samo powie Brytyjczyk. Włoch czy Hiszpan zachwalając swoje. Na takie pytanie jest tylko jedna odpowiedź, oczywiście jeść, ale pytając przy kupnie o przestrzeganie okresu karencji. Zwłaszcza w porze deszczowej kiedy truskawki atakuje szara pleśń. Nie jedzcie tych, które wam zachwalają jako „wczoraj, rano zbierane” bo jest wtedy duża szansa, że kupicie świeżo pryskane jakimś fungicydem i w najlepszym przypadku, ból brzucha gotowy. Gorzej, jeśli zatrucie
Co to ta szara pleśń co ją wywołuje?
To choroba wywołana przez grzyba o pięknej nazwie Botrytis Cinarea. Atakuje zwłaszcza kiedy jest ciepło i mokro, ale nie tylko. Wtedy ma doskonałe warunki do rozwoju. Owoce i liście np. truskawek nią zaatakowane są pokryte szarym meszkiem. Gniją na krzakach zarażając inne. To prawdziwa plaga plantatorów truskawek, bo plony szybko może trafić szlag. Powszechnie stosuję wtedy preparaty grzybobójcze, które ją zwalczają zapobiegając rozprzestrzenianiu się choroby. Wiele z nich jest silnie trujących. Inne mniej, ale każdy z nich ma określony okres karencji.
Co to jest okres karencji?
To minimalny czas jaki musi upłynąć od pryskania do sprzedaży czy konsumpcji. Przed jego upływem nie wolno ich ani jeść ani sprzedawać. Jest różny dla różnych preparatów. Zasadniczo od 3 do 7 dni. Są jednak i takie, których okres ochronny wynosi jeden dzień. Tak czy owak, musi być przez plantatorów bezwzględnie przestrzegany bo spożycie takiego owocu, zwłaszcza niemytego, grozi zatruciem. Rzetelny plantator ich przestrzega. Gorzej z tym nastawionymi na szybki i nieuczciwy zarobek, zwłaszcza wtedy kiedy są drogie. Tak czy owak, dla własnego bezpieczeństwa zawsze trzeba je myć. Najlepiej w ciepłej wodzie.
Czy są truskawki niepryskane?
Są, ale jedynie od działkowców. Plantator, który ma klika hektarów obsadzonych truskawkami nie może sobie na to pozwolić i musi stosować fungicydy by nie stracić całego plonu. Nie wierzcie zatem zapewnieniom, zwłaszcza kiedy kupujecie od pośrednika, na bazarku lub w sklepie, że nie były pryskane. To bujda. Ważne by był zachowany okres karencji.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz