Marcin Jop: #Pokój_Analiz.
#Raport_z_Ukrainy!

Mamy dziś 15 lipca 2022 roku – trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

– W obwodzie Charkowskim dwa dni temu Rosjanie usiłowali zdobyć wieś Diemientiewka, ale nie odniesli sukcesu. Sukces odniosła natomiast artyleria ukraińskiej 93 Brygady Zmechanizowanej skutecznie neutralizując część rosyjskiej artylerii ostrzeliwującej Charków. Notujemy coraz słabszą aktywność jednostek naziemnych za wyjątkiem artylerii obu stron. Trzeba jednakże odnotowac koncentrację tuż przy granicy rosyjskiej 144 Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych – jednostka ta dość długo odtwarzała gotowość operacyjną ciężkich walkach w kwietniu i maju. Obecnie jej dowództwo dysponuje około dwoma trzecimi sił wyjściowych.

– W rejonie Izjum natężenie walk znacznie spadło – nie odnotowano istotnych zmian stanu posiadania obu stron. W rejon Barwienkowa odeszła do rezerwy ukraińska 3 Brygada Pancerna, którą zastąpiła na stanowiskach bojowych 25 Brygada Desantowa. Jej ponowny debiut na froncie wypadł udanie – w zdeterminowanym kontrataku ukraińscy desantowcy odrzucili Rosjan w rejonie Kurulki. Obecnie w rękach wroga pozostaja jedynie północna część zabudowań wsi. W rejonie Dołyny-Bohorodyczne żołnierze 80 i 81 Brygad Desantowych cały czas utrzymują swoje pozycje i skutecznie wyhamowały wszystkie rosyjskie ataki. Obaj dowódcy brygad zasługują na uwagę swymi decyzjami na polu walki – bardzo ładnie wykorzystują możliwości oferujące im przez rzeźbę terenową, korzystając z przeciwstoków. Wpuszczają rosyjskie grupy bojowe w głąb obrony, po czym atakują ze skrzydeł za pomocą przeciwpancernych pocisków kierowanych, jednocześnie odcinając od wsparcia zmasowanym ogniem artylerii. W ciągu ostatnich trzech dni Rosjanie odnotowywali tutaj jedynie straty w sile żywej i sprzęcie.

– na przedpolach Siewierska, Sołedaru i Bachmutu Rosjanie nadal drepczą w miejscu. Ich postępy sa bardzo powolne, a jeśli obrońcy oddają teren to tylko po to, by unikać oskrzydleń, lub lokalnych włamań. Najpewniej w najbliższym czasie oddziały 72 Brygady Zmechanizowanej opuszczą rejon Nowoługańska i elektrowni wuhłehirskiej. Nie ma sensu uporczywe trzymanie tego kompletnie zrytego pociskami artyleryjskimi skrawka ziemi. Próby rozwijania kolejnej ofensywy na południowym krańcu ATO w rejonie Kamjanki przez siły „separatystów” zostały przez obrońców załamane.

– W rejonie Chersonia dowództwo rosyjskie dostrzega trudności w utrzymaniu terenu i skierowało spore odwody. Na front trafiła kompletna brygada artylerii rezerwy, dwie grupy bojowe w sile batalionowej grupy taktycznej ze składu 106 Dywizji WDW. Tom Cooper twierdzi, że gros tych jednostek może pochodzić z szeregów „Reduty” – organizacji najemników bliźniaczej w stosunku do doskonale znanej „Grupy Wagnera”, lecz opierającej zaciąg na rosyjskich weteranach desantu.

– Rosjanie kontynuują ataki rakietowe wymierzone przeciwko celom cywilnym. Cóż, jeśli ktoś myślał, że reakcja światowej opinii publicznej na osławione zbrodnie w Buczy czegoś Kreml nauczyła, to musi zdecydowanie zredefiniowac swoje poglądy w tej mierze. Państwo darują, ale jako człowiek praktyczny ograniczę się w tej kwestii do omówienia efektów militarnych tej kampanii.
Poddawanie terrorowi ataków rakietowych, czy bombowych ludności cywilnej jeszcze nigdy w historii wojen niczego pozytywnego nikomu nie przyniosło. To proste – zawsze proporcjonalnie do rosnącej liczby ofiar cywilnych tego typu ataków rośnie determinacja sił zbrojnych strony broniącej. Rośnie także żądza odwetu i gotowość do dalszych poświęceń atakowanej ludności cywilnej. Mówiąc wprost nic tak nie przedłuża działań wojennych w skutek rosnącej woli oporu jak ataki na bezbronne wsie i miasteczka. Cynicznie stwierdzić można, że nic tak nie służy obecnie sprawie ukraińskiej, jak zmasakrowane oblicza cywilnych ofiar z Mikołajowa, Winnicy i innych bombardowanych miejscowości. Jest tylko jedna rzecz w związku z powyższym, która zabrania mi nazwać rosyjskiego kierownictwa wojennego bandą niedouczonych kretynów – świadomość, że to działanie, które ma w założeniach skłonić Ukraińców do odwetu. Do przekierowania ataków systemami artylerii dalekiego zasięgu z rosyjskiego łańcucha logistycznego na cele cywilne. Jeśli Ukraińcy straca zimną krew i zdecydują się na odwet, poniosą gigantyczną klęskę wizerunkową i propagandową. Już teraz duża część proputinowskich mediów przygotowuje grunt pod taką sytuację informując coraz częściej o ofiarach cywilnych ukraińskich ataków artyleryjskich. Zatem, jak już wiele razy powtarzałem – Iwan nie jest tępy – on po prostu ma w naturze seriami popełniac proste błędy.

– Rośnie skala międzynarodowej pomocy dla Ukrainy. Od wczoraj jada tam polskie czołgi „Twardy”. W zamian za ich transfer na Ukrainę Polska zakupi starsze wersje amerykańskich czołgów M-1 „Abrams”, co jest rozwiązaniem dla Polski wybitnie korzystnym. W najbliższym czasie przybywać też będą na Ukrainę kolejne zaawansowane systemy artyleryjskie sprezentowane przez USA. Tutaj mała dygresja – bardzo proszę o nieuleganiu emocjom. W obecnej sytuacji operacyjnej nawet skomasowanie na stosunkowo wąskim odcinku frontu kilkunastu zestawów HIMARS nie oznacza automatycznie przełamania rosyjskiej obrony. Taka operacja to dość skomplikowany proces, a w konsekwencji dotychczasowych strat w Donbasie nie widzę możliwości skoncentrowania do tego zadania sił pięciu lub sześciu brygad ukraińskich. Krótko mówiąc – wypada wierzyć, że nauczone smutnymi doświadczeniami dowództwo ukraińskie będzie teraz ostrożniej podchodziło do kwestii taktyki i celów operacyjnych własnych wojsk. Ostatnie dni pozwalają w tej kwestii na ostrożny optymizm w tej kwestii.

– Narasta problem poziomu rezerw strategicznych ludzi i wyposażenia sił Federacji Rosyjskiej. O ile bieżące straty w ludziach podczas niezbyt intensywnych działań bojowych Rosjanie są w stanie uzupełnić, nadal nie mają zdolności na odtworzenie gotowości bojowej wszystkich swych zużytych jednostek i działają wciąż od kwietnia mniej więcej 65 procentami swej pierwotnej siły bojowej. Jeszcze gorzej wygląda problem wymiany sprzętu i stanu rezerw amunicji. Główne zakłady produkcji czołgów nie są w stanie kontynuowac produkcji wozów T-90 z uwagi na użycie w projekcie zachodnich komponentów, a i produkcja czołgów T-72 B3 i wozów z rodziny T-80 była i jest bardzo powolna jak na rosyjskie potrzeby. Problem amunicji to już katastrofa – jak kilku analityków oblicza, przy obecnym tempie zużycia zasobów amunicji artyleryjskiej i poziomie rocznej produkcji zapasy powinny wyczerpać się w październiku. rzecz jasna Rosjanie albo już uruchomili, albo wkrótce to zrobią dodatkowe linie produkcyjne, niemniej jednak trzeba pamiętać, że to po pierwsze olbrzymi koszt dla obciążonej sankacjami gospodarki, po drugie zaś – nie ma i nie będzie możliwości odtworzenia zapasów amunicji precyzyjnej większości typów. Coraz więcej problemów zaczyna doganiać Rosję, która jest coraz bardziej osamotniona – jeśli nie liczyć wiernych i potężnych sojuszników, czyli Iranu, Korei Północnej, Syrii i tego typu technologicznych i ekonomicznych gigantów.

Pozdrawiam Czytelników i tradycyjnie zachęcam do udostępniania artykuły i wspierania Autora kawką na buycoffee.to/marcin_jop